Legenda głosi ,że w 90 r.p.n.e. wędrowny filozof ,prorok i jasnowidz z Kapadocji zakopał w siedmiu miejscach Ziemi tajemnicze kamienie ,która mają cudowną siłę mocy, a energia jaka z nich płynie ma tworzyć kształt wirującego krzyża. Jeden z takich kamieni ma się znajdować podobno na Wawelu w resztkach romańskiego kościoła św. Gerona ,między zamkiem a katedrą .
Tyle mit ,a "z mitem się nie polemizuje ,mit się opowiada " twierdzi prof.M. Rożek.
Prawdą jest ,że w owym rzekomo magicznym miejscu zatrzymuje się wielu ludzi ,przeważnie Hindusów,ale nie tylko i "przyklejeni" do muru poddają swoje ciało mocy zbawczej energii.
Władze Wawelu ,zarówno świeckie jak i duchowne nie pochwalają tego rodzaju praktyk.Są nawet głosy odgrodzenia tego miejsca ....ale ,niektórzy pracownicy Wawelu ,powtarzam za prof. Rożkiem ,a on gawędziarz i wiele umiał z ludzi wyciągnąć, stwierdzali ,że odczuwali zbawienny wpływ tego promieniowania. Kto wie?
Przyznam ,że kiedyś sama stawałam pod tym murem czekajac na ...zbawczą moc. Nic z tego ,ale ja jestem sceptyk i stawałam tam z ciekawości czasami z przekory ,bo to przeciez tylko legenda ....I jak inne legendy krakowskie nie przeszkadzają nikomu ,robi się z nich widowiska teatralne dla dzieci i dorosłych /dla dorosłych Pan Twardowski - Faust/ ,odbywają się parady smoków ,smoczki kolorowe ozdabiają teraz miasto , a po Krzemionkach w pobliżu kościółka św.Benedykta przechadza się Czarna Dama ,która wypijała krew mordowanych przez siebie ludzi ,to jest ok. Kraków legendami słynie. Tylko nie tą o czakramie.
I nie trzeba wybitnej inteligencji ,aby domyślić się ,dlaczego. Czakram / tkwi?/ w samym centrum religii chrześcijańskiej. Ale odgrodzenie DZISIAJ tego miejsca byłoby ryzykowne . Nie jest to miejsce kultu ,nikt tam się nie gromadzi ,cichutko jak myszki przemykaja ci ,którzy chcą , z wiary lub z ciekawości...
Nie często ostatnio odwiedzam Wawel ,chociaż jest cudownym miejscem . A to za sprawą pewnego metropolity krakowskiego. Może mi się to nie podobać? Może!
Materiały żródłowe :M. Rożek -"Kraków ,czyli siódmy czakram Ziemi "
hm ,Wawel miejsce cudowne , a i jak widac magiczne ...chetnie stanelabym przy tej scianie i poczekala na jakis cud...mysle ,ze w kazdej legendzie istnieje jakies ziarenko prawdy...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Livio cieplo ulka
Stałem na Wawelu, podobno w miejscu szczególnie silnym.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy jakaś siła mnie przeniknęła... myślę, że to kwestia wyobraźni.
Jest to wyrazem wiary, a wierzyć można we wszystko.... ech...
Natomiast na świecie jest ogrom miejsc spowitych legendą, czasami po faktycznych wydarzeniach, lub tylko po przekazach ustnych....
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu ludzi będących realistami, sceptykami są to rzeczy śmieszne – fakt
Ale z drugiej strony jest to jakby ciekawa otoczka, jak namalowany obraz.
Cóż... mamy prawo nie wierzyć, ale chyba dobrze, że takie są, bo one jakby urozmaicały ten nasz zwariowany, szalony świat.
Pozdrawiam gorąco
Aha.. dzięki za chęć zagrania dla mnie ! to byłby wielki zaszczyt i radość...
Niestety jest to tylko tęsknota...
Przekazuję Ci moje serdeczne uczucia i myśli
Ja nie przytulałem ściany, ale słyszałem o czakramie.
OdpowiedzUsuńPodobają mi się legendy, więc miło, że o nich wspominasz.
Sceptyczny jestem tylko do obecności na Wawelu takich przedmiotów.
Czymże byłyby mury bez legend? Jak wiesz, jestem realistą do szpiku kości, nie uwierzę w żadne bajeczki, ale to nie znaczy, że chciałbym, nie tylko murom, odebrać im tajemniczość.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Kraków wiele o nim czytałam choć nigdy nie zwiedziłam :(
OdpowiedzUsuńLegenda bardzo ciekawa :) ja pewnie bym nic nie poczuła z tej energii ale ja to wogule wybrak natury jestem :) :)
Pozdrawiam serdecznie :)
To, ze czegoś nie widać ..nie znaczy że go nie ma,prądu też nie widzę, a jak dotknęłam ręką piecyka...do dziś mnie piecze.)Dobrze, że mamy legendy, klechdy i baśnie...to jakby wyrównuje braki w realnym życiu, w którym nie ma czasu na sentymenty.:))) Pięknie pokazujesz miasto Kraka...od strony innej , tajemniczej.:)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia z nad Parsęty.:)
Wawel, piękne miejsce, jednak zawirowania wokół niego, zniechęcają do odwiedzin. I nie tylko pewien metropolita jest tu przyczyną...
OdpowiedzUsuńpytasz moja Droga skad ta czapka w szkocka kratke,troszeczke po to,aby ten kto bedzie to czytal usmiechnal sie...
OdpowiedzUsuńa po trosze z tego powodu ze ten moj wiatr to taki niby angielski gentelmen,ale to tylko zludzenie w glebi duszy to szuja jakich malo...dzieki Livio za zyczenia,mam nadzieje ze wywieje moje smutki,oby tylko nie nawial nowych to bedzie dobrze...pozdrawiam cieplo ulka
a ja nigdy tam nie byłam,przez Kraków tylko przejeżdżałam :( ale muszę to koniecznie nadrobić! może w tym roku się uda, bardzo mnie zaciekawiłaś tą notką :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło ;)
Sceptyk raczej zbawczej mocy nie doświadczy
OdpowiedzUsuńnikt nie zaprzeczy, że czasami spotykamy ludzi.... których nie wiadomo dlaczego nie lubimy, coś nas odpycha. przy których czujemy, że się wypalamy, i niby są mili ale jest jakoś nie tak... można spotkać "energetycznych wampirów" - praktycznie każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś takiego.
OdpowiedzUsuńale są też ludzie, przy których od razu czujemy się jakbyśmy się znali ze 100 lat, ludzie których sama obecność sprawia, że dobrze się czujemy, ludzie, którzy nas przyciągają, czujemy przypływ dobrej energii.
dokładnie tak samo jest z miejscami na ziemi.
Ja z natury jestem sceptyczką. Ale w kwestii wawelskiego czakramu już niekoniecznie, bo sama odczułam na sobie jego wpływ nawet nie wiedząc o czymś takim jak krakowski czakram.
OdpowiedzUsuńKiedyś poczułam, że bardzo dobrze wpływają na mnie wycieczki do Krakowa a zwłaszcza na Wawel, będąc na Wawelu czuję niesamowity przypływ pozytywnej energii, jakąś siłę, nie wiem jak to nazwać. To czułam jako dziecko, jako nastolatka, zanim dowiedziałam się o legendarnym czakramie. Co innego gdy ktoś o tym słyszy i wbije sobie do głowy, że tam musi być jakaś magiczna moc, a co innego jak ktoś najpierw tą moc czuje a później dowiaduje się o jakiejś legendzie na temat tego miejsca.
A podobno na ludzi mieszkających w Krakowie to nie działa, słyszę o magicznej mocy Wawelu od osób mieszkających daleko od Krakowa, natomiast dla krakowiaków Wawel to tylko zabytki i nic więcej.
Legendy, legendami (na Wawelu tańczyłam z zespołem 2 razy - raz na Juvenaliach), a rzeczywistość jest taka, że Piotruś ma dziś operację tarczycy (guzek - jakiś nieciekawy). Trzymam za niego kciuki. Sama miałam wycinaną niemal całą tarczycę w 1989 roku. Okropne, kiedy młody człowiek boryka się z choróbskami i musi się poddawać zabiegom. Kiedyś podobne operacje były śmiertelne, bo delikwenci wykrwawiali się na amen; teraz to już rutynowa sprawa, ale kiedy wchodzi w grę złośliwa forma guza - jest niedobrze. Martwię się o tego chłopaka.
OdpowiedzUsuńJak się miewasz ? Do mnie już nikt prawie nie pisze.
Kraków jest mi odległy tylko raz kiedyś przejeżdżałam ale może czas i pora by to zmienić....
OdpowiedzUsuńMasz rację, granie pomaga :)
OdpowiedzUsuńJa traktuję legendy jak bajki. Po prostu ciekawe opowieści ;)
Jest jakiś magnes w Wawelu i Krakowie, który przyciąga. Nie wiem, czy jest to czakram, ale jest w tym miejscu coś wyjątkowego.
OdpowiedzUsuńtakie gesty,tyle serca to najbardziej cieszy,w ogrodzie u sasiadow juz rosna zonkile,jak dobrze sie przyjrzec to przez paczki przedziera sie juz zolty kolor kwiatow,to cieszy ,wiosna tuz tuz
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplo ulka
Zgadzam się, że mit się opowiada, a nie polemizuje z nim. Jeśli jakaś historia ma zwiększyć liczbę turystów to czemu nie? Tylko ważne by dbać przy tym o zabytki, by ktoś na przykład nie chciał tego czakramu wykraść.
OdpowiedzUsuńA wracam powolnym, można rzec posuwistym nawet krokiem na blog i do życia. Parę spraw mam do załatwienia z uczelnią, ale to w kolejnym tygodniu raczej załatwię. Od starożytnych można się wiele nauczyć, od matematyki po prawo rzymskie.
Pozdrawiam!
Czytałam gdzieś lecz już nie pamiętam gdzie, że całe Wzgórze Wawelskie to miejsce mocy. Być może za sprawą tego czakramu, o którym też wiele słyszałam ale do tej pory nie miałam okazji doświadczyć na własnej skórze jego działania. Może coś w tym jest, a może nie... Faktem jest, że Twoja notka podsunęła mi pomysł i temat na kolejny post:)Nawiązując do Twojego komentarza u mnie, napiszę tak: Livio jeśli masz możliwość to podróżuj! Podróżowanie to jedna z najwspanialszych rzeczy jakiej człowiek może doświadczyć. Nie odkładaj tego na później. Nie dlatego, ze czas ucieka, że żaden dzień się już nie powtórzy...Ale dlatego, że obawiam się (i mam nadzieję, że są to płonne obawy)że przed nami czasy, w których człowiek będzie się bał wyjść z domu. A i w nim nie będzie czuł się bezpiecznie. Żeby nie kończyć tak pesymistycznie, chociaż smutny to wieczór, pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuń