Moje dwie córki . Niezawodne . Są przy mnie w tych trudnych dniach. Nie narzekają , Dodają otuchy , pocieszają , pilnują aby w domu wszystko było jak zawsze. Ich serca pomagają mi przetrwać ciężkie chwile .Dla nich muszę być silna , czasami udaję ....
Choroba mnie złamała fizycznie i psychicznie. Spadła nagle i niespodziewanie.I jest z tych najgorszych.
Ale mam też nadzieję ....
Córki...wiem jakie to szczęście, mam córkę. To ona stała ze mną obok mojej mamy, to ona opiekowała się babcią(paraliż po udarze),bym ja mogła pracować, to ona... nie rehabilitanci postawiła moją mamę na nogi, ofiarowała jej sześć lat życia, mimo "wyrzucenia" ze szpitala i zapewnień lekarzy o szybkim końcu. Miłość najbliższych to lekarstwo na wszystkie choroby.Nie ma chorób nieuleczalnych.
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze @liiviio.Przytulam.:)
Chyba wiem coś na ten temat. są takie zdarzenia w życiu, które powalają szczególnie psychicznie. Sam przeżyłem piekło, ale udało się wyjść na świat.
OdpowiedzUsuńRozumiem Ciebie doskonale i choć bardzo współczuję, to jednak wierzę, że wyjdziesz obronną ręką.
Tym bardziej, że masz mocne wsparcie w najbliższych sobie córkach. Musisz być silna, to konieczne.
Hmm... wiem, że to tylko słowa, ale jednak niech one trwają nad Tobą!
Bardzo gorąco pozdrawiam
Liiviio!
OdpowiedzUsuńNie znam Twoich problemów, ale wiem jedno - w każdej chorobie, szczególnie w przewlekłej, ważne jest nastawienie na przetrwanie najgorszego i zaprogramowanie się na dobrą zmianę. Wypowiedzenie walki chorobie, jest dobrym początkiem, w tej niełatwej sprawie. Szkoda, że nie możemy wymienić ze sobą informacji - poza wirtualnymi łączami, ale trzymam kciuki za Twoją pomyślność.
Pozdrawiam.
Ninelnsg5
OdpowiedzUsuńNie mogę Ci odpisać na Twoim blogu , bo nie umiem tam wejsć.Dlatego piszę tutaj.
Dziękuję Ci ,że o mnie pamietasz ,dziękuję za dobre słowa.Są mi one teraz bardzo potrzebne.
Radzę sobie jak umiem , ale psychicznie jest kiepsko , nocami budzą się demony .Boję sie zasypiać .
Serdecznoścxi zostawiam.
Livio! Będzie dobrze! Szczęśliwie wszystko się zakończy! Masz córki, one są Twoim wsparciem i siłą. Wszystkich wspierasz, teraz sobie musisz pomóc.Dasz radę! Bardzo serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKurczę niedobrze jest czytać takie wieści. Jednak zgadzam się z poprzednikami, że wsparcie rodziny jest bardzo istotne w walce z niemal każdą chorobą.
OdpowiedzUsuńDzięki, że sprawdzasz co u mnie nowego. Ano dzieje się, to też na pewno kwestia formy mojego bloga, który jest jakby dziennikiem. Dlatego staram się wydusić z siebie raz mniej, a raz więcej treści zależnie od dnia, nastroju itp.
To w takim razie życzę Ci powrotu do zdrowia.
Trzymaj się!
Pozdrawiam!
Dziękuję Ci za wizytę u mnie
OdpowiedzUsuńMyślę o Tobie z wielką serdecznością i posyłam serdeczne pozdrowienia.
Dziś pozdrawiam szczególnie serdecznie. Siedzę cichutko w pociągu i jadę do córki. Jak dobrze, że je mamy! Ściskam.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci spokojnego o miłego weekendu.
OdpowiedzUsuńo kurde! :(
OdpowiedzUsuńWALCZ KOBIETO!
przesyłam Ci dobre myśli i dobrą energię! :) i uściski :)
Dużo dobrej energii posyłam, myślami jestem często z Tobą liiviio.Bądź silna.:)
OdpowiedzUsuńlIWIO, CO SIĘ DZIEJE ? PRZEDTEM HELENA, TERAZ TY ?? A NIECH TO ! JESTEM ZAŁAMANA, CHOĆ NIE TRACĄCA NADZIEI, ŻE WSZYSTKO DOBRZE SIĘ SKOŃCZY. TYLKO MUSISZ WALCZYĆ I UZBROIĆ SIĘ W CIERPLIWOŚĆ. WIEM, ŻE ŁATWIEJ GADAĆ, NIŻ BYĆ WIELCE DZIELNĄ, ALE MUSISZ . I TYLE. SERDECZNIE CIĘ ŚCISKAM !!!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń