niedziela

smutne dni

Piękny maj ...wszystko kwitnie , pachnie , rwie się do życia. Ja choruję więc tylko taka notka sygnalna , że jestem.
Od tygodnia szukałam swojego bloga w sieci , gdzieś zniknął , ale dzisiaj przez przypadek i moje uporczywe klikanie sam się odnalazł.
Już nie będę grać w operze ,miejsce zajęte.Umarł król , niech żyje król!

8 komentarzy:

  1. Dobrze, że Jesteś wśród żywych i wracaj do zdrowia.
    Faktycznie smutne to, co piszesz :(
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przytulam liiviio.:)Coś się kończy, coś zaczyna,ziemia nie drży posadach. Życie toczy się nadal. Jest takie indiańskie porzekadło...aby poczuć cudze cierpienie, należało by pochodzić w jego mokasynach.
    Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka Ci życzę.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia.

    Zgadzam się w jakimś stopniu z Daglezją, może zakończenie tego etapu w Twoim życiu doprowadzi Cię do jakiegoś innego, może lepszego? Poza tym nikt nie zabierze Ci doświadczenia jakie zdobyłaś w operze. Nie mówiąc już o zdarzeniach wszelakich.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja Liwio przechodzę ostatnio trudne chwile
    Ale to nie istotne.
    Bardzo mi przykro z powodu Twoich problemów, ale myślę, że życie nie stoi w miejscu, na pewno będzie dobrze.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Livio!
    Co się z nami dzieje? Piszesz, że jesteś chora, ja doświadczam podobnego. Czy są jeszcze ludzie, którym
    nic nie dolega? Kilka dni temu trzymałam w rękach coś,
    co było chłodne jak lód; gorące, jak ogień i gorzkie, jak piołun. Sprawdziłam siebie - zachowałam spokój, pogodziłam się z najgorszym bez emocjonalnego rozwalenia. Po zaledwie kilku dniach, nie potwierdziło się najgorsze, przesunęła się granica możliwości i życie idzie naprzód. Musimy liczyć na siebie, na nasz potencjał obronny.
    Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. to nie znasz adresu swojego bloga? no co ty :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. To widzę, że nie dość nie że zdrowiej kiepsko, to i w operze miejsce zajęte :( Smutno u Ciebie. Wyobrażam sobie jak musisz się teraz czuć z tym wszystkim... :( Przesyłam uśmiech mimo wszystko :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak się cieszę, że znowu jesteś! Smutno, że tak nieszczęśliwie Ci się plącze. Bywa, że nie ma złego co by się dobrem nie odpłaciło. Przede wszystkim dbaj o zdrowie, o siebie! Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga