poniedziałek

Dymitr Szostakowicz ...nie da się kłamać w muzyce.

1942 rok.Oblężony Leningrad.W odciętym od świata mieście głód zbiera swoje żniwo,masowe groby codziennie są pełne,dochodzi do aktów kanibalizmu - ale nadal działa machina stalinowskiego terroru.Trzeba pokazać niezłomność i wielkość nieustraszonego miasta.W Leningradzie odbędzie się prawykonanie nowej symfonii Dymitra Szostakowicza.Nikt artysty nie pyta o zdanie, członkowie orkiestry mdleją z głodu na próbach ,ale koncert się odbyl.
I tak oto twórczość Szostakowicza wpleciona została w tryby machiny totalitaryzmu.Miał pisać muzykę pod dyktando Stalina.Ale ...jak powiedział nie da się kłamać muzyce i zamiast muzycznych gniotów powstawały genialne dzieła.Stale pod presją strachu; jakże często NKWD łomotało nocą do mieszkań.A potem ludzie nagle znikali......
Towarzyszu Szostakowicz......Ile jest siły w człowieku ,ile odwagi ...Towarzyszu Szostakowicz...
I tak ,został towarzyszem.Został towarzyszem w kraju ,którego bohaterem był wtedy Pawka Morozow.
Ale ma możliwość komponowania ,powstaja coraz to nowe utwory.Kompozytor na zjeżdzie muzyków w Ameryce reprezentuje Zwiazek Radziecki.....i boi się powrotu do kraju.Aby tworzyć musi ugiać kark..

                                           Do ekranizacji tak na wskroś rosyjskiej powieści jaką jest Anna Karenina   wybrano muzykę Szostakowicza.I pomimo, że akcja powieści toczy się na początku XIXw ,walc Szostakowicza towarzyszy miłosnym rozterkom Kitty Szczerbackiej.

W oparciu o "Leningrad,Oblęzenie i symfonia" Brian Moynehan

9 komentarzy:

  1. Ależ to wszystko piękne! Piękna muzyka, piękny film, piękna powieść!!! Mocno i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejna noc pełna wzruszeń...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna muzyka....CUDNA...kilka lat temu dostałam płytę z tym utworem... od kogoś bardzo mi bliskiego i....zakochałam się w "Nim"...:))))))))))))
    Muzyką można zauroczyć ..choć nie jesteśmy autorami.
    Dziękuję za wspaniałe chwile .:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również wszystkiego dobrego, Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anna tragiczna ale jakże piękna....
    ....blig istnieje ale go staram się nie upubliczniać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozdrawiam i na spacer zapraszam. To się uda, to się ziści!!! Musi!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już w domu jestem, nie było źle, choć teraz czekają mnie mniej więcej dwa tygodnie względnej izolacji w domu jeszcze. Jednak to zupełnie inna sprawa niż izolacja w szpitalu, jednak brak ludzi źle na mnie działa, choć jestem samotnikiem raczej. Ot paradoks taki.

    To trochę jak z naszymi niektórymi poetami, dziś są opluwani przez niektórych, bo według nich dali się złamać. Ale byli i tacy co z jednej strony chwalili dajmy na to Stalina, a jednak między wierszami lub w utworach lądujących w szufladach pisali jak było. Łatwo kogoś osądzać, gdy samemu nie przeżyło się takich chwil w życiu, gdzie strach nie był tylko słowem.

    Mam nadzieję, że według słów pozostawionych u mnie starasz się nie dać się. Choć to trudne jestem pewny, że z czasem wszystko się musi ułożyć. Nie ma innej opcji.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie da się kłamać w muzyce, nie da się kłamać w miłości.
    Obie cechuje ulotność i trwałość jednocześnie.

    Piękny walc. Już w samym utworze można się zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki wielkie, że przez ten cały czas wspierałaś mnie, choć sama masz jeszcze podobny rozdział do zamknięcia. Wierzę w to, że niedługo napiszesz podobną notkę, z której wyniknie, że wszystko jest znów tak jak należy. Nie ma innej opcji w końcu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga