W godzinach ,dniach i miesiącach niepewności, w biernym obserwowaniu swojego zmieniającego się wyglądu ,liczeniu przybywających kilogramów i nie możności liczenia włosów,w histerycznie dokonywanych zakupach internetowych/trzy peruki ,2 turbany ,jakieś chusteczki,apaszki z rogami i bez../...zapomniałam o człowieku.Był przy mnie ,ale dawałam odczuć ,że mi przeszkadza ,że nie chcę go widzieć - wykrzyczałam kiedyś przez telefon.Niech jedzie na wakacje z młodą, zdrową laską .I nie poświęca się .Byłam i jestem zła dla najbliższych ,dla tych ,ktorzy okazują mi troskę ,zainteresowanie ,przyjażń i miłośc.Denerwują mnie ich codzienne pytania jak się czujesz? jak odpowiem dobrze ,oooo to wspaniale ,niedługo będziesz zdrowa.Jak odpowiem żle oo jeszcze trochę musisz się pomęczyć....Jak nie odpowiadam nic ,wyłączę telefon dowiadują się przez córki.
A ja siedzę w domu ,nie otwieram drzwi nikomu i zamknęłam się w skorupie swego bólu ,niesprawnośći ,niechęci i strachu.Ostatnio nogi odmówiły mi posłuszeństwa i wywróciłam się na ulicy....i nie mogłam sama wstać.Trudności mi sprawia wyjście z samochodu.O prowadzeniu nie ma mowy.A w głowie nie ma ani jednej pozytywnej myśli ,choć teoretycznie powinny być. Przeszłam operację ,przeszłam chemię , pozostała radioterapia.Wyniki mam dobre ,a czuję się żle.Psychika moja to jedna sieczka ....
Ale dzisiaj do mnie dotarło ,że on jeszcze jest przy mnie.Nie stchórzył , nie zawinął ogona.Rzadko się uśmiecha ,mało mówi ,nie rozśmiesza mnie kawałami ,nie przynosi plotek.Ale trwa.I tak smutno patrzy.
Powinność to czy miłość ,przyjażń czy kochanie?A może wszystko razem.
Dziękuję Ci ,J.
Nawet nie wiesz, jak bardzo ucieszyły mnie Twoje słowa.
OdpowiedzUsuńTo trochę tak... jakbyś otworzyła okno i wpuściła powietrze :)
Ludzie również są nam potrzebni, a Ci najważniejsi zawsze są obok. Przytulam serdecznie :)
Tak zachowuje się prawdziwy mężczyzna! To miłość. Pozwól mu opiekować się sobą!To miłość!
OdpowiedzUsuńBardzo serdecznie Cię Ściskam i pozdrawiam.
piszę z perspektywy tego który trwa obok - nie jest mu łatwo, kocha i boli go jego własny strach... i nie robi wielu rzeczy bo nie wie czy wypada, czy można, boi się to zrobić, żeby nie dawać powodu byś czuła się źle i jest tak, że gubi się w twoich nastrojach, a przecież nie powie Ci tego, bo wie że zaboli Cię to do żywego... ja ten etap mam już za sobą, jak mnie coś złości i boli - to mówię, czasem wykrzykuję jak bardzo mnie rani i nie tylko on jako chory ma prawo do gorszego dnia, bólu, złości,opieprzam ile wlezie i mówię weź się w garść, bo prawda taka że ani Ty, ani ten obok którego trwam nie jesteście jajkiem, które trzeba obchodzić do okoła na paluszkach... a to co mnie najbardziej bolało, to nie fochy, nie nastroje, a milczenie, nie mówienie o tym jak się czuje i serio wolałabym wykrzyczane odpieprz się bo czuję się do dupy niż milczenie, niepewność i domyślanie się...jedno wiem, że ma gość nabiał skoro przy Tobie trwa, bo widziałam już nie jednego który podwinął ogon i zwiał bo sama informacja pt rak była dla niego "za trudna"... więc tak sobie myślę, że może pora wyjść mu na przeciw zwykłym, prostym "dobrze że jesteś, dziękuję Ci, wybacz że jestem taka niepoukładana"... będzie miał sygnał, że doceniasz to że jest, że jest ważny dla ciebie i go potrzebujesz... i gdzieś w głębi duszy sama bym chciała to usłyszeć, ale pewnie nigdy się tak nie stanie, bo jest jak jest... nie mam na to wpływu, jedynie mogę trwać dalej na tyle na ile pozwala mi moje serce pomimo wszystko... czy nam się to podoba czy nie, ludzie dookoła nas są nam potrzebni, chociaż po to żeby nie zwariować... wielu z nich zadaje pytania, próbuje pocieszyć, ale tak na prawdę też jest im trudno bo nie wiedzą jak zrobić to właściwie... te pytania nie muszą być przejawem litości, czy użalania się, a są zwykłą troską...
OdpowiedzUsuńWszystko zostało już napisane, często myślimy o Pani. Rozumiemy Panią i rozumiemy Jego, są momenty że po prosu się nie wie, nie potrafi może nie chce...
OdpowiedzUsuńZosia i Janusz
Liiviio, jesteś potrzebna tylu osobom, ale On...jest przecie bardzo ważny, daj mu to poczuć, jesteś przecie tą samą liiviią, jesteś mu potrzebna, a On Tobie. Nic nie może Was poróżnić. Życie ma dla nas wiele niespodzianek, zarówno dobrych jak i złych, ale one miną, a uczucie jeśli się je pielęgnuje przetrwa wszystko. Życzę Ci...aby Twoje marzenia spełniły się bardzo szybko.Serdeczności zostawiam.:)
OdpowiedzUsuńDobranoc!😍
OdpowiedzUsuńNie potrafię odpowiedzieć na Twoje pytanie Livio... Może nie zastanawiaj się, nie dociekaj, nie szukaj na siłę wytłumaczenia 'dlaczego' tylko po prostu się ciesz jego obecnością i tym, że jest, bez względu na wszystko. Nie zamykaj się na miłość, nie odmawiaj jej sobie, nie zapominaj o niej bo bez niej wszyscy jesteśmy jak... Na pewno zrozumiesz o czym piszę:) Teraz wstawiam szampana do lodówki, będzie się chłodził by wznieść nim toast za Twoje wyzdrowienie gdy nadejdzie ten dzień. I oby nadszedł jak najszybciej. Tego Ci życzę z całego serca Livio:)
OdpowiedzUsuństrasznie dużo bólu w tej notce. posiedziałabym i potrzymała cię za rękę
OdpowiedzUsuńno kochana ty na pewno masz gorzej mnie teraz nic nie boli nie wiem jak będzie później jak zacznie się leczenie i boje się tego pytania od wszystkich jak się czujesz boje się litości i ze będą na mnie patrzeć inaczej
OdpowiedzUsuńjeśli o słodycze chodzi to spokojnie pod kontrolą nie będę nieboraka dokarmiać ale 2 kostki raz na jakiś czas to chyba mogę:) chudnę w strasznym tempie od października 6 kg ale to nerwówka przez teściową teraz tez jest nerwowo ale będzie dobrze
no jak chcesz kochana możesz krzyczeć na mnie nie krzywdź najbliższych ja to przetrawię i ogarnę się im trudniej bo wiedza ze pomoc nie mogą a sa tak blisko
wiec Kochana pamiętaj mimo kilometrów jestem i zawsze będę
Moim zdaniem napisanie czegoś, co nas w jakiejś mierze zgniata wewnątrz to dobra sprawa. Bo poza komentarzami od innych można spojrzeć na całą sytuację jakby z innej perspektywy.
OdpowiedzUsuńNie będę Cię zanudzał moją chorobą, ale napiszę tylko, że też miałem jedną taką osobę, która w tym chaosie potrafiła postawić mnie do pionu w chwilach zwątpienia, a potem doprowadzić do w miarę dobrego stanu psycho-fizycznego. A potem to już różnie bywało, ale to po notkach widać u mnie.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Cholera. Przeczytałam , a czytając czułam jak rośnie mi w gardle woekla gula.
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię.
Tak doskonale Cię rozumiem.
I nie będę się za wiele rozpisywać o kondycji psychicznej w takich chwilach bo ona jest żadna.
Ciężko postronnym zrozumieć dlaczego nie chcemy rozmawiać , dlaczego nie chcemy odpowiadać na setki pytań.
Nie lubię się nad sobą uzalac a jednocześnie bardzo potrzebuje troski.
Mnie w moim chorowaniu zabija sinusoida.
Sa takie dni ze chce . Bardzo chce. I bardzo mocno w to wierzę .
Sa też takie w kotirych nie chce widzieć niczego i nikogo.
I to najcięższe orzech do zgryzienia dla tych mam towarzyszących.
Ta niestabilnosc.
Życzę Ci żeby wytrzymal i każdego dnia walczył o Ciebie.
Ns sama osobiście wierzę że miłość jest majpotezniejszym lekarstwem. Na wszystkie choroby świata
Pozdrawiam ciepło.
Jestem liiviio, cały czas jestem, tylko tak cichutko.....bo jakoś uśmiech się schował i nie umiem go znaleźć.
OdpowiedzUsuńPrzytulam.:)
Bardzo mocno Cię przytulam !!!
OdpowiedzUsuńA gdzie się podział grudzień ? Cisza ? Mimo wszystko trzeba coś mówić, krzyczeć, a nawet przeklinać. Ja tak robię, kiedy w nocy nie mogę spać z bólu, więc siadam i rzucam mięsem... Trochę pomaga, ale niewiele. Kilka dni temu zdjęto mi mi, po 6 tygodniach gips. Łapa spuchnięta, jak balon, boli, jak diabli, a mimo to tak bardzo nie biadolę. bo co to pomoże. Pamiętam moich znajomych, którzy kimś się opiekowali, a inni tylko przychodzili z wizytą. Cała frustracja i niechęć skrupiała się na tej osobie, która poświęcała swój czas tej niewdzięcznej, z pozoru , ofierze. Tak, to były słowa, ale bardzo raniły tę od poświęceń. I tak za każdym razem. Moje intencje też często bywały i są przeinaczane, nieprawdziwe, niesprawiedliwe i często wszystkiego , dobrego, się odechciewa. Ale znów jakaś "okazja" i znów zabieram się do, niepotrzebnej, jak się później okazuje - pomocy. Tak nie można, tak nie trzeba.
OdpowiedzUsuńŚciskam. W swoim czasie byłaś mi opoką i ja to pamiętam, a pamięć mnie jeszcze nie zawodzi. widzę światełko w tunelu.
Wszystko mi się psuje: internet, komórki (zmieniałam co najmniej kilka), małą miałam pomoc w okresie zagipsowania i nikt mnie nie pocieszał, nie znosił moich złych humorów. Pozbyłam się reszty znajomych, nie mówię przyjaciół, bo ich nie mam, a Ty, jeśli czujesz, że ich masz - trzymaj mocno i nie puszczaj. Buźka. Gaba
Gabi ,dziękuję za pamięć.Czy masz nowy blog ,gdzie można odpisać?
UsuńDo Gabi!
OdpowiedzUsuńGdzie Cię szukać? Pozdrawiam i chętnie zajrzę do Ciebie. Ściskam.B.
Już tyle rozmawiałyśmy o tym spotkaniu w Krakowie że w końcu musi się udać :) Będę się za Ciebie modlić. Dasz radę! :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że sobie o J. przypomniałaś. Jestem jeszcze bardzo młoda, ale wiem już czym jest trwanie przy drugiej osobie na dobre i na złe. Cieszę się, że już sobie to uświadomiłaś.
P.S. Ja nie będę pytać jak się czujesz, zapytam czy już szykujesz wino na nasze spotkanie? ;)
Jesteś silna ja to wiem a złość to jest normalna rzecz :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie a włosy oddam swoje :)
Zapraszam na nowy adres bloga
OdpowiedzUsuńkulryszard.blogspot.com
bardzo serdecznie pozdrawiam
to miłość.
OdpowiedzUsuń