Nihil citius arescit quam lacrime.
Nic nie wysycha szybciej od łez.
niedziela
Depresja
Dopadła mnie straszna depresja.Ani jeść ,ani spać ,ani cokolwiek robić.Nie chce mi się wstać z łóżka ,ubrać się ,posprzątać.Nic.Leżę i myślę i boję się.Nie umiem sobie z tym poradzić.Ciągle słyszę "ogarnij się" ale nie mam siły i woli.
Czasami dopada nas taka właśnie niemoc... Wiem coś o tym... Jest taka piosenka zespołu DWA PLUS JEDEN "Wstawaj szkoda dnia" Proponuje zapodać ją sobie z głośnikami na ful... Mi pomaga, pozdrawiam i trzymam kciuki:)
Ech... żyję już tyle lat... przeszedłem w życiu piekło, miałem załamania psychiczne, na moich rękach umierała miłość, a potem znowu śmierć zabierała najbliższych. Ale nigdy nie traciłem nadziei. Myślę, że w Twoim wypadku jest to wynikiem fizycznego przejścią, które wytraciło Cię z obiegu. To jest zawsze trudne do zaakceptowania. Ale taka depresja jest gorsza od istoty choroby. Moja rada --- wstań, porozbijaj lustra, talerze, wywrzeszcz się na cały świat i idź na długi spacer. A potem weź skrzypce i graj cokolwiek i jakkolwiek. Bo depresja nic nie zmieni, a przed Tobą życie, może nie wymarzone, ale życie ! Pozdrawiam gorąco i zapraszam na nowy adres bloga kulryszard.blogspot.com
Nie będę pisał, że miałem gorzej, bo nie miałem, nie będę pisał, że masz się ogarnąć, bo wiem, że w takich chwilach się nie da. Nie pomoże głośna muzyka, nie pomoże alkohol, właściwie nic nie pomoże. Spróbowałbym psychiatrę, tylko czy Twój organizm zniesie psychotropy a Tobie starczy cierpliwości? Bać się, to chyba rzecz ludzka... Pozdrawiam i trzyma kciuki za poprawę.
Liiviio, posłuchaj Asmodeusza, nie zawsze jesteśmy silni , by sami sobie pomóc.Poproś córki, na pewno załatwią dobrego specjalistę. Proszę:-) 20 lat temu idąc do szpitala ...zamknęłam wszystko na ostatni guzik ,według prognoz lekarzy mogłam nie wrócić ...nie bałam się ...żyję. Czy byłam silna? Nieeeee. Pomogła mi lekarka, która dała leki powodujące,że zaakceptowałam to, co los da. Uwierz mi, są ludzie , którzy umieją nam pomóc. Pozwólmy im na to.
i cóż ja ci mogę powiedzieć? koc przyniosę i herbatę z malinami, a jutro rano obudzę i pomogę wstać? tego niestety nie mogę, ale twoi bliscy mogą... czasem wystarczy poprosić...
I tu się zgadzam, bliscy to pirwsza pomoc w takich wypadkach... Nie wiem co jest powodem Twojej depresji, bo ta zawsze ma jakieś podłoże i czy faktycznie jest depresją. Często tak bywa, że używamy zbyt mocnych słów na opisanie naszych dolegliwości... Czasami jest to po prostu zwyczajna niemoc, niechęć do wykonywania podstawowych czynności, ale takowa wszystkich nas od czasu do czasu dopada i po jakimś czasie mija... Pozdrawiam :)
Zgadzam się z przedmówcami. Zarówno jeśli chodzi o ważne dla Ciebie osoby, ich zainteresowanie, pomoc itp. jak i o poszukanie ewentualnej rady u specjalisty. Szczerze mówiąc ostatni tydzień miałem dość nie udany, bo czekałem na usg, różne miałem myśli, które raz udawało mi się przegnać, a raz nieco mniej. Ostatecznie wynik nie wzbudził obaw specjalisty, więc jakoś się wszystko toczy u mnie.
Też jak poprzednicy myślę o Tobie, staram się wspierać modlitwą (tu akurat nadal jestem nieco sceptyczny, aczkolwiek coś tam dostrzegam pozytywnego w tym).
Odpoczywaj!Może brak Ci sił? Dojdziesz do siebie! Potrzebujesz trochę czasu. Proszę, nie załamuj się. Ślę Ci moc najserdeczniejszych życzeń bożonarodzeniowych! Przytulam i ściskam serdecznie.
Czasami dopada nas taka właśnie niemoc... Wiem coś o tym... Jest taka piosenka zespołu DWA PLUS JEDEN "Wstawaj szkoda dnia" Proponuje zapodać ją sobie z głośnikami na ful... Mi pomaga, pozdrawiam i trzymam kciuki:)
OdpowiedzUsuńEch... żyję już tyle lat... przeszedłem w życiu piekło, miałem załamania psychiczne, na moich rękach umierała miłość, a potem znowu śmierć zabierała najbliższych. Ale nigdy nie traciłem nadziei.
OdpowiedzUsuńMyślę, że w Twoim wypadku jest to wynikiem fizycznego przejścią, które wytraciło Cię z obiegu. To jest zawsze trudne do zaakceptowania. Ale taka depresja jest gorsza od istoty choroby.
Moja rada --- wstań, porozbijaj lustra, talerze, wywrzeszcz się na cały świat i idź na długi spacer. A potem weź skrzypce i graj cokolwiek i jakkolwiek. Bo depresja nic nie zmieni, a przed Tobą życie, może nie wymarzone, ale życie !
Pozdrawiam gorąco i zapraszam na nowy adres bloga
kulryszard.blogspot.com
Nie będę pisał, że miałem gorzej, bo nie miałem, nie będę pisał, że masz się ogarnąć, bo wiem, że w takich chwilach się nie da. Nie pomoże głośna muzyka, nie pomoże alkohol, właściwie nic nie pomoże. Spróbowałbym psychiatrę, tylko czy Twój organizm zniesie psychotropy a Tobie starczy cierpliwości? Bać się, to chyba rzecz ludzka...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i trzyma kciuki za poprawę.
Liiviio, posłuchaj Asmodeusza, nie zawsze jesteśmy silni , by sami sobie pomóc.Poproś córki, na pewno załatwią dobrego specjalistę. Proszę:-) 20 lat temu idąc do szpitala ...zamknęłam wszystko na ostatni guzik ,według prognoz lekarzy mogłam nie wrócić ...nie bałam się ...żyję. Czy byłam silna? Nieeeee. Pomogła mi lekarka, która dała leki powodujące,że zaakceptowałam to, co los da. Uwierz mi, są ludzie , którzy umieją nam pomóc. Pozwólmy im na to.
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=cjlJ0xT0Xk0
Przytulam mocno.:)
i cóż ja ci mogę powiedzieć? koc przyniosę i herbatę z malinami, a jutro rano obudzę i pomogę wstać? tego niestety nie mogę, ale twoi bliscy mogą... czasem wystarczy poprosić...
OdpowiedzUsuńI tu się zgadzam, bliscy to pirwsza pomoc w takich wypadkach... Nie wiem co jest powodem Twojej depresji, bo ta zawsze ma jakieś podłoże i czy faktycznie jest depresją. Często tak bywa, że używamy zbyt mocnych słów na opisanie naszych dolegliwości... Czasami jest to po prostu zwyczajna niemoc, niechęć do wykonywania podstawowych czynności, ale takowa wszystkich nas od czasu do czasu dopada i po jakimś czasie mija... Pozdrawiam :)
UsuńMoje poprzednie notki dadzą odpowiedż.
UsuńJestem . Myślę . Wspieram.
OdpowiedzUsuńTylko duchowo , ale mam nadzieję ze będziesz to czuła.
Rozumiem Cię , bardzo Cię rozumiem......
OdpowiedzUsuńZgadzam się z przedmówcami. Zarówno jeśli chodzi o ważne dla Ciebie osoby, ich zainteresowanie, pomoc itp. jak i o poszukanie ewentualnej rady u specjalisty. Szczerze mówiąc ostatni tydzień miałem dość nie udany, bo czekałem na usg, różne miałem myśli, które raz udawało mi się przegnać, a raz nieco mniej. Ostatecznie wynik nie wzbudził obaw specjalisty, więc jakoś się wszystko toczy u mnie.
OdpowiedzUsuńTeż jak poprzednicy myślę o Tobie, staram się wspierać modlitwą (tu akurat nadal jestem nieco sceptyczny, aczkolwiek coś tam dostrzegam pozytywnego w tym).
Pozdrawiam serdecznie!
Aby Święta i ich dobroczynna magia sprawiły,że wróci energia i Twoja radość życia.:) Uściski posyłam.:)
OdpowiedzUsuńOdpoczywaj!Może brak Ci sił? Dojdziesz do siebie! Potrzebujesz trochę czasu. Proszę, nie załamuj się.
OdpowiedzUsuńŚlę Ci moc najserdeczniejszych życzeń bożonarodzeniowych! Przytulam i ściskam serdecznie.
jeżeli Twój organizm to dobrze przyjmie - spróbuj z antydepresantami. dobrze dobrane uspokoją umysł.
OdpowiedzUsuńuściski.
ślę Ci wszystkie moje dobre myśli....