Wczoraj zakończyłam radioterapię,30 seansów ,codziennie.Jestem wymęczona ,osłabiona , ze zmianami na skórze.Ale to minie ,tak mówi lekarz.Za mną prawie roczne leczenie:operacja ,chemioterapia,radioterapia a w międzyczasie dodatkowe atrakcje jak pólpasiec ,przeziębienia.Teraz muszę się jeszcze pozbyć obrzęku na ręce ,to długotrwały proces.
Widzę ciągle udręczone bólem i chorobą twarze ludzi ; ośrodek radioterapii nowoczesny ,miękkie fotele w poczekalni ,relaksacyjna muzyka ,miły uśmiech lekarzy ,pielęgniarek ,techników.Wszystko skomputeryzowane.Tylko ludzkie cierpienie wymyka się spod kontroli.....Ale jest nadzieja ,nadzieja na kolejne lepsze dni ,nadzieja na powrót do zdrowia.
To okropne co przeszłaś... możemy sobie trochę podać ręce, tyle że ja po operacji zostałem kaleką, ale żyję...jeszcze hihi
OdpowiedzUsuńWspółczuję Ci ogromnie, ale trwa we mnie przekonanie, że życie Twoje rozkwitnie ponownie i zagrasz na skrzypcach.
Zdaję sobie sprawę ile to problemów w codziennym życiu.
Ja znowu zamieszałem w moim blogu, znowu niestety jest nowy adres.
Cóż... starość nie radość
kulrysz.blogspot.com
ogrom serdeczności przesyłam
no to tylko pozostaje trzymać kciuki by każdego dnia było już tylko lepiej i mała iskierka nadziei, zamieni sie w płonącą pochodnię :)
OdpowiedzUsuńW Centrum Onkologii w Warszawie, gdzie byłem na kontroli też w przepastnych korytarzach było widać takie pokoje dla pacjentów, gdzie mogli sobie z bliskimi pobyć, czy sami posiedzieć tak po prostu. Ale też widać tam cierpienie, choć czasem pojawiały się łzy radości, gdy ktoś na wyniku badań miał dobre wieści.
OdpowiedzUsuńNie umiem sobie wyobrazić chyba tak namacalnie co przeżyłaś, co teraz czujesz. Ale wiem, tak jak poprzednicy, że w końcu Słońce i dla Ciebie zaświeci, a Ty napiszesz, że jesteś zdrowa.
Masz rację, trzeba się jakoś razem trzymać i wspierać, nawet jak dzielą nas kilometry czy podobne sprawy.
Pozdrawiam serdecznie! :-* i ślę buziaka.
bardzo się ucieszyłam, gdy przeczytałam ostatnie zdanie. :)
OdpowiedzUsuńmocno trzymam kciuki :)
Cieszę się,że wreszcie koniec leczenia, teraz codziennie powinno być lepiej, liiviio, nie rozumiem do końca co przeżyłaś, każdy znosi to inaczej, wiem że jesteś psychicznie silna, więc i ciało odzyska siłę,a Ty radość życia. Wiem,że tak być musi. Bo ja, bo my wszyscy Twoi znajomi tego chcemy i całym sercem Ci tego życzymy.
OdpowiedzUsuńJa przynoszę Ci zapach lasu, biel śniegu na polach i świst mroźnego wiatru, ale nie zimnego..o nie, on jak dotyk skrzydeł motyla. Pozdrowienia zostawiam.:-)
Całkowity powrót do zdrowia to Twoje najważniejsze zadanie Livio. Absolutnie! Tylko Ty wiesz jakie to trudne i co przeżywasz, ja mogę tylko nieudolnie sobie próbować to wyobrazić ale nie poddawaj się. Już tyle wytrzymałaś, jesteś silna i z sukcesem dotrzesz do końca tej drogi. Wyzdrowiejesz! Ściskam:)
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że masz tyle nadziei! Dobrze, że skończyłaś to ciężkie leczenie. Byłaś i jesteś taka dzielna. Teraz będzie co dzień, może tydzień, coraz lepiej!!! Wspieram Cię serdecznymi myślami, ściskam mocno! Będzie dobrze, musi być dobrze. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
OdpowiedzUsuń