piątek

Trzy tysiące złotych ,3000zł

Ten post miał być o uroku jaśminowych alejek ,o zapachu zbliżającego się lata ,o nocy świętojańskiej.
Ale będzie o pieniądzach.
Czytam o pięknych akcjach pomocy chorym na raka.Niedawno wróciła ze Stanów młoda Polka .Dzięki pomocy ludzi dobrej woli ,dobrego serca i wielkiego zaangażowania stać ją bylo na kilkumiesięczne leczenie za granicą.Wraca pełna nadziei i dzieli się tą nadzieją i radością z innymi..Bo guz zmniejszył się o 20%.Aż o 20% ! To dużo .
Ta nadzieja i te 20% to uzbierany jeden milion zł.Ale jeszcze potrzeba .I ludzie pomogą ,bo takie akcje zawsze spotykają się z odzewem. Działają fundacje ,jeden procent ,zbiórki w szkołach ,parafiach ,akcja Rock and Roll  .Leczenie za granicą nie jest tanie ,ale jest .W Polsce nie są praktykowane jeszcze wszystkie metody. Kupujemy życie za pieniądze ,kilka ,kilkanaście ,kilkadziesiąt lat.Sercem i rozumem pisane akcje pomocy chorym.W każdej poważnej chorobie.Zazwyczaj potrzeba kilkaset tysięcy zlotych ,albo euro.I prawie zawsze udaje się zebrać taka kwotę.Czasami darczyńcy domagają się skrupulatnych rozliczeń,scanów dokumentów .Są w prawie .Ale są i glosy złe ,zawistne podejrzewające oszustwo,ubliżąjące proszącym chorym. Zamykam oczy ze wstydu.
   A dzisiaj natrafiłam na prośbę pewnej kobiety.Samotnie wychowuje kilkunastoletniego syna i chciałaby przynajmniej ,jak pisze ,doprowadzić go do pełnoletności.To jeszcze cztery lata .Tylko cztery lata i aż cztery lata. Guz jest nieoperacyjny ,ale można zapobiec jego wzrostowi przez odpowiednie leki ,tu w Polsce.No i trochę witamin ,suplementów.
I pani prosi ,bardzo nieśmialo prosi ,z zażenowaniem wymienia potrzebną na leczenie kwotę.
3000zł. Trzy tysiące! Szukam przynajmniej jeszcze jednego zera ,ale nie ,nie ma .Tylko trzy tysiące ,aby jeszcze przedłużyć sobie droge przez mękę.Dla dziecka. I chcę wierzyć ,ze ojciec ,gdzieś się tam nie buja tylko teraz jest blisko . Rak jest drogi.Trzy tysiące to kilka wizyt w aptece .
Ale tak trudno jest prosić obcych ludzi ,pochylić głowę i powiedzieć :daj ,proszę ,daj.I znowu te smutne ,przerażone oczy , chudziutkie ręce  ,łysa głowa. Taki lans.


9 komentarzy:

  1. Doskonale rozumiem o czym piszesz.
    Nie raz i nie dwa przekonałam się na swojej medycznej drodze : ....
    "Gdyby zachciało Pani zrobić badanie prywatnie zapraszamy jutro , termin na NFZ za 8 miesięcy "
    Zawsze powtarzam że to nie tak zabija ludzi a przepisy .
    Wieczne kolejki do lekarzy .
    Utrudnienia na drodze do zdrowia .
    Ludzie umierają z braku sił .
    Wiem też co znaczy nie umieć prosić o pomoc .
    Tworzy się swego rodzaju zamknięte koło .
    Ktoś nie poprosi ktoś inny nie pomoże .
    Wychodzę więc z założenia ze pomagam nie czekając na prośbę czy zachętę .
    Robię to sama .
    Instynktownie staram się docierać tam gdzie nie poprosza .
    I wiesz ... to działa też w drugą stronę .
    Po ostatnim pikniku dostałam kilka wiadomości w stylu kiedy następna akcja bo chciałabym trochę dorobić.
    Ludzie nie rozumieją często jak można pomagać po prostu .
    Dawać ze swojej kieszeni .
    Od tak bo tak .

    Dobrze więc ze mówisz o tym głośno .
    Trzeba i tym mówić .
    Trzeba pomagać trzeba się dzielić .
    Trzeba być dobrym człowiekiem z otwartym sercem.
    Ja nie przestanę wierzyć w to ze sa ludzie którzy po prostu pomogą bezinteresownie.
    Przytulam .

    OdpowiedzUsuń
  2. Daglezja21:42

    Otarłam się o ludzi, którzy prosić nie potrafili, nie umieli... To duma i honor nie pozwalały im, uważali to za poniżające, upokarzające, niestety dziś ich nie ma wśród nas.
    Dziwny jest świat, tyle bogactw zgromadzonych , zamrożonych, a tu wystarczyłoby kilka tysięcy by przedłużyć życie.Im dłużej żyję, tym mniej rozumiem, tym rzadziej spotykam spontaniczność, szczerość i dobroć. Zamykam się coraz bardziej w sobie. Zaczyna mnie przerażać ta zmiana, jaka zachodzi w ludziach, to wyłączne dostrzeganie własnego ja.
    Pozdrawiam Cię Liiviio bardzo serdecznie.:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli się nie obrazisz, to poproszę o maila od Ciebie, tam u mnie na dole jest formularz kontaktowy, jesli masz jakikolwiek namiar na tę kobietę to wspomogę... niewiele,ale od czegoś trzeba zacząć... bo kurde tak!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzruszające to o czym piszesz.
    Nie wiem co mogłabym zrobić? Mam wokół siebie osoby, którym pomagam. A widać to ciągle mało!
    Pozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, to straszne, że 3000 zł może być barierą do wielkiego szczęścia! Kobieta pragnie tak niewiele, dla niej to wszystko!!! Serdecznie ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście to niewielka kwota...śmiesznie mała na tle innych...a dla niej to cena życia. Wiesz Livio czasem już nie mogę gdy widzę ile nieszczęścia, cierpienia i okrucieństwa jest na świecie...ilu potrzebujących, a nasza pomoc to ledwie kropla w morzu potrzeb:(
    Dziękuję Livio za życzenia i kwiaty:) Lato już jest i pachnie jaśminem i...lipą:) a do Papryczek5 warto wpaść choćby na łyk dobrego włoskiego wina;) ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak Amasja mam czasem, że już nie mam siły na dowiadywanie się o tym co zostanie zmienione w prawie, kto na tym straci, kto cierpi przez państwo nasze itp. itd.

    Dzięki za miłe słowa uznania dla mojej osoby.

    :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga