Od półtora roku nie zarabiałam ani grosza ,oprócz przynależnej mi z racji pracy zawodowej ,comiesięcznej wypłaty.
Nie jest ona astronomiczna ,ale była wystarczająca do czasu choroby.Choroba zachłannie zabierała wszystko.
Nie było możliwości "dorobienia"Ciało pragnęło łóżka ,umysł był wyjałowiony.Spanie ,czytanie ,lekarze.
Ale ,ponieważ nie wracam jeszcze do pracy /do końca roku/ dano mi możliwość ,maleńką możliwość pracy w domu.Kilka godzin w tygodniu .
I właśnie kilka dni temu otrzymałam PIERWSZE PIENIĄDZE.Pierwsze ,zarobione uczciwie ,z wysiłkiem a nie pożyczone ,darowane czy wyproszone.Własne.Te kilka stówek tak mnie ucieszyło,ze jak tylko komórka powiadomiła ,że są na koncie ,ubrałam się ,pojechałam cztery przystanki tramwajem do takiego sklepu ,który nazywa się Elefant i ..wydałam wszystko.Zostawiłam z tej kwoty tylko 10 zł.
Kupione rzeczy nie są mi konieczne potrzebne do życia.Ale do szczęścia tak.I przecież nie uszczęśliwia mnie kolejny żakiecik czy setna juz apaszka ,ale świadomość samowystarczalności.
Mam koleżąnkę ,trochę starszą ,mamy za sobą te same studia i podobną pracę.10 lat temu zachorowała na raka piersi.Przeszła całą drogę przez mękę .Potem wróciła do pracy ,ale na krótko.Przeszła na wcześniejszą emeryturę .Jest wdową /mąż ,lekarz onkolog zmarł na raka/ Przez dwa ostatnie lata ,aby pomóc sobie finansowo ,prowadziła cykl wykładów ,czy raczej pogadanek w dwóch krakowskich domach kultury ,na temat religii świata.Ot ,takie w pigułce podane wiadomości na temat judaizmu ,islamizmu itp.Słuchaczami byli ludzie starsi ,przeważnie emeryci ,trochę zabijający czas ,a trochę zainteresowani.Przychodzili też młodzi ludzie .Czasami wywiązywały się dyskusje .I tak to szło .Do czasu.Bo w tym roku ten cykl zawieszono ze względu na to,ze filozofia jako taka ,blisko ociera sie o politykę ,że można manipulowć słuchaczami i wpoić im przekonania niezgodne z duchem tego naszego czasu.A czas to piękny i jedyny w swoim rodzaju.Czas ,o którym pisał Herbert tak:
W Utyce
obywatele
nie chcą się bronić
w mieście wybuchła epidemia
instynktu samozachowawczego
świątynię wolności
zamieniono na pchli targ
senat obraduje nad tym
jak nie być senatem
obywatele
nie chcą się bronić
uczęszczają na przyspieszone kursy
padania na kolana
biernie czekają na wroga
piszą wiernopoddańcze mowy
zakopują złoto
szyją nowe sztandary
niewinnie białe
uczą dzieci kłamać
otworzyli bramy
przez które wchodzi teraz
kolumna piasku
poza tym jak zwykle
niesamowicie aktuany wiersz...
OdpowiedzUsuńludzie się nie zmieniaja, Folwark Zwierzęcy Orwella dokładnie opisuje mechanizm
historia twjej znajomej niby niecodzienna, ale co człowiek to historia ( mówię o jej prywatnych przezyciach)
ech,
OdpowiedzUsuńa ludzie ślepi, głusi,
nie dostrzegają kierunku w którym to wszystko idzie...i popierają, klaszcząc, klękając, ciesząc się z darowanych plusów.
Smutne, przygnębiające...
Smutne czasy nadeszły.
OdpowiedzUsuńWiersz niestety aktualny...
OdpowiedzUsuńWykłady z pogranicza nauki, spotkania z poezja nie cieszą się popularnością, a szkoda, bo może społeczeństwo byłoby inne.
Nie dziwi mnie, że wydałaś wszystko, czasami doza szaleństwa zakupowego jest potrzebna by podreperować ducha :-)
Pozdrawiam serdecznie i życzę kolejnych stówek :-)
Jakże aktualny tekst! Czy historia niczego nas nie nauczyla? Dokąd zmierzamy?
OdpowiedzUsuńWykłady o religiach be, ale wykłady Zięby-oszołoma cacy:( Czy tak powinno być?
Liiviio, czasem ta kolejna apaszka, kupiona akurat w tym konkretnym momencie, uszczęśliwi, bo jest dowodem samowystarczalnoaci. Oby tak dalej:)
Zięba bywa nadzieją ,ale religia dla jej wyznawców powinna być pewnikiem.
UsuńGratuluję zakupowego szaleństwa. Swego czasu dodatkowe pieniądze zawsze wydawałam, a teraz by się przydały.
OdpowiedzUsuńCzasy przyszły smutne tym bardziej, że widać jakim niewyuczalnym jestesmy narodem. Nie umiemy się uczyć na własnych błędach.
poczucie samowystarczalności buduje nasze poczucie własnej wartości...buduje to "coś", co jest ważne dla nas samych, a co tak ciężko w sobie odbudować po różnych życiowych zawirowaniach... kiedy czytałam o Twoim zakupowym szaleństwie uśmiechałam się i miałam ochotę zajrzeć co też w tej torbie pełnej niespodzianek jest :) a Herberta lubię, jest taki aktualny w tych trudnych czasach, bo nie mogę nazwać ich pięknymi... żyjemy w pięknym kraju, w którym chorzy ludzie, głoszą chore idee by spełnić swoje chore ambicje... smutne to bardzo i niebezpieczne...
OdpowiedzUsuńCiekawe w jaki sposób znalazłaś tę pracę w domu, dająca parę stówek? Wydanie ich co do joty z jednej strony mnie nie dziwi, bo potrzebowałaś podniesienia na duchu, z drugiej naszła mnie refleksja, że może należałoby je odłożyć, na czas gdyby kolejnej wpłaty na konto nie było. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo praca mnie znalazła ,a moim pracodawcą jest mój macierzysty zakład pracy czyli Instytut Filozofii UJ
UsuńCiężko mi komentować. Nie lubię polityki.
OdpowiedzUsuńZakupy pochwalam, trochę zazdroszczę, bo nie umiem poszaleć zakupowo. Zastanowię się, może powinnam?
Cieszę się, że wpadł Ci dodatkowy grosz. Przykro, że znajoma straciła dodatkowe zajęcie. Ja chętnie bym takich wykładów posłuchała. Może wszystko się i u niej ułoży?
Jesień tegoroczna ma wiele minusów, ale, proszę, ubierz różowe okulary! Bardzo serdecznie pozdrawiam i ściskam.
Filozofia...polityka...zakazać! Im ciemniej tym łatwiej szeptać kłamstwa, nikt nie patrzy w oczy, a te mogłyby zdradzić prawdziwe motywy czynu. Prawda jedynie z ambony.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam jesiennym powiewem barw.:)
Liiviio, pomyślałam, że podzielę się z Tobą tą myślą. Otóż...gdybym była decydentem , wprowadziłabym w szkołach niższego szczebla 'Religioznawstwo', nie 'Religię'. 'Religia' owszem mogłaby zostać, ale w kościele, wykładana przez osoby duchowne lub ludzi związanych z Kościołem Katolickim. Oczywiście byłoby to nie obowiązkowe, a jedynie według zapotrzebowania społecznego.
UsuńDaglezjo ,wydaje mi się ,ze dzieci w szkołach niższego szczebla nie zainteresuje religioznawstwo ,to już wyższy stopień wtajemniczenia ,a poza tym kto by tego uczył? Przy godzinie tygodniowo ,jeden nauczyciel musiałby być zatrudniony w kilku szkołach.A reforma nauczycieli zwalnia.
UsuńTe wykłady w domach kultury były dobre ,kto chciał to przychodził.Sala nigdy nie świeciła pustkami.
Ale trzeba też było uważać co się mówi.Żadnych dygresji np. o holokauście.A ludzie bardzo chcieli dyskutować.Może dlatego położono temu kres.
Masz rację, kogo interesują religie? Dzieci chcą czegoś innego:-)
UsuńPozdrawiam:-)
Może się mylę, jednak wydaje mi się, że każdy człowiek, który zetknie się z czymś co wydaje mu się kłamstwem ma w sobie choćby iskrę, która podpowiada mu, że to może jest nieprawda. Tak samo może być z uczniami w ,,nowej" szkole, jeśli tylko będą mieli iskierkę, chęć malutką do sprawdzania pewnych faktów, to poznają prawdę. Wiele zależeć będzie też od starszego pokolenia, które zna różne formy kłamstwa i młodzieży może je ukazać. Tylko na ile starczy nam tych iskierek?
OdpowiedzUsuńWłaśnie z tego powodu ta powieść wydała mi się ciekawa, dziś nie ma odpowiedzi na czyiś artykuł, czyjeś słowa, a co dopiero na książkę.
Pozdrawiam!
Przeczytałam notkę; przeczytałam komentarze i doszłam do wniosku, że w ten sposób łatwo popaść w pesymizm. Można zrobić z igły widły a z jednej informacji dramat.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem -"pogadanki na temat religii świata" [temat niechwytliwy,a mówiąc gwarą młodzieżową - nie cool] są o tyle nietrafione, że obecnie kładzie się nacisk na ateizm. Przecież ta Osoba miała chyba kompetencje aby prowadzić "pogadanki" na temat zdrowia i jakże aktualny temat chorób nowotworowych.
Problem polega chyba na tym aby znaleźć odpowiednią lukę w popycie. Wszystko zwala się na karb "dobrej zmiany" [polityki] byle poczuć satysfakcję, że miało się rację.
Miałaś chyba farta, że udało Ci się dorwać dodatkowe zajęcie i zarobić trochę grosza, co dało Ci możliwość zakupów. To nic, że fantów nie pierwszej potrzeby, ale zawsze to daje radość. Życzę Ci aby takie chwile pojawiały się częściej w Twym życiu. Między innymi dla takich chwil warto żyć;
pozdrawiam :)
Basiu ,koleżanka jest doktorem filozofii i nie może prowadzić zajęć z medycyny .Żadnej,nawet niekonwencjonalnej.O swoich przeżyciach związanych z chorobą może mówić rodzinie i znajomym.
UsuńAle tak ,zwolnienie jej z pracy z powodów ideologicznych to "dobra zmiana"
Z doktorem filozofii dyskutować mi nie wypada :) A poza tym trudno jest mi dyskutować na temat powodów zwolnienia z pracy Twej koleżanki. Nie znam sprawy. U nas tak wiele osób wzięło z zakładu odprawy [wysokie] przystępując do programu redukcji zatrudnienia. Odprawy przejedli, a potem...jedynym ratunkiem był wyjazd na saksy.
UsuńWprawdzie filozof ze mnie żaden, ale nasłuchałam się już tyle narzekań, zarówno za czasów poprzedniej władzy jak i obecnej, że nasuwa mi się tylko taki wniosek;
"jeszcze się taki nie urodził, coby wszystkim dogodził". Pożyjemy, zobaczymy, jaka będzie następna zmiana.
Też jestem zdania ,ze trudno każdego zadowolić.To jest wręcz niemożliwe.
UsuńPatrzę co się dzieje w Hiszpanii,jedni manifestują za całością państwa ,Katalonia chce samodzielności,wychodzą na ulice ,krzyczą ,śpiewają.
Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa zostawione na blogu Rybki skierowane do mojej osoby. :) Jak na razie można rzec, że poznajemy się wzajemnie, choć widzę już, że mamy z Rybką dość zbliżone spojrzenie na świat.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :-* i buziaka zostawiam.
Tak czy inaczej upieram się przy podziękowaniach. :)
OdpowiedzUsuńWypatrzyłem blog Rybki u kogoś, zajrzałem i spodobało mi się na tyle, że się nieco rozgościłem.
Czyli Kraków to już takie miasto uniwersyteckie trochę? W sumie to chyba dobrze, bo wśród studentów są też obcokrajowcy. Jeśli zobaczą na własne oczy jak dobrze jest u nas może opowiedzą o Polsce za granicą w sposób obiektywny.
Już w ten weekend dowiem się na co trzeba będzie zwrócić uwagę na tych studiach. :)
Pozdrawiam!