Ciotki nie były piękne,nie miały nic z wrożek,
Były dzielne ,szczawiowe ,barchanowe żony.
Nie miały złotych włosów ,ni jedwabnych nóżek,
Ni oczu tajemniczych ,ni rzęs wykręconych."
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
Ciocia Małosia.Tak mówią do niej moje córki .Znają ją od swoich czasów przedszkolnych ,dzisiaj dorosłe już kobiety.Starszą ,ciocia uczyła w klasach 1-3.
Moja przyjaciółka.
Ciocia potrafi zmienić pampersa osobie starej i niedołężnej ,zawiezie na badania czy do szpitala chorą sąsiadkę ,pojedzie do urzędu pozałatwiać "sprawy" innym.
Zadba o groby mężów swoich staruszek. Zrobi zakupy,czasem ogarnie ich mieszkanie.
Nie ,nie jest pracownicą socjalną.Jest nauczycielką ,uczy niemieckiego.
Nie jest też "barchanowa" jak pisze Pawlikowska.Ma gęste ,ciemne ,prawie czarne włosy ,niebieskie oczy ,miły uśmiech, ubiera się ładnie na miarę swoich możliwości finansowych.Ma męża i syna.
Swoich "podopiecznych" odnalazła w dziesięciopiętrowym bloku ,w którym mieszka.Starsze małżeństwo ,jedyny syn popełnił samobójstwo.Mąż nie wstaje z łożka ,odleżyny ,alkohol ,który przynosi mu dla świętego spokoju żona.Żona ledwie chodzi ,biodra do wymiany ,też coś tam łyknie na uspokojenie.Ciocia Małgosia załatwiła opiekunkę z Mopsu ,myła i karmiła łyżeczką leżącego ,zmieniała pampersy.Nie długo to trwało ,chory zmarł.Ciocia Małosia zajęła się pogrzebem,ci ludzie byli absolutnie samotni.Namówiła wdowę na operację bioder ,znalazła szpital ,woziła ,odwiedzała ,pilnowała mieszkania.
I kolejna historia ;staruszka 92 lata ,jedyna córka w Austrii.Staruszka samodzielna ale z demencją.Ciocia Malosia odwiedza ją dwa razy w tygodniu .Porozmawia ,nastawi wiecznie rozregulowany telewizor.Ta pani mieszka dość daleko ,ciocia zaprzęga auto i jedzie.Pani ma opiekunkę z Mopsu więc odpadają prace domowe.
I ja .Przez miesiąc codziennie jazda z ciocią Małgosią na radioterapię.Daleko od nas /mieszkamy blisko/ do szpitala w Nowej Hucie.Czekanie ,czuwanie czy dam radę ..Godziny naświetlań były różne ,trzeba było dostosować swoje obowiązki do moich potrzeb.
I ani grosza od nikogo .Chorzy nie wierzą ,ze tak można ,wciskają pieniądze,czasami drobne upominki.Ale na to serce nie ma ceny.
Jest jeszcze syn cioci.Jej ogromna troska i niestety zaślepienie.M. ma 30 lat ,rodzice kupili mu mieszkanie ,blisko nich.Ciocia codziennie ,albo raz na dwa dni wozi mu obiady.Ale ponieważ syn stwierdził ,ze matka ma złą karmę nie może wobec tego wchodzić do mieszkania,obiady zostawia w specjalnej szafce na korytarzu.Dała mu samochód ,sama jeżdzi teraz rowerem..Cichaczem pomaga mu finansowo .A ja byłam świadkiem ,kiedy synalek zadzwonił na ciężkim kacu ,by mu przywiozła elektrolity z apteki.Pojechała.
Ciocia Małgosia .
Kiedy przychodziła robić mi zastrzyki była siostrą Małgorzatą.
A kiedy dzwoni jej syn i słyszę w telefonie -mamo - odchodzę na bok.Bo ja dla niego też jestem ciocią ,ale czasami chętnie dałabym mu w łeb.
Chciałabym ,aby każdy spotkał w życiu choć raz swoją ciocię Małgosię.
ale się nabuzowałam!!
OdpowiedzUsuńale to nie pierwszy przypadek, że ktos taki dobry dla świata jest tak traktowany przez dziecko
ciekawe, dlaczego tak się dzieje
ech...
Michał ,syn ,od dziecka był taki jakiś roszczeniowy.
UsuńAle mam taką satysfakcję marną;moja córka ,kiedy byli jeszcze dziećmi ,złamała mu nogę ,tzn.wstała z huśtawki ,kiedy ona była na dole ,a Michał na górze.I splótł sobie nogi pod siedziskiem huśtawki.Kiedy ona wstała ,nie zdążył rozplątać nóg i spadł na nie .Złamał nogę.Cioci było przykro ,ale ani słowa wyrzutu .A musiała go wozić w wózku przez kilka tygodni.
I powinnaś dać. Ktoś musi. No chyba że próbowałaś i nie wyszło.
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, dorosły jest, nie ma co się wtrącać w czyjeś życie. Ale Ty jesteś cząstką tego życia, przyjaciółką- ciocią. Masz prawo. Zawsze jest szansa, że coś dotrze...do cioci Małgosi też.
Myślę, że do cioci Małgosi nie dotrze... Ona wie, ale serce jej nie pozwala na inne działania.
UsuńMasz rację ,nie dociera ,rozmawiałyśmy wielokrotnie.
UsuńPiękna ciocia Małgosia. Rzadko, coraz rzadziej zdarzają ię tacy LUDZIE.... Szkoda
OdpowiedzUsuńCiocia ma serce i nie "brzydzi " się bliskiego kontaktu z chorym.Dla niej to jest naturalne ;dla mnie np.nie.
UsuńTym bardziej ,ze to obce osoby ,a nie bliscy.
Ale swoją chorą na raka z przerzutami teściową opiekowała się przez dwa lata w domu .Ze wszystkim.
Takie osoby nazywam świętymi za życia, a synowi dać w łeb to mało...
OdpowiedzUsuńJego ojciec próbował z nim rozmawiać ,tłumaczyć ,czasem na pewno i przyłożył ,nic nie dawało.Teraz już machnął ręką.Ale konflikt pozostał.
UsuńTeż Małgosi mówię ,ze święta.
Takie dobre, bezinteresowne ciocie Malgosie to skarb! Znam taka jedna, jest kochana:)
OdpowiedzUsuńTo prawda ,bardzo sobie cenię tę przyjażń.
UsuńTakie Ciocie to prawdziwe pereły. Ciche, a robią tyle dobrego, mają tak pojemne serca. A najbliżsi nie potrafią docenić.
OdpowiedzUsuńDzieci potrafią być okrutne.Żal mi cioci Małgosi,ona wie ,że żle robi ,a jednak to jest chyba silniejsze od niej.
UsuńNiesamowita kobieta według mnie, bo w czasach, w których przyszło nam żyć czasem nawet podanie szklanki wody komuś uznawane jest za coś wielkiego. A na to co robi ta Twoja ciocia Małgosia to właściwie nikt nie wymyślił jeszcze lepszego określenia niż to co podaje Jotka, jest właściwie świętą za życia.
OdpowiedzUsuńTeż nie tak dawno poznałem co ma prywatnie koleżanka Rodzicielki ze studiów. Ma w rodzinie kuzyna, czterdziestolatka, który porusza się na wózku. Jeśli tylko coś potrzebuje dzwoni do swojej ciotki, a ta mu pomaga. Co ciekawe potrafi pojechać do pubu, jednak jak ma zrobić zakupy trudności wyrastają jak Mur chiński. Przez niego nie pojechała w te wakacje nad morze, mieliśmy się spotkać w Mielnie, mogła odpocząć. A wybrała jednak swojego niewdzięcznego kuzyna.
Pozdrawiam!
Piotrze,wiemy przecież ,że cisi bohaterowie nie spoczną na Wawelu...
UsuńA czy Twoja Ciocia Małgosia spotka swoją "Ciocię Małgosię", gdy jej sił zabraknie i sama będzie potrzebowała pomocy? Co jest z pokoleniem naszych dzieci(tych 30 letnich), że mają postawę roszczeniową? Wiem , że nie wszyscy, ale jednak tych "musisz, bo jesteś moją matką" jest znacznie więcej niż w naszym pokoleniu było. Uściski dla Ciebie i Twojej Małgosi. Wspaniała kobieta, podziwiam Ją i bardzo chciałabym mieć kogoś takiego w swoim otoczeniu, nie po to by mi usługiwała, ale żebym mogła porozmawiać z człowiekiem.
OdpowiedzUsuńCiocia Małgosia na pewno by chętnie Cię odwiedzała.I pomogła tak po prostu i zwyczajnie nie dając odczuć ,że pomaga.I porozmawiała życzliwie.
UsuńCi chłopcy trzydziestoletni + to chyba jeszcze nie są w pełni odpowiedzialni za swoje życie i za to co robią.A dzieciństwo skończyło się bezpowrotnie.
Niechże się teraz sprawdzają w roli ojców a kolejką i samochodzikami mogą bawić się wspólnie.Albo laleczkami z Krainy Lodu./to taka modna dzisiaj bajka/
Kiedy słyszę o takich maminsynkach [mamy córciach]to krew burzy się w moich żyłach. Takiemu rozpieszczonemu bachorowi warto postawić pytanie- co się stanie z tobą gdy zabraknie takiej "służącej"???
OdpowiedzUsuńTaki bachor to jdopiero niedawno wyszedł z kojca..
UsuńZ sercem opowiadasz o przyjaciółce Małgosi! Oddana wszystkim, ciocia Małgosia, sama cierpi! I to z powodu najbliższej osoby! Syna. Syn potwór, Ona, święta kobieta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.