poniedziałek

Gorzko

Czego  pani ode mnie oczekuje?- zapytał lekarz pogotowia wezwany przeze mnie o trzeciej nad ranem.
Pomocy.
Pogotowie przyjeżdża tylko do wypadków zagrożenia życia -kontynuował .Pani pewnie chciałaby do szpitala ...ale nie zabierzemy..
Wcale nie ...
Chodzi pani? - prawie huknął
Tak ,chodzę ....

To jutro rano proszę iść do przychodni i nie wzywać nas w środku nocy.
Ile pani pije?
Trochę ..
To trzeba więcej..
Zmierzyli ciśnienie ,dali kroplówkę nawadniającą i pojechali. Pogotowie recept już nie wystawia ,poinformowali.

                                                           *****
Dwa dni wcześniej .
Lekarz wezwany prywatnie z ogłoszenia w internecie.Był w przeciągu pół godziny.
Elegancki pan pod sześćdziesiątkę.Kamienna twarz.
Obejrzał gardło ,osłuchał  . .
To uczulenie na roztocza i smog- stwierdził. Zapisał krople do nosa i jakieś tabletki odczulające bez recepty.
Był 10 minut ,zapłaciłam 170 zł.
                                                    *****
 W przychodni u lekarza rodzinnego.Dostałam heviran bo antybiotyk nie zabił wirusa półpaśca.
Zjadłam już pół opakowania, bez zmian.

Z telewizora lecą na mnie pięknie opakowane paczki.Całymi kaskadami. W srebrze i złocie ,purpurze i lśnieniach w takt pląsania aniołów i podrygiwania Mikołajów,którzy z obszernych rękawów czerwonej szaty wyciągają swoje asy.Obfitość potraw,przypraw,smaczków i kucharzy gwarantuje udaną biesiadę.Światełka choinek odbijają się brylantowych koliach od Kruka zdobiących szyje modnych żon i ich przystojnych ,bogatych mężów.Dziewczynki w aksamitnych sukieneczkach i mali dżentelmeni wypatrujący pierwszej gwiazdki dopełniają obrazu kolorowanej kartki.
I inne paczki ,szlachetne ,dla najbiedniejszych.I raport o polskiej biedzie dotykającej najczęściej samotnych ,starych i chorych. Dwa światy jak dwa księżyce na tym samym niebie.
I gdzieś wśród tych kontrastów próbujemy odszukać siebie wrzucając do koszyka dodatkową mąkę i konserwę dla potrzebujących.I dla  spokoju własnego sumienia.
Czasami się nie udaje.
Cztery dni temu  z organizacji zajmującej się pomocą Polakom na Wschodzie ,z Krakowa na Ukrainę wyjechał mały busik z zebranymi żmudnie paczkami zawierającymi najpotrzebniejsze rzeczy ,używaną odzież ,produkty spożywcze ,środki czystości ,środki higieniczne i opatrunkowe dla hospicjum .Rzeczy te to efekt zbiórek darów zorganizowanych przez młodzież kilku krakowskich szkół.
Wyjechał ,ale nie dojechał ,bo na granicy zakwestionowano ilość wwożonego towaru .Po co starym ludziom czekolada raz w roku?.Po co mydło i maść na odleżyny?Po co dzieciom polskiego pochodzenia ,tam we Lwowie ,polska ksiażka!
Sytuacja taka zdarzyła się po raz pierwszy ,zawsze samochody swobodnie wjeżdżały ,chociaż oczywiście na granicy zdarzało się czekać długo.
Jak zwykle ,dostaje się zawsze po głowie najbiedniejszym chociaż spory są na górze.

                                                      *****
Magię świąt Bożego Narodzenia widzę w Biblii i u Dickensa.Od dawna.



22 komentarze:

  1. Gorzko i smutno..

    Livia, no niech w końcu coś pomoże!
    A potem cos na wzmocnienie, nie znam się kompletnie, choć zaczynam odczuwać że sama potrzeuję się uodpornić kiedys byłam zdrowsza....

    nawet dary zebrane od osób uciszających sumienie pomagają

    a historia z busikiem - okropność!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ,odpornosć maleje z rożnych przyczyn.Zastanawiam się nad neosinem.
      Piękny to jest czas dawania.Dać to więcej niż wziąć.

      Usuń
  2. Niestety,
    zawsze tak jest, że najbiedniejsi, bezbronni dostają rykoszetem wojenek możnych...

    Zdrowia Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozmawiamy o tym często z mężem, akcje, zbiórki, szum medialny, a na co dzień dołująca szarzyzna i lekceważenie dla potrzebujących, gorzko, ale i taka łyżka dziegciu jest nam potrzebna, by uświadomić sobie, że święta bywają różne...
    Trzymaj się, choćby dla swoich czytelników :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam u Ciebie o Dickensie.Klimat "Opowieści wigilijnej" jest niesamowity.I ta masa śniegu w Londynie.
      To prawda ,święta bywają różne ,a od nas zależy by były spokojne i radosne.

      Usuń
  4. Kiedy widze na ekranie to rzucajace sie w oczy bogactwo, od razu mysle o tych, ktorych nie stac na bulke czy lekarstwo:( Dwa swiaty, jakze skrajne. Smutna ta nasza rzeczywistosc:(
    Zycze poprawy zdrowia i przesylam serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklamy świąteczne piorą mój mózg!Ale się nie daję.

      Usuń
  5. Znam to uczucie przedswiątecznego smutku doskonale... A choroba, która ciagnie się za Tobą "jak stąd do nieba" wyolbrzymia ten smutek i negatywne patrzenie na świat... W reklamach pokazuje się piękno, tak jakby ono należało tylko do pięknych i bogatych. Obok jest ten inny, kontrastowy świat biedy, upokorzeń i fizycznej brzydoty. Być może prawdziwy. Ale jest też ten świat najprawdziwszy gdzie miłość, ciepło bliskich rąk i myśli jest najważniejszy i jedyny. Bez względu na status.
    Wiem, że paskuda, która Cię dopadła, bez "konkretów" nie pójdzie sobie (też z autopsji znam...). Życzę więc by ktoś jakieś "śmiertelne" antidotum dla niej zastosował, a wtedy świat też ukaże się na niebiesko, a może nawet na różowo :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pomaluj mi świat,na niebiesko ,na radośnie.
      Nie spełniam oczekiwań bliskich chyba ,smutna ,chora i nastawiona na "nie"

      Usuń
  6. Livio,przepraszam,ale kiedy czytałam Twój post co chwile bluzgi okrutne wychodziły z moich ust...no nie moge...
    Lekarz z pogotowia...BEZ KOMENTARZA..na durne pytanie,należałoby odpowiedziec,ze wezwałas ich/pogotowie/,bo Ci się w nocy nudziło...
    Kochana moja Mamusia pare lat temu przechodziła półpasca,nigdy w zyciu nie widziałam Ją tak cierpiąca.Owszem zaczeło sie wysypka w okolicy pasa od strony pleców-lekarka nawet nie zajrzała,tylko skierowała na rtg...Dopiero neurolog postawił trafna diagnoze.Mama miała zastawkę w sercu i brała mnóstwo leków,które kolidowały z silnymi p/bólowymi...a miała obie nogi od kolan do kostek w bablach tak bolacych ze przescieradło Ja urazało...Oczywiscie,że wzywała nie raz pogotowie,bo płakała z bólu!!! Nie moga dodatkowo nic zazywac oprócz paracetamolu.Nigdy nikt z pogotowia widząc jak cierpi nie czynił Jej jakichkolwiek wyrzutów...
    Heviran skutkuje,kiedy sie pierwsza dawke zazyje nie pózniej niz 48 godzin /chyba/ od pierwszych objawów...

    Serce mi pekło,kiedy przeczytałam,ze ten busik jadacy z darami na Ukrainę,nie został wpuszczony...
    Słów brakuje.....albo jak u mnie wydobywa sie sama łacina...
    Telewizja robi niezła szopke z kazdych Swiąt...Oczywiscie wszyscy sa piekni,młodzi,zdrowi-jak z obrazka..."tak,owczywiscie"...

    Przesyłam moc ciepłych pozdrowień:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owocku kochany ,jak się cieszę ,ze do mnie napisałaś!
      Aż i ten półpasiec na chwilę zamilkł.!
      Nie napisałam w poście ,ze tym busikiem jechało czworo ludzi ,w tym dwoje ok.siedemdziesiątki.Trzymali ich na granicy od popołudnia do prawie północy ,by w końcu cofnać.

      Usuń
  7. Napisałaś; "Dostałam heviran bo antybiotyk nie zabił wirusa półpaśca. Zjadłam już pół opakowania, bez zmian".
    Mój mąż nie dostał nic [żadnego antybiotyku ani żadnego leku na półpasiec]. Już od września męczy się z tym wirusem. Podobno pół roku może trzymać i dokuczać; tylko jak to znosić?
    To skandal, że nie wpuszczono busika z darami. Ja bym poruszyła niebo i ziemię; albo wysłać z tymi darami samego prezydenta :) O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym zjadła i truciznę ,żeby tylko pomogła.A słaba jestem i do niczego.Lubiłam święta ,lubiłam tą krzątaninę ,nawet zakupy i kolejki.A teraz cooo??

      Usuń
    2. Na granicy to ten z karabinem jest panem.Takiemu nie podskoczysz ,bo można zarobić kilka godzin "na dołku"

      Usuń
  8. Straszne, że cierpisz. Bardzo Ci współczuję! Bez serca są ci lekarze z którymi masz kontakt! Okropność! Same okropności! Dary do hospicjum nie przekroczyły granicy?!!!
    Otoczona samym smutkiem, cierpisz podwójnie!!!
    Życzę Ci kochana Livio dużo zdrowia!
    Zawsze jesteś dla mnie najważniejszą koleżanką - blogerką!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz każdy lekarz jest od innego "kawałka" człowieka. Jak boli ucho ,to już nie zbada brzucha. A rodzinny to tylko wypisuje skierowania.Jak się go ładnie poprosi.
      Ostatnie Twoje zdanie mnie bardzo wzruszyło.

      Usuń
    2. tak właśnie jest..trafiłaś bardzo w sedno..każdy jest od innego kawałka ciała..jak ja to znam:)
      Wszystkiego dobrego

      Usuń
  9. Co ja mogę? Tylko przytulić wirtualnie i życzyć aby ta paskuda wreszcie Cię opuściła i poszła na zawsze. Takiej postawy lekarzy nie rozumiem, do cierpienia dodają arogancję. Terapia taka?
    Nikt nie pomyślał, że reklamy są w większości frustrujące? Bo słodko i cukierkowo rzadko bywa i najpiękniejsza kiecka i choinka tego nie zmienią.
    Mimo wszystko poprawy nastroju i zdrowia życzę, a święta nich miłe będą.

    OdpowiedzUsuń
  10. to przykre, tym bardziej że wem jak to jest kiedy oczekując pomocy w nagłej sytuacji odprawiają cię z kwitkiem... nie raz w nocy musiałam wzywać pogotowie do Królowej Matki i zawsze, ale to zawsze było marudzenie, że dzwonię w nocy... raz nawet lekarz na nas obie nakrzyczał, napisałam na niego skargę na drugi dzień,bo mama trafiła do szpitala za kilka godzin po tym jak nas potraktował... zdrowia Ci życzę bo tylko tyle mogę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj
    Moja Mama miała to cholerstwo strasznie się męczyła i wkurzała Zresztą do tej pory jak to wspomina to dalej się wkurza 😀 Mam nadzieję że już jest lepiej i nie musisz zjadać trucizny 😉 Zdrowia życzę 😀

    OdpowiedzUsuń
  12. Cisza. Nie dam rady tego skomentować. Życie. Cisza.

    Ale! O zdrowiu to pogadamy! ;) Martwię się o Ciebie. Napisz mi proszę, nawet w wiadomości prywatnej jak się czujesz i co więcej u Ciebie :) Pamiętam jak kiedyś na interii pisałyśmy :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga