wtorek

Trochę o wszystkim

Bardzo serdecznie dziękuję Wszystkim za słowa otuchy ,za zainteresowanie.To dla mnie tabletka szczęścia.
  Bylam u specjalisty,szybciutko ,prywatnie ,drogo.Nie było dialogu ,był mój monolog i potem kilka zdań od p.doktor.Określenie choroby ,standartowe pytania i recepta.Z objaśnieniem ,ze najwcześniej po 2 tygodniach pigułki zaczną działać.Czekam z niecierpliwością ,minęlo dopiero 5 dni..
    Żyję w świecie bezwzględnym i prymitywnym.Kolejno zanikają dawne ,sprawdzone wartości a człowiek jako jednostka przestał się liczyć.
                                Wczoraj odbył się pogrzeb p.profesor botaniki z UJ.Kobiety zaszczutej w swoim miejscu pracy ,Po jej przejściu na emeryturę zniszczono zbiory botaniczne gromadzone kilkadziesiąt lat.Nie mieściły się w gabinecie ,który miał objąć inny pracownik naukowy.
Były jeszcze inne ,bolesne sprawy.
Psychika kobiety nie wytrzymała.Popełniła samobójstwo we własnym mieszkaniu.
Pracodawca ,czyli Uniwersytet Jagielloński umieścił ,gdzie trzeba ,piękne ,wzruszające nekrologi.
Wypunktował zasługi zmarłej ,jej oddanie pracy ,jej osiągnięcia dydaktyczne.
I finito.Umarl król ,niech żyje król!.
Tylko tak trudno uwierzyć w zło ,perfidię i nienawiść.I w to ,że już nic nie jest constans.No może tylko miesięcznice.....
ps.Gołębie są moją zmorą.Bezkarnie łażą po balkonie i parapetach ,nie pomaga sztuczny kruk ,walenie w szyby .Babcie je dokarmiają ,teraz ,jak jest zimno ,to przez okna lecą ziemniaki ,chleb ,kasze i jeszcze nie wiadomo co.

11 komentarzy:

  1. Anonimowy11:31

    Jeżeli chodzi o gołębie to też mam ich pełno na parapecie.Tylko u mnie dziadek (sąsiad) dokarmia.
    Co prawda ja też to robię (dokarmiam),ale nic przez okno u mnie nie leci

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że rozpoczęłaś walkę z chorobą!!! Leki na pewno pomogą, bo Ty bardzo chcesz być zdrowa!
    Wokół otacza Cię tyle przykrych, tragicznych wydarzeń! Masz w sobie wiele empatii i czujesz, jakby to Ciebie bolało, dotyczyło! Wiem, że wrażliwej osobie trudniej na tym świecie, ale to takie szlachetne! I jak tu sobie radzić, jak wokół tyle bólu?
    Z każdym dniem będzie lepiej!!!
    Bardzo serdecznie pozdrawiam i ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech piguły działają!
    Tyle smutku wokół nas i czasem w nas samych, że bywa naprawdę ciężko, ale życie choć trudne, to mamy je tylko jedno...
    Miesięcznice też się kiedyś skończą...ale atmosfera zaszczucia, boję się, że w niej pozostaniemy dłużej...
    Livio,
    życzę, abyś jak najszybciej przez swoje okna zamiast srających gołębi zobaczyła piękne słoneczko!!!
    Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę że masz te pigułki i że je bierzesz
    Niech pomogą

    ja dzis obejrzałam rozmowę z panią zajmującą się adopcjami, 60% spadły adopcje zagraniczne a co to oznacza? ze dzieci, które miały szansę na adopcje zagraniczną na zawsze pozostaną w domach dziecka albo opieki - bo to sa zawsze dzzieci z dysfunkcjami

    nie mogę się otrząsnąć

    OdpowiedzUsuń
  5. a taśmy ochronne na balkon i parapety?

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że byłaś już u lekarza i zaczęłaś leczenie.
    Moja mama depresji nabawiła się w pracy. Przez lat jej przełożona napsuła jej tyle nerwów, że mama nie wytrzymała. Nałożyły się też inne problemy. Efekt był taki, że przez długi czas nie można się było z nią dogadać. Leki znacznie poprawiły jej komfort życia. Wystarczy, żeby były dobrze dobrane.

    Jeśli chodzi o gołębie to u niektórych widziałam takie metalowe stójki z kolcami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gołębie to także moja zmora, od dawna...
    Cieszy mnie, że być może jest jakaś rada na Twój stan duszy:-)
    Podobna historie o innej pani profesor z Poznania słyszałam od syna, na szczęście kobieta jest silniejsza psychicznie...na razie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dwa tygodnie szybko miną tylko nie daj się zwariować gołębiom. Czekam na wieści. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Livio
    Dawno u Ciebie nie byłam - ale teraz weszłam ze strony
    Asmo i się udało.
    Przeczytałam o Twoich problemach, o tym, w jaki sposób
    została potraktowana Twoja znajoma - nie ukrywam, że się
    wzruszyłam. Nie zawsze życie i ludzie obchodzą się z innymi
    łaskawie. Ale optymistyczne jest to, że masz włączoną terapię, więc będziesz wychodziła z tej czarnej dziury
    do świata. Życzę Ci wytrwałości i systematyczności
    w realizowaniu zaleceń lekarza. Stawiaj przed sobą cele
    na miarę swoich możliwości, ich osiąganie będzie
    dla Ciebie wzmocnieniem. Ja często powtarzam - kiedy
    człowiek gubi cele, staje się "martwy". Dlatego jest to
    tak ważne.
    Przesyłam serdeczne pozdrowienie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykro mi Livio, że dopadło Cię to choróbsko. Ale cieszę się, że jesteś już po wizycie u lekarza i masz środki do walki z nią. Wiesz, że przez chorobę siostry znam depresję bardzo dobrze, zjadłam na niej zęby... Bierz leki, nie zniechęcaj się skutkami ubocznymi, które nie muszą ale mogą się pojawić, nie wywieraj też na siebie presji, że 'musi być lepiej', daj lekom czas, a odczujesz poprawę bo z leczoną depresją da się normalnie żyć:) Trzymam kciuki Livio, przytulam i czekam na dobre wieści!

    p.s. wiesz Livio... gdy widzę co ludzie zrobili ze światem, jakie piekło z niego uczynili to... czasem dopada mnie wielki wielki smutek...

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobną historię opowiedzieli twórcy serialu pt. ,,Sprawiedliwi- wydział kryminalny", tylko tam zwolniony naukowiec chciał zemścić się na swojej szefowej, która go zniszczyła i o mało co nie wysadził w powietrze całego instytutu. Widać ludzie mogą zareagować na podobne sytuacje w różny sposób, jedni chcą zniszczyć innych, drudzy wybierają skrzywdzenie siebie. Obydwa sposoby to według mnie pewnego rodzaju krzyk.

    Co do gołębi to chyba nawet kolce na parapecie nie pomogą. Bo one są takie, że nawet w locie potrafią zapaskudzić dajmy na to okno. I potem pół dnia się dziwię jak one to robią.

    Chyba mam wszystkie dalsze części poza jedną. Zawdzięczam to swojej cioci, która jest fanką kryminałów, część przeczytanych daje nam, my po przeczytaniu bibliotece, która też ma wielki regał książek z tego gatunku już.

    Mnie zawsze takie miłe wpisy trochę peszą, nie mniej doceniam wysiłki Iwony jakie włożyła w przygotowanie tego wpisu o mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga