poniedziałek

Nec reicit quemquam philosophia nec eligit;omnibus lucet

Nec reicit quemquam philosophia nec eligit: omnibus lucet.

/filozofia ani nie odrzuca nikogo, ani nie wybiera; przyświeca wszystkim /każdy może być filozofem/

     Kiedy byłam na III roku polonistyki, do dobrego tonu należało studiowanie drugiego fakultetu..Największym powodzeniem cieszyła się historia sztuki, filozofia i slawistyka. Egzamin wstępny był, ale dużo przedmiotow zaliczano ze studiów polonistycznych.
Wybrałam fiolzofię, równoległe studia były ciekawe, choć niełatwe.
I tak to szlo, obrona, praca, małżeństwo, dzieci, dostosowywanie się do ich potrzeb.Przez kilkanoście lat, z przerwam, pracowalam w szkole i podstawowej i średniej.Na szczęście ominęło mnie .gimnazjum.
Ale okazalo się, że to w fiolozofii robiłam swoją "karierę naukową" Najpierw jako magistrowi pozwolono mi prowadzić zajęcia ze studentami I i II roku, ale wiązało się to z koniecznością dalszej nauki czyli zrobieniem doktoratu.Do dzisiaj nie wiem jak udało mi się pogodzić wszystkie obowiązki ale obroniłam pracę doktorską z  tzw. historii idei.Kiedy się pozbierałam ze wszystkim, okazało się, że na macierzystej uczelni mam za mało godzin, a dwie córki na wychowaniu.Dojeżdżałam więc do Katowic na UŚ. Rozkład zajęć był na tyle wygodny, że jeszcze udało mi się mieć jeden dzień wolny.Po kilku latach wróciłam na UJ gdzie znowu delikatnie, choć z zawoalwanym przymusem, zalecano otworzyć przewód habilitacyjny. Ale już nie miałam ochoty i sił się uczyć, rywalizować, pisać. Prędzej mi do emerytury niż do profesury. W międzyczasie córki skończyły studia, usamodzielniły się .Było mi dobrze i bezpiecznie.Miałam swoje miejsce na uczelni,byłam lubiana, ludzie byli przemili, choć trochę zakręceni.Dobra byla ta stabilizacja.
I trzy lata temu rak.
Ale już znowu wróciłam na stare śmieci. Wyciszona. Dawniej, jak to mawiały moje córki, "mama lubi wtykać wszędzie swój nos".Tak bylo, ale już nie wtykam.Niech się toczy, co mi do tego.
       Przeczytałam powyższy tekst i moje życie wydało mi się smutne.Wcale tak nie jest.Jest melodia i refren, jest muzyka i miłosć.
Ale to już inny temat.

14 komentarzy:

  1. I dobrze że wróciłaś. Czasem ten powrót jest krótszy, czasem dłuższy, ale dobrze że jest możliwy. Korzystaj z tej możliwości jak najpiękniej, jak najmądrzej, w swoim rytmie. Bo to Twoje życie!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy zdarza mi się podobnie myśleć o sobie w typie: co ja właściwie osiągnęłam, czemu nie wykorzystałam jakiejś tam szansy itp. to zawsze pojawia się refleksja - każdy czas ma swoje prawa, jestem tu gdzie jestem, teraz mi dobrze lub prawie dobrze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej może unikać podsumowań; zawsze chcialoby się coś zmienić, a tu już niemożliwe.

      Usuń
  3. To cała wielka sztuka dostrzec wartość w swoim życiu. Wszak każdy ma sobie coś do zarzucenia. Ale czy o to chodzi żeby szukać tych ciemnych stron?
    Życie jest piękne. A najbardziej składa się z chwil. I ta chwila np z książką i kieliszkiem wina lub szklanką herbaty czarno stanowi o tym że warto żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary Faust miał rację wołając'trwaj chwilo jesteś piękna'

      Usuń
  4. To wcale dobre życie, a wyciszenie pozwala je smakować.
    Czasem myślałam o swoim, nie zrobiłam właściwie niczego spektakularnego, nie nauczyłam się wielu rzeczy, parę szans zmarnowałam, dochodzę jednak do wniosku, że nie było tak źle i żałować nie warto, zwłaszcza teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak już jest, że zawsze czegoś żałujemy.
      Ale patrząc z dystansu zaczynamy dostrzegać więcej plusów niż minusów.

      Usuń
  5. Dobrze ze wrocilas do pracy, chyba, bo zaraz nachodza mnie mysli przeciwne, czesto mam mieszane odczucia, albo to wina mojej osobowosci, albo lek przed podejmowaniem decyzji, ale to moje przemyslenia, Ty sama wiesz najlepiej jak postepowac.
    Gdyby tak mozna zycie powtorzyc duzo bym zmienila, najbardziej to co pozniej wywolalo rozczarowanie do samej siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nic dwa razy się nie zdarza" jak pisala poetka.I tego się trzymajmy.

      Usuń
  6. Do tej pory imponowałaś mi, bo myślałam, że dwa fakultety to polonistyka i studia muzyczne. Okazuje się jednak, że także filozofia. Szacunek wielki. Szczególnie zazdroszczę poukładanych córek, bo mój syn nadal się dopasowuje i bardzo słabo mu to wychodzi. A ja już przestaję sobie radzić z dniem codziennym. Kilka dni temu skończyłam 64 lata i pierwszy raz pomyślałam, że jestem stara,niestety także poczułam. Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam studiów muzycznych tylko szkołę średnią.Chodziłam do niej równolegle z liceum ogól.trochę zmuszona przez rodziców.Ale mieli rację.
      Niestety, moja lewa ręka nie pozwala na granie, nie mogę jej przemęczać, chodzę w rękawie uciskowym/skrzętnie chowanym pod swetrami z długimi rękawami/.Czasami go "zapominam"
      O wszystkim innym napiszę na pocztę, ale zbieram się jak sójka za morze.

      Usuń
  7. Podziwiam. Wychodzi na to, że jesteś chyba jedną z lepiej wykształconych osób jakie znam, obecnie tak różnorodne zainteresowania, wiedza są w cenie.

    Miałem na studiach taki moment czy nie zrobić doktoratu. Jednak po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że w administracji/politologii/socjologii właściwie zbadano wszystkie podstawowe zagadnienia. Nie za bardzo chciałem badać coś, co już zostało w jakimś stopniu omówione.

    Szwecja okazała się tak dziwna, że nawet dla mnie, lubiącego wolność okazało się to zbyt daleko idące.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnnie wbijasz w dumę.
      A filozofowie też już wszystko powiedzieli.I to wieki temu.Lubię starożytnych.

      Usuń

Archiwum bloga