sobota

Requiem

Materia Prima - tak tytuł nosił festiwal, który łączy w sobie teatr tańca,lalek, pantomimy, masek a nawet cieni oraz odpowiednią oprawę muzyczną.
Requiem /odpoczynek/ Mozarta stało się tłem misterium umierania.Na ogromnym ekranie obserwujemy ostatnie chwile życia starszej kobiety./wcześniej wyraziła zgodę na filmowanie/.
Na scenie soliści i chór śpiewają fragmenty Requiem, śpiewają przejmująco, z patosem. Balet tańczy, mowa ciała zastępuje slowa; najpierw jest to fizyczne zamknięcie, skulenie, pochylenie głowy. Z czasem coś jakby zasłuchanie, ciało się wyprostowuje, ręce i nogi zaczynają sie poruszać.I nagle zmiast dostojnego Requiem słychać skoczne rytmy Afryki.Taniec towarzyszy przechodzeniu duszy w zaświaty, jest radosny, jest uwolnieniem, ekstazą ..Agonia dobiegla końca.
Ale to nie Mozart byl kompozytorem ostatniej części mszy.Umarł nim zdołał skończyć swoje monumentalne dzielo.Stąd zdarza się, że niektórzy odważni kompozytorzy eksperymentują z zakończeniem.Muzykę do ostatniej części przedstawienia o którym piszę, skomponowal Fabrizio Cassola.Obejrzalam je na wielkiej scenie wielkiego budynku ICE.Inscenizacja z rozmachem i przytupem, widownia wypełniono po brzegi, bilet złotych sto.
                   Widowisko piękne, emocje i wzruszenia były, owacje na stojąco też.

Gotycki kościół św.Katarzyny na krakowskim Kazimierzu, wieczór, półmrok, delikatny zapach kadzidła.Ludzi niewiele, to Wielki Tydzień, przygotowania do świąt.
I zaczynają grać organy....Requiem.
Można nie być ubranym wizytowo, można mieć ze sobą zakupy zrobione po drodze, można kołysać malutke dziecko w wózeczku.I można pozwolić płynąć łzom.Tak wolę.

10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy spektakl, chciałabym zobaczyć...
    Wzruszenia, przeżycia wewnętrzne wolą chyba nastrój kameralny , też tak wolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak jest, jedni lubią kameralnie, inni widowiskowo.Ale dobrze jest zobaczyć jedno i drugie.

      Usuń
  2. Lubię tu zaglądać (przyszłam od Rybeńki),pierwszy raz komentuję. Zachwyciła mnie plastyczność opisu i poczułam dokładnie to samo, niepotrzebny byłby dla mnie cały ten blichtr. Ale może to kwestia wieku i doświadczeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Agnieszko.Jak od Rybeńki to w ciemno.

      Usuń
  3. Śmierć zawsze mnie przygnębia. W dniu powstania Twojej relacji przypadały urodziny mojego ojca. Gdyby żył, skończyłby 88 lat. Mimo woli musiałam myśleć o ostatecznym. opisałaś pięknie widowisko, ale ja nie odnalazłabym się w takim klimacie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W różnych kulturach śmierć i pogrzeb są inne.Albo z pompą, płaczkami i biesiadą na cmentarzu, albo skromnie, albo kremacja.Wolę nie rozmyślać o sprawach ostatecznych.

      Usuń
  4. Wzruszające.... ale przede wszystkim ten spektakl jest WIELKI.
    I z pewnością nie dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem lepiej nie dodawać do nie skończonych utworów zakończeń. To już trzeba być mistrzem, by dopasować takie, co nie zniszczy całości. Są pewnie wyjątki, które chyba potwierdzają ogólną zasadę.

    Odpocznę do końca miesiąca mniej więcej, w międzyczasie coś popatrzę co dzieje się na rynku pracy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, dobrze, że jesteś - cieszę się

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga