Taki wielki,czarny,wrogi, z plonącymi ślepiami. I grożny.Żadna mysz się nie prześliżnie z jednego ucha do drugiego!
Wyobrażnia, która ogólnie jest zaletą, dzisiaj jest moją wadą.Mój mózg atakują straszne obrazy.I chcę czy nie, przypominam sobie apokalipsę św.Jana i konia maści płowej niosącego zarazę.... Nie wspominając już o Dżumie,Milości w czasie zarazy czy rodzimym Konradzie Wallenrodzie.
Nie mogę czytać jednorazowo dłużej niż 10-15 minut, skaczę po kanalach tv. Laptop stale włączony. Dzwonię do córek i udaję...No tak, mam wszystko,jedzenie, środki czystości ,książki,komunikatorty.I mam też straszny,wyolbrzymiony niepokój w sercu,nie,nie o siebie,po raku kontury grożnych chorób zaokrąglają się,tylko o bliskich.Jak każdy z nas.Tylko u mnie teraz emocje zapanowały zdecydowanie nad rozsądkiem. Młodsza córka jest kierownikiem Działu Współpracy Międzynarodowej na UJ i jeszcze do wczoraj miała kontakt z wracającymi z całego świata studentami.Od dzisiaj droga mailowa,wcześnie rektor byl nieugięty.
Leję spirytus wprost na podłogę w kuchni,sporo, na to szklankę wody i zmywam.Ale w połowie zostawiam mopa na środku kuchni, idę zobaczyć co w tv, a potem znowu do kuchni,książki,telefonu. A pocztę sprawdzam ok.stu razy dziennie...ale same bzdury,nikt nie wyznaje milości w czasach zarazy.
I kiedy czytam zaprzyjażnione blogi, takie jeszcze spokojne,kot w mojej głowie tryumfuje,dobrze wiedział gdzie się ulokować.
I co ja będę dzisiaj robić cały dzień?? Malwać paznokcie, patrzeć przez okno, dzwonić,czytać,śledzić drogę zarazy?
Ok.5 miesięcy temu,na własną rękę,przestałam zażywać psychotropy.Wydawało mi się że już w porządku. Ale wcale nie. Jest strasznie.
Aby jakoś spać biorę o 20 tabletkę nasenną, wyciszam telefon i po ok.20 min zasypiam. Budzę się po 6 godzinach, a jest dopiero ok.3,więc kolejne pól tabletki i jeszcze dwie godziny snu.
Ech... trudno jest.
OdpowiedzUsuńIzolacja tak szybko się nie skończy.
Jacy z tego wyjdziemy?
Przytulam mocno.
Ja też nie jestem w dobrym nastroju
OdpowiedzUsuńMnie pomaga rozmawianie o tym co się dzieje
Układam 1000 puzzli i oglądam seriale. Odmóżdżające;))
Do niepokoju natury zdrowotnej dołączają obawy o wynagrodzenie, o najbliższych gdzieś tam...każdy teraz ma chyba z tyłu głowy ten niepokój.
OdpowiedzUsuńTeż się boję, chociaż mój czarny towarzysz nie jest diaboliczny, a raczej wyciszający. Żal mi córki, która pracuje, mając pod bokiem małe, a ja jestem bezsilna chociaż mogę wychodzić.
OdpowiedzUsuńŻyczę siły i wytrwałości.
Nikt z nas nie jest w dobrym nastroju.
OdpowiedzUsuńI kazdy radzi sobie w inny sposób - to zależy od osobistej sytuacji w jakiej się znajduje. Bo jednak odosobnienie, zamknięcie czy samotność różne mają imiona.
Pozdrawiam najserdeczniej