Pierwszy powrót odbywał się po diagnozie w 2016 roku,operacji, leczeniu.Rak piersi z przerzutami na węzły chlonne, operacja oszczędzająca pierś, ale wycięcie kilkunastu węzłów, osiem cykli straszliwej chemii, trzydzieści naświetlań.W międzyczasie dwa półpaścce.
Przeszłam też wszystkie dobre rady w rodzaju: trzymaj się,dasz radę, wracaj do życia, zabieraj się do życia przecież już jesteś zdrowa. Wielu ludzi sądzi, ze operacja i wycięcie guza to koniec choroby.A to dopiero początek kamienistej drogi
A miałam wreszcie dobre życie, pracę, granie,a wybór gdzie pójść, z kim pójść, co robię/ a nie co robimy/ zależał tylko ode mnie.A potem dwa lata, niepewności, rozpaczy okaleczeń fizycznych i psychicznych.Wizyty u onkologa,radiologa, psychiatry. Ale powoli zaczęło się układać, zaczęło być nieżle. Już nie zazdrościłam tym, którzy sami chodzili do sklepu, bo ja też mogłam.Nie zazdrościłam , ze inne kobiety gotują, sprzątają, bo ja też to robiłam,..Powoli znikały kilogramy wywołane przyjmowaniem sterydów, wracała sprawność fizyczna , choć już nie ta sama. Wróciłam do pracy, ale tylko na pół etatu.Tak chcialam i tylko tyle było wolnych godzin.Niestety, z powodu obrzęku ręki nie mogę grać na skrzypcach.
Wróciła prawie normalność i przez rok było dobrze. Zdążyłam odbyć jescze ostatniego lutego tego roku wizytę kontrolną u onkologa, zrobić badania ..i klops, koniec ,finito.
#Zostań w domu#
I znowu klatka mieszkania, książki, internet,telefon, telewizor.Samotna, radosna zawsze Wielkanoc.
Brak kontaktów na żywo. Strachu jakby mniej, wyczerpałam swój limit poprzednio.Wybory wyparły koronawirusa , to dobra dawka czarnego humoru.Znikający wirus , dziś jest, jutro go nie ma i tak w kółeczko. Wracamy do normalności choć w maseczkach.Za dwa tygodnie odbędzie się kościelny ślub mojej córki, cywilny mają już od sześciu lat, mają też dwoje uroczych dzieci.
Zamówiłam śliczną, letnią, jedwabną i zwiewną sukienkę przez internet.Tak wygląda na modelce.
Sukienka piękna
OdpowiedzUsuńNa mnie by tak nie wyglądała☹
Poruszająco to opisałaś choć prawie jakby bez emocji...
Sukienka jeszcze nie przyszła.
UsuńEmocje chyba już wyczerpałam.
Przytulam:) Trzymaj sie zdrowo!
OdpowiedzUsuńSukienka bardzo ładna!
Dziękuję
UsuńNa Tobie będzie wygląda jeszcze lepiej, bo jesteś matką panny młodej!
OdpowiedzUsuńwszelkiej pomyślności...
Za życzenia ddziękuję, sukienka jeszcze nie przyszla, ale ma być dzisiaj.
UsuńŚliczna sukienka i niech będzie miała moc odganiania smutków.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo
UsuńNie zawsze choroba kończy się wyłącznie na operacji. Czasem operacja czy przyjmowanie leków to dopiero początek. Zdrowi ludzie nie rozumieją tego. Czasem odnoszę wrażenie, że oni chyba sami nie wiedzą co robić więc popełniają różne gafy i mówią coś co nie pomaga a wręcz przeciwnie dobija. Ja a lutym kupiłam samochód w marcu zaczęłam nim jeździć a dwa tygodnie potem zamknięto nas w domach. Oj jaka byłam zła :) Ale trzeba być dobrej myśli, że już niedługo wrócimy do normalności.
OdpowiedzUsuńNie ustawaj w optymistycznym podjściu do życia, to cenne.
UsuńTeż chciałabym mieć optymistyczne podejście do życia, ale obecnie nie mam podstaw do takiego myślenia. Cieszę się jednak bardzo, że będziesz miała chwilę radości. Sukienka jest bardzo gustowna, niech pięknie wiruje wokół Twoich nóg, gdy będziesz tańczyła. Młodym życzę aby nadal byli szczęśliwą i kochającą, zachowującą zdrowie rodziną. Buziaki.
OdpowiedzUsuńNapiszę Ci na priv jak przebiegla uroczystosć bo to już w tę sobotę.
UsuńLiiviio życzę Ci samych pięknych chwil w życiu.
OdpowiedzUsuńZ pewnością te złe masz już za sobą.
A sukienka piękna.
Bardzo dziękuję.
UsuńChcę wierzyć, że złe już za mną.
Sukienka jednak nie warta swojej ceny, ale tak to już jest z kupowaniem przez internet.
Klik dobry:)
OdpowiedzUsuńDziękuję za wizytę na "Posiaduszkach", serdecznie pozdrawiam i słoneczko posyłam.