Ten obraz Zdzislawa Beksińskego został sprzedany na aukcji w Sopocie za kwotę 737 tys.zl.Wcześniej obraz znajdował się u prywatnego kolekcjonera z Niemiec, który zakupił ją w roku jego powstania czyli w 1979r.Cena uzyskana na tej aukcji jest najwyższa za jaką do tej pory sprzedano obrazy artysty.
A w domu Beksińskich w Sanoku przeciekał dach,okna prosiły się o nowe futryny.Na ostre, bieszczadzkie zimy trzeba było mieć ciepły płaszcz i mocne buty.I może dla Zofii coś modniejszego.
Ich już nie ma., ojca, matki, syna.Zdzislawa zamordowano dla pieniędzy.Dzisiaj miałłby ich dużo.
Lubię twórczość Beksińskiego. Kiedy obrazy mnie wciągają.
OdpowiedzUsuńCzytałam książę Grzebałkowskiej, widziałam film o tej rodzinie.
Ja również czytałam Grzebałkowską, świetny zapis stanu dwóch umysłów (a w zasadzie trzech, bo także Zofii).
UsuńFilmu nie widziałam i boję się go obejrzeć. Już książka byla wielkim przeżyciem.
UsuńJa kocham kino a to bardzo dobry film. Ze świetnymi kreacjami aktorskimi
UsuńPolecam jeszcze książkę o Tomaszu Beksińskim autorstwa Pana Wiesława Weissa, dzienniki Mistrza i jego opowiadania. Względnie listy między Mistrzem i jego marszandem. Nie mam jeszcze zdania o listach między Zdzisławem Beksińskim i takim młodym malarzu o pseudonimie Norman Leto jeśli dobrze pamiętam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości
Dzięki za polecenie lektury.
UsuńO rodzinie Beksińskich wiem wiele z opowiadań mojego znajomego z Sanoka.Podoba mi się jego mroczne i wieloznaczeniowe malarstwo. Niektórzy krytycy porównują go do Salvatora Dali/ Dalego?/
Proszę bardzo.
UsuńJa niestety wiem tylko to, co w książkach jest napisane o Beksińskich. Pewnie wiele anegdot odeszło razem z nimi. Na pewno dobrze, że nie ma takich rzeczy jak kasety z pamiętnikiem/dziennikiem Tomasza, podobno z relacji Zdzisława Beksińskiego w jego dzienniku, rzecz była absolutnie nie do pokazania komukolwiek. Podobnie jest pewnie z różnymi innymi formami zapisywania rzeczywistości, jakie Beksińscy stosowali. Najważniejsze, że zostały obrazy Mistrza, a po Tomaszu jego tłumaczenia i audycje radiowe.
Wydaje mi się, że Beksiński był jednak mocno odrębny. Za to teraz pojawiło się paru artystów czerpiących z jego dzieł.
O tak. Warmia, Mazury i wszelkie jeziora to klimat dla mnie. W Nowym Targu to tylko przejazdem byłem.
:) Można się kłócić. Bo moim zdaniem lepiej mieszka się w Warszawie. Ale w sumie po co to robić, jak można uznać, że obydwa miasta mają do zaoferowania coś osobnego i wyjątkowego na przykład.
Mam nadzieję, że smok tej owcy nie zje. Bo ból brzucha po klockach byłby ogromny. ;)
Pozdrawiam!
Przeczytałem już te maile (bo to jednak maile były tylko) między Beksińskim i Normanem Leto (to ten młody malarz). Ogólnie rzecz zawierająca w sobie dość duży zasób wiedzy o samej technice malowania, do tego jest sporo osobistych wątków. Dla mnie pan Leto (właściwie Łukasz Banach, to pseudonim taki tylko) narzucał się momentami za bardzo. Zdzisław Beksiński jak to on odpisywał mu nawet na najgłupsze pytania z wielką cierpliwością.
UsuńAnglia w mojej ocenie jest intrygująca przez podejście mieszkających tam ludzi do różnych spraw. Nie mówiąc o architekturze, muzeach i tego typu sprawach.
Meksyk to dla mnie głównie Frida Kahlo. :)
Pozdrawiam!
Czytałam Grzebałkowską, widziałam film, byłam na wystawie w NCK. Jego obrazy fascynują, odpychają, zaglądają człowiekowi do wnętrza. Zastanawiałam się czasem co w nim było takiego, że tak widział świat?
OdpowiedzUsuńPodobały mi się też jego zdjęcia.
Miał trudne życie, może u niego ból i niewiara w życie po śmierci przybierały takie kształty.
UsuńMiałam szczęście obejrzeć u nas świetną wystawę Beksinskiego, niezapomniane wrażenia...
OdpowiedzUsuńTo malarstwo jedyne w swoim rodzaju.Wydaje mi się, że małe miasteczka "wydają" z siebie takich nieszcześliwych twórców.Np.Szultz,Chagall.
UsuńMałomiasteczkowość ciągnie się za człowiekiem długo...
UsuńNo inaczej nie dalo sie zrobic zdjecia na krwiodastwie tam bardzo pilnuja maseczek . A zdradz jak sobie wyobrażałaś mnie?
OdpowiedzUsuńTaka troszkę pulchna ciemnowłosa dziewczyna.
Usuń