niedziela

Włodzimierz Wysocki

 Rozhulały się krakowskie teatry, artystyczne piwnice,filharmonia, muzyczne kluby.Pomimo pandemii wchodzimy, siadamy, słuchamy, czasem co drugi, czasem nie. Owszem, przy wejściu trzeba wypełnić kwestionariusz, podać numer telefonu, podpisać się i już. Nikt nie pyta o paszport covidowy. Wszysto to jest balansowaniem na krawędzi..

W krakowskich Kurantach Paweł Orkisz  śpiewał pieśni WłodzimierzaWysockiego. Śpiewa go cyklicznie co jakiś czas, bo zawsze jest wielu chętnych słuchaczy, miłośników rosyjskiej poezji śpiewanej pełnej metafor, podtekstów i realiów życia w komunistycznym reżimie.  Trzy miłości w życiu artysty: piosenka, teatr i góry.O każdej z nich śpiewa w swój charakterystyczny sposób; emocje wyraz krzykiem, czasem jest to krzyk bezsilności, czasem rozpaczy, a niekiedy wyznanie miłości.

Obława na wilki, strzały, krew na śniegu, giną ciężarne suki, małe wilczki zapędzone w matnię z której nie ma ucieczki. Odebrano im wolność, odebrano życie. Ale wilki to tylko metafora osaczonego i uwikłanego w struktury reżimu człowieka. Jak i tego, w piosence Moskwa -Odessa, który chciał lecieć do Odessy, ale samolot nie mógł wylądować w Odessie, rzekomo z powodu mgły. Stewardessa, majestatyczna jak Aerofłot informuje, że można do Władywostoku, Tbilisi, Paryża i Londynu. Do Osessy nie można i koniec, kropka. Jest świetne tłumaczenie i wykonanie tej piosenki przez Wociecha Młynarskiego.

Wybierz się z przyjacielem w wysokie góry (Piosenka o przyjacielu) i jedną liną zwiąż.Jeżeli przyjaciel nie wytrwa, zacznie narzekać, rozwiąż linę, pozwól mu 




spaść, bo nie będzie go przy tobie, kiedy będziesz go najbardziej potrzebował. Piosenka na pozór prosta, o potrzebie szukania oparcia w drugim człowieku.

Artysta niepokorny, wieczny tułacz, alkoholik, zostawił po sobie teksty, które zna cała Rosja, powiedziałabym nawet, wszystkie narody słowiańskie. Drugi, obok Bułata Okudżawy wirtuoz poezji śpiewanej.Wolę słuchać jego piosenek po rosyjsku, niestety na ostatnim koncercie Paweł Orkisz śpiewał Wysockiego w swoim własnym tłumaczeniu .To było lekkie rozczarowanie.


16 komentarzy:

  1. Włodzimierz Wysocki, podobnie jak Bułat Okudżawa to byli naprawdę wielcy artyści.
    Zazdroszczę słuchania utworów Wysockiego, nawet jak były po polsku. Bo ja też je wolę w oryginale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzykuję trochę chodząc w takie miejsca publiczne, ostatnio bardzo rzadko, ale dla ducha też musi coś być oprócz książki,telewizora i internetu.

      Usuń
  2. I ja lubie sluchac Wysockiego czy Okudzawy po rosyjsku. Pieknie spiewali, i muzyka, i teksty porywajace.
    Fajnie, ze masz mozliwosc uczestniczenia w zyciu kulturalnym, ja ostatnio siedze w domu, dlatego zazdroszcze Ci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irmina17:08

      To pisalam ja, Irmina:)

      Usuń
    2. Lubię odwiedzać takie kameralne miejsca, jak właśnie opisane powyżej Kuranty, ale ostatnio rzadziej z wiadomych względów.

      Usuń
  3. Chyba nawet wolę Wysockiego od Okudżawy i ten głos!
    Miałam kiedyś płyty tego artysty i słuchałam namiętnie:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głos jest jedyny w swoim rodzaju.A teksty niby lekkie, ale zawsze z drugim dnem i to lubię.

      Usuń
  4. Uwielbiam piosenki w wykonaniu Pawła Orkisza. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak tak, to zapraszam do Krakowa. W klubie Kuranty mam już wydeptane ścieżki i możemy pójść w każdej chwili, z noclegiem też nie byłby kłopotu. Pomyśl o tym , może wiosna lub lato.
      Póki co, prześlę Ci nagranie z koncertu walentynkowego, który ma być 17 lub 18 lutego.
      Pozdrawiam serdecznie,

      Usuń
  5. w moim sercu zmieszana krew, polsko-ruska... jak Wysocki to tylko śpiewany w oryginale..... a jak mnie już zawieje do tego Krakowa, to może w końcu Was tam spotkam, jak gołębie na rynku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie jak gołębie.. to zmora mojego balkonu, codziennie świeże g....a. Długo się wzbranialam przed siatką, bo to jak w klatce, ale już dojrzałam do tego.
      Kraków zaprasza.

      Usuń
  6. Nie.
    Stanowczo nie.
    To nie tylko zupełnie nie moje klimaty. To bardzo nie moje klimaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Każdy lubi coś innego. Ja tam lubię Wysockiego.

      Usuń
  7. Wczoraj oglądałam w TVP walentynkowy koncert disco polo z Krakowa i przez te kilka minut(bo tylko tyle zdołałam wytrzymać)zastanawiałam się, czy to relacja na żywo(publiczności mrowie, a żadnej maseczki)czy powtórka z czasów przed pandemią. Bardzo mi Ciebie brakuje, codziennie chcę do Ciebie dzwonić i przypominam sobie jak młoda jesteś i że pracujesz. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koncerty disco polo rządzą się swoimi prawami, nie chodzę na takie przecież, ale brak maseczek to na pewno prawda. Hulaj dusza, piekla nie ma.
      Dzwoń do mnie kiedy chcesz, jak nie będe mogla akurat odebrać to zawsze możemy się umówić na konkretny dzień i godzinę.
      Młoda? Nie pochlebiaj mi, mam swoje lata i swój bagaż doświadczeń , a coraz więcej ich przybywa.

      Usuń
  8. Mogę Ci tylko zazdrościć możliwości uczestniczenia w tych wydarzeniach...ja niestety czerpię jedynie z namiastek. Urodziłam się za wcześnie, zamieszkałam za daleko...ale i to ma swoje dobre strony...muszę w to wierzyć.💙

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga