Kraków: legenda o św. Stanisławie
Kościół paulinów na Skałce tradycja wiąże ze świętym biskupem Stanisławem ze Szczepanowa , który właśnie tutaj miał zostać zamordowany przez króla Bolesława Śmiałego, z którym popadł w konflikt.
Na dziedzińcu klasztoru znajduje się sadzawka św. Stanisława, do której, jak mówi legenda, zostały wrzucone poćwiartowane zwłoki biskupa. Wkrótce potem woda z sadzawki nabrała właściwości uzdrawiających, szczególnie skutecznie działając w przypadku chorób skóry i oczu.
Jeszcze do niedawna pielgrzymowano do tego miejsca nawet z odległych stron Polski, by doświadczyć na sobie cudownych właściwości uzdrawiającej wody.
Dziś sadzawka przez większą część roku stoi pusta i tylko barokowy pomnik św. Stanisława przypomina o tym, kto jest patronem tego miejsca, a jednocześnie – całej Polski
Tyle, w wielkim skrócie mówi legenda o królu Bolesławie Śmiałym i jego wielkim przeciwniku biskupie Stanisławie, zapisana w kronikach Wincentego Kadłubka, a póżniej Jana Długosza. Sam biskup został pochowany na Wawelu w srebrnej trumnie i zyskał miano św.Stanisława Męczennika, a król, jak głosi legenda w miejscowości Ossiach w Austrii, gdzie przybył jako nieznany nikomu pokutnik, a prawdę o sobie wyjawił dopiero na łożu śmierci.
Obraz Jana Matejki Śmierć biskupa Stanisława ze Szczepanowa
Od 1472 roku na Skałce znajduje się kompleks sakralny ; Bazylika św.Michała Archanioła i Stanisława Męczennika oraz klasztor Ojców Paulinów.
Ten nieco przydługi wstęp ma być tłem do właściwej notki.
Otóż w ramach Dni Krakowa obchodzonych w czerwcu (codziennie coś nowego i ciekawego) odbył się właśnie na Skałce uroczysty, bardzo uroczysty koncert Te deum laudamus z okazji 550 rocznicy obecności ooPaulinów na Skałce. Ale nie sacrum jest powodem dla którego piszę tę notkę. To najpiękniejsza muzyka operowa świata w wykonaniu artystów Opery Krakowskiej przyciągnęła na Skałkę tak wielu ludzi. Wyobrażcie sobie letni ( 20 czerwca) wieczór, podświetlone mury kościóła i klasztoru, wielkie figury świętych stojące nad legendarną sadzwką, zapach kwitnących lip i skoszonej trawy i nad tym wszystkim ponadczasowe, znane, lubiane dżwięki. Dobór operowych arii wcale nie był sakralny........chociaż głosy solistów i chóru trafiały prosto do nieba. Do nieba przychylnego ludziom, wybaczającego słabości, wspólnego wszystkim.
Metafizyka Fausta, rozpacz Tosci, pieśń miłosna Lohengrina, chór niewolników z Nabucco, to tylko niektóre wspaniałe melodie rzucone w ten cudowny wieczór ludziom prosto do serc. Tym z pierwszego rzędu, prezydentowi miasta Jackowi Majchrowskiemu, abp Markowi Jędraszewskiemu, braciom Paulinom i krakowianom.Było pięknie. Orkiestra, chór i soliści dali z siebie wzystko, a po koncercie brawa na stojąco, które były tu absolutnie na miejscu.
Nie zabraklo równiez polskiej opery; Cisza dookoła ze Strasznego Dworu i Pieśni wieczorne z Halki. Po dwuipółgodzinnym koncercie, w atramentową noc trudno było tak od razu iść do domu..
Na słowo Jędraszewski robi mi się niedobrze
OdpowiedzUsuńWszystko mi popsuło w tym poście.
Przykro mi
Wiedziałam, ze tak będzie..
UsuńNo wiem, czy to źle, czy to dobrze;)
UsuńWażna była muzyka, klimat, a nie purpuraci.
UsuńAle jednak o nim wspomniałaś
UsuńTych z pierwszego rzędu mogłaś sobie darować...
OdpowiedzUsuńKoncert zapewne wspaniały, więc jak pan Słowik wracałaś do domu piechotą :-)
jotka
Odnotowałam z kronikarskiej dokładności.
UsuńObawiam się, że gdyby nie ci z pierwszego rzędu, koncert nie odbyłby się w takiej formie.
Obawiam się, że masz rację!
UsuńFaktycznie, ten koncert to jedyna rzecz, dla której warto było tam być w tę noc...
OdpowiedzUsuńKoncert przepiękny, a reszta, no coż, bez nich by tego koncertu nie bylo.Coś za coś .
UsuńCiężko Ci nie zazdrościć tego wszystkiego co się w grodzie Kraka dzieje kulturalnie i muzycznie!
OdpowiedzUsuńRzeczywiście dzieje się wiele, nie sposób wszystkiego ogarnąć. Ale jet wybór; np od dzisiaj zaczynają grać teatry uliczne.
UsuńByłam kiedyś w Sanktuarium na Skałce...I nigdy nie zapomnę mojego tam wzruszenia....
OdpowiedzUsuńTo jedno z magicznych miejsc Krakowa
UsuńOstatnio koleżanka opowiadała o Krakowie była tam tydzień
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś i mi się uda choć na chwilę tam wpaść
To w takim razie musisz przyjechać!
Usuń