wtorek

Wołyń

                                                                                

                Co noc stoję boso przed zatrzaśniętą bramą mojego miasta...

                          Zbigniew Herbert


                      Miasto

      Pojechać do Lwowa- mówi poeta

      Z dowolnego dworca, o byle jakiej porze roku i dnia

      w blasku gwiazd lub słońca,

      w gniewnej śnieżycy czy ulewnym deszczu.

     Pojechać, czyli powrócić 

      do haftowanych serwet, popołudniowych  jour fixów

      do popielatych sukien z tysiącem guzików,

      nieuległych niecierpliwym palcom.


      Pojechać- to przywitać bliskich - Ormian, Rusinów Żydów,

      dla których przyjażń była jak ślad klonowego liścia

      na bochenku chleba.

     Pojechać - to przypomnieć Brygidki w gorące czerwcowe noce,

       kiedy nad miastem unosił się odór niepogrzebanych ciał.

      Grozę Wzgórz Wuleckich, której nie opiszą już 

      żadne Słówka zamordowanego artysty.

      Więc lepiej - nie pojechać,

      by znowu nie spakować swojego życia w dwie walizki 

      i mieć pewność, że gościnni mieszkańcy 

      nie poczęstują wódką banderowką

     o smaku krwi.


To jest mój wierszy wydany w tomiku 44 wiersze w 2021roku.

     Na 60tys. ofiar na Wołyniu aż 55tys. nie ma grobów. I przeprosiny tu niczego nie zmienią, Natomiast  dobrze byłoby, aby Ukraina spełniła swoją obietnicę sprzed roku i ruszyły ekshumacje na Wołyniu. Dzisiaj, kiedy Ukraińcy mają własne masowe groby, sami rozumieją jakie to jest ważne- odnależć i pochować ojca, syna, siostrę, brata..

    

                    

                          

                  

12 komentarzy:

  1. Anonimowy20:17

    Ciekawe, jaką decyzje i jak szybko podejmą obecne władze, zwłaszcza w obliczu pomocy, jaka Ukraina otrzymała ostatnio...
    Wiersz niesamowity, gratulacje!
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, aby ekshumacje i godne pochowanie wymordowanych nastąpiło szybko. Głos polskiego rządu w tej sprawie jest niewielki, a Ukrainie nie zależy, nadal czczą swojego Banderę.

      Usuń
  2. Też myślę, że wraz z wygrzebaniem pogrzebać można to, co złe między nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jeszcze obie strony muszą tego chcieć jednakowo.

      Usuń
    2. Muszą chcieć. Ale jednakowo jest niemożliwe

      Usuń
  3. Daglezja15:35

    Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o ekshumację, zwłaszcza teraz, kiedy kościół zezwala na kremację, ale skoro najbliżsi wyrażają zgodę to ok. Myślę, że jeśli urządzimy to symbolicznie, będzie to równie godny pochówek. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanowiłam się i...myślę, że tu chodzi o identyfikację ofiar, a wtedy ekshumacja jest konieczna.

      Usuń
    2. Właśnie tak, chociaż nie wszystkich uda się zidentyfikować, ale przynajmniej niech będzie jakaś zbiorowa mogiła z krzyżem.

      Usuń
  4. Kilka lat temu na temat zbrodni wołyńskiej napisałam taki wiersz:

    Krwawa niedziela(Wołyń 11 lipca 1943)

    W wieczornej ciszy przez sen już spowitej,
    gdy letni wiater do snu kołysał wszystkich,
    w oddali słychać podejrzane głosy,
    i powiew grozy jest już bardzo bliski.
    Wołyńskie powietrze, tak świeże, tak bliskie,
    wnet wypełnią głosy i płaczu, i błagań,
    gdy w środku nocy huk gdzieś się rozchodzi.
    I sąsiad sąsiadowi był wrogiem,
    gdy wziął w swe dłonie siekierę,
    kosę, toporek, czy młotek.
    A w oczach ostatnie błaganie o litość, o życie,
    którego nikt z oprawców nie chciał słyszeć...
    Na ziemię wołyńską, tak żyzną, tak drogą,
    pierwsze krople krwi polskiej już lecą.
    Mieszając się z kroplami porannej rosy,
    co nazajutrz miała się wszystkim objawić.
    Noc ciemną, noc straszną, rozświetla już łuna -
    to ogień bezkresny trawi tam domostwa,
    wsie polskie usunąć miał z ziemi ukraińskiej,
    aby nie pozostał kamień na kamieniu.
    W kościele dzwon na trwogę rozbrzmiał,
    zakłócając szepty niedzielnej modlitwy.
    I znowu zgiełk, i znowu błysk siekier,
    aż po świętej posadzce krew polska płynęła.
    Dziś nic już nie mówi o tamtej niedzieli,
    zabici zostali zakopani w tej ziemi,
    do teraz to ich jedyny cmentarz.
    Wśród ciszy do dzisiaj proszą o jedno -
    aby nie przestać o nich pamiętać.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiersz piękny i wzruszający! Trzeba mówić, pisać i nie udawać, ze tego nie było. Ta ziemia to wielka rana.

      Usuń
  5. Anonimowy15:07

    Wyrazy najwyższego uznania za ten wiersz Liiviio.
    I ja kiedyś pisałam coś o Wołyniu ale prozą.... to było o wycieczce w okolice Łucka...
    Stokrotka

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wyrazy uznania. Wołyń jeszcze długo pozostanie niezabliżnioną raną. Czytam, że w kilku wioskach wołyńskich, a raczej miejscach po nich, odbyły się uroczystości upamiętniające ..bohaterstwo Ukraińców ratujących Polaków z rzeżi. Tak na pewno było. ale to kropla w morzu krwi jaką przelali ich pobratymcy.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga