Wczoraj byłam jedną z nich, korzystając z okazji, że film wyświetlali w kinie blisko mojego miejsca zamieszkania. Odbiór był ukierunkowany; po przeczytaniu i wysłuchaniu tylu opinii, zarówno tych negatywnych jak i pozytywnych czułam się niejako zobowiązana do opowiedzenia się po jednej ze stron. Zupełnie niepotrzebnie, film był fabularyzowanym dokumentem przedstawiającym znane nam wszystkim fakty, przylot uchodżców z Syrii, Afganistanu, Maroka na Białoruś, a stamtąd już krok do państw Unii. Bialorusini przepychający uchodżców pod granicznymi drutami do Polski. Euforia i zaraz z powrotem na Białoruś. To są fakty, które podawała prasa i telewizja ta od prawa i od lewa.
Głównymi bohaterami jest rodzina z Syrii- dziadek, małżeństwo i dzieci . Na ich przykładzie pokazane są losy uchodżców. Początkowo są pełni nadziei na lepszy los, z czasem chcą tylko przetrwać w puszczy, nie umrzeć z głodu i zimna, a przede wszystkim nie być przepchniętym znowu na Białoruś. Białorusinów boją się jak diabla. Są okrutni bezwzględni i wiecznie pijani. Dziadek rozkłada na leśnej ściółce dywanik i modli się do Allacha. I to jest piękna scena.
A polscy pogranicznicy? Ich dowódca, który każe traktować uchodżców jak terrorystów, zboczeńców i gwałcicieli? Takie słowa padają. Film fabularny może posłużyć się fikcją, dokumentalny ma się trzymać prawdy.
Film jest czarno-biały, gra aktorów dobra, nikt nie jest piękny filmowo. Kobiety pomagające w puszczy są naturalne, ubrane w ciepłe dresy i czapki, niestrudzone w niesieniu pomocy. No i jeszcze Maciej Sthur w epizodzie, którym narobil sobie wrogówy. Jechał bez zahamowań.
To tak w wielkim skrócie o filmie. Trzeba zobaczyć koniecznie. Sala była pełna, nikt nie wychodził w trakcie filmu, nie było braw po projekcji tylko jedno wielkie milczenie.
Tak słyszałam, że film ogląda się w milczeniu i wychodzi w milczeniu, a o odzywce prezydenta już napisałam.
OdpowiedzUsuńjotka
Wielkie rzeczy dzieją się w ciszy
UsuńStokrotka też zamieściła post na temat tego filmu, choć bez streszczania fabuły. Jakiekolwiek nie miałoby się poglądy na temat uchodźców(czy jak woli J. Kaczyński emigrantów ekonomicznych), to należy pamiętać, że są to ludzie tak jak my i należyte ich traktowanie, to obowiązek.
OdpowiedzUsuńJa nie streszczałam fabuły, to tylko jej delikatny szkic.
UsuńTak.Mnostwo poruszających scen, swoiste studium odczlowieczania - jeszcze w samolocie do Mińska dostali róże..a potem sukcesywnie smród ,odciski,strupy,zimno,brak wody,bagna,głodne dzieci..aż po fazę przerzucania "żywymi pociskami" przez kolczasta siatkę w wykonaniu polskich i białoruskich pograniczników.Straszne to wszystko..Sarkastyczno-ironiczny wydźwięk sceny,gdy oni siedzą pod murem z gwiazdkami Unii..mnie to utkwiło w pamięci.
OdpowiedzUsuńFilm mocny i potrzebny.
Mnie bardzo poruszyła ostatnia scena; serdeczne witanie uchodżców z Ukrainy, a brak zrozumienia i empatii dla tych przybywających od strony Białorusi. A przecież jedni i drudzy uciekają przed wojną.
UsuńWielki,zauważalny kontrast w traktowaniu jednych i drugich.Bo tamci są bardziej "obcy",nie tylko w naszym kraju,, a Ukraińcy to sąsiedzi,Słowianie o jasnej karnacji..i ta wojna za miedzą bardziej realna.
UsuńKażdy powinien obejrzeć ten film.
OdpowiedzUsuńStokrotka
Tak, najpierw zobaczyć, a potem zabierać głos.
UsuńJa zobaczę nie wiem kiedy...
OdpowiedzUsuńAle ufam Tobie i innym, podobnie odbierającym ten film..
Ciekawa jestem Twojego zdania.
UsuńNajgorsze jest jak ktoś wypowiada się o książce/filmie/płycie z muzyką/wystawie itp. nie mając z nimi styczności dłuższej niż powiedzmy minuta jakiegoś zwiastuna/zapowiedzi. Wtedy podejście kształtuje światopogląd jaki ma dana osoba, potem już krok do awersji, szykan wobec twórców. W przeszłości sporo było takich ,,komentarzy" bez poznania sedna sprawy. Zarówno robili to znani ludzie jak i mniej znani czy znani mi tylko on-line, choćby niektórzy blogerzy.
OdpowiedzUsuńRównie haniebny był atak rządzących na teatr po kolejnej wersji ,,Dziadów". Znów ,,mędrcy" obwieścili narodowi co warta jest ta wersja, bez zapoznania się z nią w teatrze. Ale może chodzi po prostu o strach jaki wywołują niektóre, tradycyjne można rzec teksty. Bo są takie, które nie stracą na aktualności nigdy.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
A ja właśnie 18 tego wybieram się na TE Dziady. Bilety rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Widzialam już kilka inscenizacji Dziadów, wszystkie wg mnie były dobre, ale też trzymały się konwencji dramatu mickiewiczowskiego. To przedstawienie łamie tę konwencję. Chcę je zobaczyć, chociaż nie jestem zwolenniczką wielkiej swobody reżyserskiej.
Usuń