piątek

Dziwolągi językowe

 

Trudno mi się przyzwyczaić do niektórych feminatywów, które brzmią jak tworzone na siłę i czasami po prostu śmieszą. Np. polityczka, kojarzy mi się z paralityczką, widzka ogląda blogi modowe na you tubie, a dramaturżka...no właśnie. Czy jak dramaturgiem jest Szekspir to dramaturżką Zapolska?

Znajomy krakowski reżyser  współpracujący z Teatrem Żeromskiego w Kielcach otrzymał niedawno wyróżnienie " dla osoby Dramaturżącej, co widać na załączonym powyżej zdjęciu wyróżnienia. Zapytał grzecznie twórców owego, co znaczy osoba dramaturżąca, kim jest? Nie otrzymał odpowiedzi.

A może ktoś z Was potrafiłby odpowiedzieć, kogo oznacza ów dziwoląg językowy?

20 komentarzy:

  1. Chodzi z pewnością o rumaka, który rży dramatycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie o klacz? ;p

      Usuń
    2. Ciekawe skojarzenie, koniki rżą dramatycznie.

      Usuń
  2. Nie mam pojecia, kogo ten "osoba dramaturżąca" oznacza. To żenujaca "drama" jezykowa. To tak jakby zamiast "dramaturgia" napisac "dramaturżja", Angelika - Anżelika. Mozna by sadzic, ze to z angielskiego ale przypomina tez troche inny slowianski jezyk. To takie jezykowe "żówno".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "żówno" to w samo sedno!

      Usuń
    2. "Rowniez takie okreslenie jest dla mnie troche niezrozumiale: "Wałbrzych. Pokaz finałowy rezydencji dramaturgicznych w ten weekend". Troche dalej doczytalam: "Trwająca od kilku miesięcy rezydencja dramaturgiczna Mariusza Gołosza to poszukiwania artystyczne na styku filozofii i science fiction." (zrodlo: https://e-teatr.pl/walbrzych-pokaz-finalowy-rezydencji-dramaturgicznych-w-ten-weekend-42234 ) Moze to stad ta "osoba dramaturżąca".

      Usuń
    3. Ciekawe to, co znalazłaś. Może faktycznie to stąd ta osoba dramaturżąca,

      Usuń
    4. Rezydencja dramaturgiczne to jakis program dla rezydentow i rezydentek ... z Ukrainy. Nie wiedzialam wczesniej czym sie to je. Teraz mi nawet glupio z tym ... "żówno".

      Usuń
  3. Nie mam żadnego kłopotu z feminitywami ale tego dramaturżnika to nie mogę nie obrechotać😄😄😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dramaturżnik brzmi jak katorżnik. Ktoś się musiał podjąć katorżniczej pracy, aby to wymyślić.

      Usuń
  4. No niestety... ale nie mam pojęcia... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Język polski wszystko przyjmie, niestety, a tak nie powinno być.

      Usuń
  5. O matko i córko! Mnie powaliła kiedyś chirurżka! nawet mi komputer to podkreśla ;-)
    Dramaturżący kojarzy mi się z domokrążcą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domokrążca krążący wokół dramatów.

      Usuń
  6. "dramaturżąca/y" to taka/i amator(ka) pisząca formy literackie zwane "dramatami" bez specjalnych ambicji wydawniczych, tak trochę do szuflady lub na bloga literackiego...
    tak mi wyszło przez skojarzenie z "chałturząca/y"...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chałturząca w materii dramatu. Dramat na to nie zasługuje.

      Usuń
  7. Często politycy używają nowych, niekoniecznie adekwatnych nazw dla zawodów, ale przebijają ich dziennikarze, nie tylko 'ulepszaniem' nazw polskich, ale błędami stylistycznymi i ortograficznymi...niestety.
    Rozumiem, że kobiety chcą aby nazwy ich zawodu, czy pełnionej roli były żeńskie, ale mnie to śmieszy...np.'ministra', 'doktora', 'wójta', dla mnie pozostanie to odmianą przez przypadki słowa 'minister', 'doktor', 'wójt' w dopełniaczu. 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę tak samo jak Ty. I nie mówię ministra czy wójta, tylko pani minister, czy pani wójt. Czy się to komu podoba, czy nie!

      Usuń
  8. Daglezja22:31

    🤗🤗🤗

    OdpowiedzUsuń
  9. W czasie ostatniej kampanii wyborczej natknąłem się na informację o osobie nazywającej siebie ,,aktywiszcze". Wiązało się to z niebinarnością tej postaci. Ogólnie jestem za dość szeroko rozumianą wolnością, jednak nawet moje lewicowe serce i dusza nie rozumieją do końca tych słownych ,,nowotworów" (mają na celu nie urażanie nikogo, a jednak powodują dyskusje).

    Ministra to coś, co razi mnie niesamowicie. Ciekawy jestem czy te panie będą też wymagały, aby w językach obcych zaznaczać, że nie są paniami minister, tylko tymi ministrami. Jeszcze poseł-posłanka jest w porządku, jednak w nazwach stanowisk państwowych powinna być zachowana pewna tradycja. Dla mnie ministerka uwłacza w jakimś stopniu pani, która się tak nazywa, budzi od razu głupie skojarzenia itp.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga