wtorek

Uczycie nas, jak suknie się podnosi


                                (-Uczycie nas, jak suknie się podnosi,

                                  Jak rozkosz dawać, jak podniecać was,

                                  Niech żreć dostanie, kto was o to prosi,

                                  Na wszystko inne potem przyjdzie czas.

                                                          Bertold Brecht , przekład Władysław Broniewski


Kiedyś tutaj było małe kino o nazwie Wrzos,w robotniczym Podgórzu, dzielnicy Krakowa. Usytuowane w pobliżu Krzemionek i Parku im.Bednarskiego ,trochę na uboczu miasta, ale że w pobliżu nie było innego, kusiło repertuarem i taniością biletów. Potem wielkie kina wyparły malutki Wrzos, przez kilka lat nic się tam nie działo aż do ...kiedy na jego miejscu otworzony został teatr KTO. Wnętrze budynku przeszło generalny remont i sala kinowa zamieniła się w piękną, nowoczesną salę teatralną, nie dużą, kameralną, z amfiteatralnie usytuowanymi rzędami krzeseł.

Spektakl pt .Uczycie nas, jak suknie się podnosi jest widowiskiem słowno-muzycznym opartym na twórczości B.Brechta i muzyce Kurta Weigla. Składa się ze znanych i mniej znanych tekstów Brechta , które łączy dążenie człowieka do szczęścia i wolności. Wolność to wybór miejsca w którym się żyje, praca pozwalająca jeść i pić i nie być zależnym od nikogo.Dla czterech  kobiet,  bohaterek spektaklu, dziwek  ( powtarzam za tłumaczem) a jest to tłumaczenie w punkt, nie ma miejsca na wolne wybory. Uzależnione od mężczyzn, pracują dla nich, aby móc jeść , utrzymać dziecko i kupić wyzywający ciuch do pracy. Ich wolność zamyka się w marzeniach o miłości prawdziwej; ukochany, wyimaginowany mężczyzna zabierze je na piękną wyspę Youkali, pełną słońca i kwiatów, gdzie będą szczęśliwie żyć. 

Ta pieśń z muzyką Kurta Wiegla brzmi cudownie.

Mała Jenny, pomywaczka zamyka swoje marzenia w wizji zemsty. Zemsty na tych, którzy ją poniżają, upokarzają, zmuszają do pracy ponad siły .Kiedy przypłynie okręt o siedmiu żaglach i czterdziestu armatach, piraci zejdą na brzeg zapytają Jenny, który z jej ciemiężycieli ma zginąć, ona odpowie :wszyscy!


W przeciwieństwie do kobiet, mężczyżni w tym spektaklu reprezentują siłę, odwagę ale i przemoc. Micki Majcher nosi w kieszeni nóż  i nikt nie wie czy wodę w oceanie zabarwił na czerwono rekin czy Micki.

A rekiny w oceanie, mają zębów pełen pyski,

Micki ma w kieszeni majcher , i nikt nie wie , czyj był nóż.

Reżyser przedstawienia, Józef Opalski pisze tak: Zastanawiam się, co by bylo, gdyby postacie z jego dramatów, poezji i songów....popatrzyły z jakichś zaświatów na nasz świat. Cóż by zobaczyli? Wojny były...i są, szczęśliwa i nieszczęśliwa miłość wciąż istnieje, niesprawiedliwość społeczna istnieje również. Ludzie dalej są poranieni, albo radośni, uwikłani- jak zawsze w miłość , nienawiść, narodziny, śmierć, politykę, w borykanie się z losem własnym...


6 komentarzy:

  1. Zadumałam się...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobny spektakl widziałam kiedyś dawno w telewizji, stare dzieje, jeszcze tradycja teatru telewizyjnego. Lubię takie kameralne przedstawienia, byliśmy kilka lat wstecz na piosence francuskiej w Toruniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kameralne przedstawienia mają swój urok.

      Usuń
  3. W moim miasteczku też było kino, niestety nie za moich czasów, ja już znam tylko sklep w tym miejscu i opowieści rodziców. W Domu Kultury jest stanowczo za mało przedstawień teatralnych i filmów, bo objazdowe kino też zawita.
    Latamy w kosmos, stworzyliśmy niesamowite maszyny, sztuczną inteligencję, a nadal nie nauczyliśmy się wzajemnie siebie szanować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast kina Żabki, zamiast Domu Kultury, bank, zamiast księgarni, salon fryzjerski. Tak jest u mnie w Krakowie. Teatry, na szczęście, istnieją.

      Usuń

Archiwum bloga