Druga połowa IX wieku.Paryż , kręte uliczki Montmartru , muzyka , tawerny , uliczny taniec , kiedy nie tylko wino ale przede wszystkim młodośc uderza do głów. I czwórka przyjaciół , artystów i ich zmagania z codziennością , biedą ,marzeniami o sławie .Nędzne pokoiki w których mieszkają , maja wkrótce zamienić się w pałacowe komnaty ,pieniądze lać się strumieniami , a piękne kobiety być na skinienie dłoni.
Ale na razie rzeczywistosć jest inna .Pod barwnym na pozór życiem młodych ludzi kryje się smutek ,który usiłują zagłuszyc zabawą i alkoholem.
Tyle libretto ,motyw życia cyganerii stary jak świat , ukazywany w powieściach ,wierszach , obrazach .Może najbardziej właśnie w obrazach ,bo też paryski Montmartr to "siedlisko malarzy" i ich modelek .Świat barwny i skandalizujący a przez to ciekawy.
Puccini i jego lata studiów w Mediolanie to równiez włoska bohema i zapewne na podstawie młodzieńczych wspomnień zrodził się pomysł napisania tej opery.
Cyganerią rozpoczęła swój jesienno - zimowy sezon Opera Krakowska .Blask ,potoki świateł ,piękne stroje kobiet ,eleganccy meżczyżni ,przedstawiciele władz Krakowa ,w przerwie bladozłoty szampan w wysmukłych kieliszkach , delikatny szmer rozmów.
Na scenie aktorzy w kostumach z epoki /chwała scenografowi / no i muzyka ,bo ten cały mój przydługi wstęp prowadził właśnie do niej.
Zmiennosc ,szybkosc przeplatana z długimi smutnymi ariami ,brak muzycznego motywu przewodniego .Ma Puccini w swoim dorobku arcydzieła takie ,że wystarczy zanucic jedną nutkę /jaka to melodia?/ a już idziemy dalej.Cyganeria tego nie ma .I właśnie przez tę zmienność orkiestra miała bardzo tru dne zadanie.Ręka cały czas na celowniku ,ani pomyśleć o czymś innym ,ani się zasłuchać.Spóżnienie niemożliwe.
Ale taka to praca ,nie ,nie praca ,sama przyjemnosc.Dzisiaj znowu idę oddać się tej przyjemności z radością . Aby ta notka nie była zbyt nudna to dodam jej trochę soli.Otóż pracownicy opery umilają sobie czas w przerwach między próbami najrozmaitszymi historiami z własnego życia ,plotkami z życia innych i anegdotkami z życia artystów.A że paryska cyganeria to indywidualności ,prawie każdego z nich cechował jakiś skandal większy lub mniejszy.O uchu van Gogha wszyscy wiedzą,ale czy wiecie ,że hrabia ,bogaty i hołubiony przez matkę , kaleka i genialny malarz Touluse Lo utreck ,który odrzucany przez kobiety ze względu na swój wygląd pomieszkiwał w burdelach i dziewczyny go lubiły i pozowały niejednokrotnie za darmo.To też znana historia.Ale teraz to o czym nie wiedziałam.Podobno ,ambitny artysta nie chciał stale przyjmowac pomocy od matki więc ....sprzedawał własną spermę dziewczynom a one ja kupowały bo lubiły tego genianego karła.Historia zdaje się być wielce prawdopodobna.
Na koniec tej przydługiej notki jedna z najbardziej znanych arii Cyganerii.
Ten motyw muzyczny miał stanowić jedną całosć z notką.Ale wyszło jak wyszło.
OdpowiedzUsuńNo ile to można ciekawostek się dowiedzieć.:))) Piękne choć skromne było życie artystów . Często geniusze żyli na skraju nędzy, a mimo to ich dzieła są wieczne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko, słonecznie.:)
lubię czytać biografie. kiedyś przez przypadek wpadła mi w ręce książka, której autorem jest Irving Stone. ... ciekawostek opisuje tam sporo... polecam.
OdpowiedzUsuń... ale ja niestety mam problemy z zapamiętywaniem :( musiałabym sobie wszystko notować.
Nigdy mnie tam nie bylo Livio, nie widzialam Paryza, lecz zawsze ciagnely mnie te klimaty. Moze dlatego wlasnie mieszkalam jakis czas w Görlitz, na Starowce tego przeslicznego miasta? Na kazdym kroku odczuwalam tam specyficzny klimat tamtych czasow, kiedy szampanskie humory mieszaly sie z przejmujacymi dramatami artystow, poetow. Powstawaly wtedy dziela, ktore dzis naleza do klasyki - nieprzemijajace. Tak barwnie opisujesz atmosfere krakowskiego spektaklu, ze chce sie tam jechac i przezyc to na zywo :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam jesiennym slonkiem :))
Ja znowu tak sobie z boczku ...
OdpowiedzUsuńByłem na Montmartre 10 lat temu. Chodziłem wśród tłumu turystów, pośród malarzy malujących „od ręki” portrety, wystawiających swoje obrazy do sprzedania, piłem świetną kawę w jednej z wielu kawiarenek.
Odczucie jest jednak mało ciekawe. To już XXI wiek i nie te dawne czasy, opisywane w literaturze. Patrzyłem na to centrum również z galerii bazyliki Sacre Coeur. No cóż... współczesny świat obdziera przeszłość do roli handlowego centrum przemysłu turystycznego.
Nawet słynny wiatrak Moulin Rouge jako atrakcja pozostawia smutne wrażenie.
Jedynie Bazylika daje niesamowite odczucia swoim pięknem.
Byłem na „Cyganerii” w Operze Wrocławskiej i muszę przyznać, że to niezapomniane przeżycie.
No cóż... teraz pozostały jedynie wspomnienia.
Pozdrawiam serdecznie
Nie byłem fanem opery, bardziej teatru, a teraz gdy coś mi się w niej podoba… nie mam okazji ani możliwości. Pozostają media, choć to przecież tylko namiastka.
OdpowiedzUsuńCyganeria – już ta rzeczywista, pewnie istnieje jeszcze dziś, choć nikt jej już nie opisuje i nie sławi, choć jak myślę, wciąż musi mieć swój urok. Tyle, że tylko dla wybrańców (czytaj – zagorzałych wielbicieli).
Pozdrawiam niedzielnie
Też kocham te klimaty!!! Touluse Loutreck wiem! Oto mój nowy adres.Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńPrawdziwy artysta = skandal ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się że Twoja praca jest dla Ciebie przyjemnością :) Koniecznie daj znać jak poszło :))))))
ech piekny swiat w pierwszej czesci Twojej notki Livio
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplo ulka
ech piekny swiat w pierwszej czesci Twojej notki Livio
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplo ulka
Pamiętam Cię z Interii.... :)
OdpowiedzUsuńAle się namieszało i wszyscy uciekli... Ja się tez wyniosłam stamtąd i teraz obczajam co i jak. Ciężko trochu się tu poruszyć... Pozdrawiam serdecznie :)
Nie wiem czy u Ciebie się wyświetlają jakieś powiadomienia, że odpowiedziałam u mnie na Twój komentarz ale w razie czego piszę jeszcze tutaj :)
OdpowiedzUsuńOd groma tu tych opcji... strasznie psuje mi to humor. No ale takie początki...potem już śmigać będziemy :)
Pozdrowienia cieplutkie ślę :)
No, właśnie. Ja też, mając zamiar odpisać na Twoim blogu, napisałam komentarz - na moim. Najważniejsze, że coś ruszyło. Też nie wiem, jak wpisywać linki. Próbowałam , ale nie wychodzi. Życzę Ci satysfakcji z występu !
OdpowiedzUsuńTy masz już gości, od metra ! Ja tylko i aż Ciebie ! Widać, nie zostałam zaaprobowana. Jakoś to przeżyję. I tak już niedługo...
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPewnie chodzi Ci o linki do blogów Twoich znajomych? Tam na swojej stronie obok przycisku "wyświetl bloga" masz taką ikonkę dwóch karteczek jakby i obok strzałkę...rozwiń tę strzałkę i kliknij UKŁAD.Wyświetli Ci się układ Twojego szablonu. Kliknij w Dodaj Gadżet i wyszukaj tam Listę blogów czy Lista moich blogów..jakoś tak to brzmi. Kliknij na tego niebieskiego plusika żeby ten gadżet dodał Ci się do Twojego bloga. Jak ten gadżet sobie klikniesz w Edytuj , otworzy Ci się okienko gdzie wpisujesz sobie adresy ulubionych blogów. I zatwierdzasz. Jakby coś to pytaj. Pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńP.S...Poprzedni swój komentarz usunęłam bo błędnie wpisałam opcje... :)
Podaję Ci tu dwa linki które, mam nadzieję, okażą się dla Ciebie pomocne w blogowaniu. Korzystałam z nich jak zakładałam swojego bloga...:)
OdpowiedzUsuńhttp://www.blokotek.pl/
http://blogopasja.blogspot.com/
Pamiętam, że też miałam kiedyś problem z wpisywaniem linków na bloga. Niektóre w ogóle nie chciały się zapisywać. I do dziś nie wiem dlaczego Za całą edycję i dodawanie gadżetów, dostosowywanie strony bloga odpowiada zakładka UKŁAD w ustawieniach bloga. Jest jeszcze takie coś, że jak wejdziesz na stronę szablonów, wybierzesz sobie jakiś i zatwierdzisz go to dalej masz tam taką opcję jak Dostosuj. Możesz ją wyszukać również po wejściu w zakładkę Szablon i Dostosuj. Wtedy Wyświetli Ci się strona na której możesz dowolni modyfikować swój blog. Dostosowywać kolumny, kolory, czcionki itd. Daj znać czy się udało.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia :)
Życie każdego artysty bywa barwne,ale często okupione jest tragizmem codzienności
OdpowiedzUsuń