Mieczysław Święcicki ,Książę Nastroju ,odtwórca lirycznej ,nastrojowej piosenki,niezapomnianych romansów cygańskich /Nastazja Pietrowna ...uspokojona wreszcie z nieszczęśliwej miłości ..pistoletową kulą...ściska mnie za serce od lat./
Z nieodzownym ,artystycznie zamotanym szalikiem ,z siwą ,jeszcze gęstą czupryną ,z nieśmiałym uśmiechem wpisywał się w koloryt miasta.Nie współczesny , nie modny w piosence i sposobie bycia był kochany nie tylko przez starsze krakowskie panie ,przychodzące tłumnie na jego koncerty.Był kochany przez ludzi wrażliwych ,dobrych ,rozumnych.Nie dawał umrzeć pięknym wspomnieniom.
Ostatnio widzieliśmy się "na żywo " w 2015 roku ,na urodzinowym koncercie mistrza.Już wtedy był słaby na serce,to serce ,które jak piłeczkę rzucił ze sceny madame Irene.
A kto nie pamięta Jęczmiennych łanów??
Oczywiście że pamiętam.
OdpowiedzUsuńI smutno mi, że już ich nie zaśpiewa...
odtwarzam sobie i odtwarzam,
OdpowiedzUsuńdziękuję za przypomnienie :)
ja widzę taki rocznik i takie osiągnięcia to tylko mówie - dziekuję
OdpowiedzUsuńpiekne zycie, dla innych...
Znów odszedł jeden z ostatnich założycieli Piwnicy. Książę Nastroju, jak go nazywano, dożył sędziwego wieku, do końca na scenie.Jego 'Stary Cygan', pozostanie w pamięci na zawsze.
OdpowiedzUsuńZniknęłaś Liiviio, dobrze że już jesteś i opowiadasz o tym, co się dzieje w Krakowie.
Zostawiam cieplutkie pozdrowienia.
W nocy napisałam list, że nie mogę wejść na Twojego bloga. Dzisiaj odczytałam u Dagmary, że napisałaś nowy post. Bardzo mnie cieszy, że znów jesteś aktywna. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNie znam jego twórczości zbyt dobrze, ale Jęczmienne łany oczywiście tak:-)
OdpowiedzUsuń