czwartek

Janusz Szuber - poeta Podkarpacia

 Przeszło rok temu, 1 listopada 2020 roku zmarł w Sanoku poeta, eseista i felietonista Janusz Suber. W jego dorobku pisarskim znajduje się kilkaset wierszy; większość z nich poświęcona jest Ziemi Sanockiej, Sanokowi, miejscom, które ukochał i spędził w nich całe swoje życie. Od wczesnej młodości przykuty do wóżka inwalidzkiego poznawał świat z perspektywy osoby o chorym ciele, ale pięknej, wrażliwej duszy.Początkowo pisał "do szuflady", a pierwsze swoje wiersze opublikował mając 47 lat w Tygodniku Sanockim, za namową przyjaciół.Jego poezja szybko zwróciła na siebie uwagę największych: Miłosza, Herberta, Szymborskiej i zyskała ich uznanie.A potem potoczyło się ...spotkania, wieczory literackie w sanockim mieszkaniu, spotkania z przyjaciółmi w krakowskiej klinice prof. Szczeklika, w której jedna sala przez kilka godzin pełniła funkcję salonu literackiego. Do Krakowa przyjeżdżał pod opieką swojej kuzynki, a tu zajmowali się nim jego przyjaciele. Zawsze jednak najlepiej czuł się w swoim rodzinnym Sanoku, gdzie wszystkie kąty, ulice, sklepiki i parki były znajome od dziecka, gdzie zawsze mógł samodzielnie dojechać na swoim wehikule, jak mawiał.

Te kilkanaście zdań wstępu to tylko tytulem wprowadzenia do wydarzenia, ktore chcę opisać.

    18 listopada 2021roku w Salonie Literackim Stowarzyszenia Pisarzy Polskich zebrali się przyjaciele i znajomi poety, by przypomnieć jego wiersze, klimat towarzyszący ich powstawaniu i wspominać razem spędzone chwile, a niektore znajomości sięgały trzydziestu lat wstecz..

Spotkanie prowadziła wieloletnia przyjaciólka poety, prof.polonistyki Katarzyna Mroczkowska- Brand, a wybrane wiersze czytali zaproszeni goście.

              Stojąc przed obrazami Zdzisława Beksińskiego

 Czyje serce bije we mnie

 Czyje oczy na mnie patrzą.

 Czyje myśli we mnie krążą

 Jak demonów sine ptactwo.

                Czyja skóra mnie opina,

                 Czyja czułość we mnie brodzi,

                  I oddechu czyje drzewo

                 Korzeniami w płuca wchodzi?

            ************

        Pianie kogutów

/ wiersz poświęcony Czesławowi Miłoszowi/

      Pianie kogutów na zmianę pogody:

     Pod siną chmurą sine jądra śliwek' 

     Z popielatym nalotem i lepką szczeliną-

    Tam słodkie strupy brudnego bursztynu.

               Język próbuje wygładzić chropowatość pestki

               I lata mijają, a ona dalej rani podniebienie,

               Obiecując, ze dotknę sedna- dna tamtego dnia,

               Kiedy koguty piały na zmanę pogody.

Spośród przeczytanych wierszy na uwagę zasługuje Las wielki i niedżwiedziów dosyć  zawierający w sobie słowa i zwroty: polskie, ukraińskie, łemkowskie, hebrajskie i starocerkiewno- slowiańskie.Wybrzmiały również :Alfabet kamieni, Słowo i cisza, Liszna,Śniąc siebie w obcym domu, Stan skupienia,  czasu do bezczasu, Jak kopczyk spalonego ryżu.

      Czas naszych szaleństw odmierzają wiersze;

      Kiedy zdradzani bogowie płowieją.

     Jak potargane nawałnicą płótna,

     Bezpańskie w żarze kilkunastu słońc

    --------------------------------------------------

    Wełnisty oblok na wylot przebija

    Strzała jaskółki. Wracają bogowie

    Do miejsc narodzin. Kołyszą się sady 

    Syte i senne od pszczól i owoców.


W poezji Szubera znalazła odbicie wielokulturowość Sanoka, wyjątkowym akcentem spotkania był występ łemkowskiego zespołu Swada. Trzy piękne dziewczyy graly i śpiewaly pieśni łemkowskie.Kulturę mniejszości żydowkiej zaprezentowała solistka wykonująca utwory wokalne w jidisz.

Odczytano również wiersze irlandzkego noblisty Seamusa Heaneya, którego twórczość była bliska sanockiemu poecie; obaj mieli podobne spojrzenie na miejsca w których żyli, na zwyczajność i trud codziennych zajęć. Z prostych słów tworzyli wielką poezję liryczną.

Istotnym dopełnieniem spotkania okazał się film Grzegorza Gajewskiego pt." Sanocczyzna Szubera" Na tle bieszczadzkego krajobrazu , lasów, połonin, Sanu i górskich strumieni, słychać głos poety rozmawiającego z przyjaciółmi, czytającego wiersze, z przymrużeniem oka mówiącym o tym, co nieuniknione....

Przywołując wspomnienia o przyjacielu- poecie, czytając jego wiersze, rozpowszechniając je, pozostajemy wierni horacjańskiej maksymie - Non omnis moriar!




6 komentarzy:

  1. Liiviio, wiedziałam, że z Ciebie niespokojna duszyczka, że skrzypce to Twoja miłość, ale że jesteś poetką, nie chwalisz się, a szkoda, są jeszcze blogerzy, którzy kochają poezję. Poezja dla życia potrzebna jak sól dla potrawy.
    Dzięki, że przybliżasz nam poetów, których nie znamy, albo znamy malusio. Pozdrawiam 💙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję , wiem przecież, ze też lubisz poezję i pięknie sama piszesz wiersze na blogu.Czytam je z podziwem.

      Usuń
  2. Bardzo dobrze, ze piszesz o poecie i spotkaniu ku pamięci, bo utrwalasz pamięć o twórcy i poszerzasz nasze horyzonty.
    Podobają mi się te wiersze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo kalectwa starał się być czynnym człowiekiem,p óżno zaczął pisać i szybko nadrobił poprzednie lata.Kto lubi i czyta poezję znajdzie w jego utworach potwierdzenie swoich myśli lub spostrzeżeń w pięknej, literackiej formie.

      Usuń
  3. Tak wiem czas nie jest moim sprzymierzeńcem ale mi brakuje sił przepraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz ile dobrego robi nadzieja? Góry przenosi !

      Usuń

Archiwum bloga