czwartek

Wszystkie mamy płaczą za panem wożnym

 Moja starsza wnuczka kończy w tym roku pierwszą klasę podstawówki w Wieliczce, gdzie mieszka z rodzicami i młodszą siostrą. Caly rok bardzo chętnie chodzila do szkoły, przynosiła piątki i szostki, lubi swoją klasę, panie nauczycielki, panią katechetkę i panie kucharki. Czasami , kiedy córka nie mogła jej odebrać zaraz po szkole, zostawała w świetlicy, tam też lubila być, bawić się z dziewczynkami i chłopcami, grać na cymbalkach i na czym tam jeszcze i..rozmawiać z panem wożnym. Bo pan wożny, ubogi rolnik, jak sam o sobie mówi, dorabia sobie pracą w szkole.Jest dobryi życzliwy dla dzieci, szczególnie uwielbiają go te młodsze 1-3, zawsze ma  dla dzieci cieple slowa, zna ich imiona ,w kieszeni zdarzają się cukierki. Kilka razy przyniósł w torbie male króiczki ze swojego gospodarstwa, by na przerwach dzieci mogly je glaskać. Każdy pierwszak ma zdjęcie z króliczkiem, które zrobil rodzic, odbierając dziecko ze szkoły.

Czasami Zosia mówiła do mamy, by ta nie nie spieszyla się po pracy po nią tak bardzo, bo ona sobie porozmawia z panem wożnym. W ustach siedmiolatki takie slowa mogly wzbudzić niepokój..Przez te wszystkie afery pedofilskie nie wierzymy w bezinteresowną życzliwość takich panów dziadków. Bo pan wożny to również mąż, ojciec i dziadek.I mamy w Wieliczce mają do niego zaufanie i teraz kiedy pan wożny wybiera się na emeryturę wszystkie mamy płaczą.Tak mówi moja córka.

I szkoda byłoby, by na ten dobry i ciepły wizerunek pana wożnego położył się jakiś cień... tak łatwo jest skrzywdzić człowieka. 

Swojej pani czy pana wożnego z podstawówki nie pamiętam, ale w liceum to była istna Baba Jaga,wizualnie jak z bajki ilustrowanej przez Szancera.Ale to było dawno.Jak ktoś nie miał tarczy na rękawie, albo miał na agrafce, prowadzila przed oblicze dyrekcji.Inne czasy.

 

23 komentarze:

  1. Do rozpaczy doprowadza mnie fakt, że "dzisiaj nie mozna nikomu wierzyć", więc automatycznie podejrzewa się każdego. Odbiera się w tens sposób coś nie tylko Bogu ducha winnym dorosłym, ale i dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieufne dziecko staje się nieufnym dorosłym, potem traumy, nieprzystosowanie, terapia.

      Usuń
  2. Pamiętam panią woźną z podstawówki. Była aniołem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko się cieszyć i pielęgnować takie dobre wspomnienia.

      Usuń
  3. Irmina13:21

    Tez pamietam wozną z podstawowki, byla jak rodzona babcia, kochana, dobra.
    Takie czasy, ze nieufnosc powoduje zamieszanie i nie zawsze wierzymy, jak piszesz, w bezinteresowna zyczliwosc...
    Pozdrawiam i dobrego weekendu zycze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czasy w których żyjemy wykształciły w nas taką nieufność. Ja się nie dziwię, że rodzice są tacy ostrożni, trzeba dmuchać na zimne. Ja biegałam do podstawówki przez tzw. Krzemionki, lokalne górki na krakowskim Podgórzu i nikomu nie przychodziło na myśl, ze gdzieś tam może czaić się zboczeniec.
      A weekend zapowiada się ciekawie bo rozpoczęły si e Dni Krakowa, tyle tego, że nie da się wszystkiego "obskoczyć"

      Usuń
  4. Pamiętam rzucanie z okna tarczy przypiętej na agrafkę delikwentom, którzy zapomnieli, a przez groźną woźną nie zostali wpuszczeni do szkoły.
    Nieufność i ostrożność opanowała nasze umysły zaś życzliwość okazuje się czymś podejrzanym... ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tarczę zawsze soidnie przyszytą, pilnował tego mój ojciec, który nie dopuszczał lekceważenia szkolnych zasad.

      Usuń
  5. Daglezja00:11

    Z podstawówki nie pamiętam, ale z technikum tak, pani woźna była 'smokiem'...dosłownie, nikt jej nie lubił. Jeśli mogła komuś z nas zaszkodzić, robiła to z wielką radością.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdarzają się takie wredne typy, a jak "uroda" idzie w parze z charakterem to już dzieci mają przechlapane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te afery pedofilskie spowodowały, że zastanowię się, zanim przytulę dziecko lub poprawię chłopcu kołnierzyk...
    W każdej szkole jest taka osoba i dobrze, oby kolejny woźny był równie życzliwym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj pod "zły dotyk" podlega właśnie taki niewinny gest jak pogłaskanie po główce, poprawienie żle leżącej części garderoby, czy przybicie piąstki.A dzieci nie rozumieją..

    OdpowiedzUsuń
  9. Woźna Tekla! Postrach mojej podstawówki i trauma przez wiele lat. Nie daj Boże ktoś się ślimaczył w szatni, która wyglądała jak więzienie,( kraty, siatki i boksy zamykane na kłódkę) to sobie tam posiedział i nie ważne było czy pierwszak czy ósmoklasista..... w czwartej albo piątej klasie zdarzyło się oberwać szmatą cuchnącą lizolem bo akurat wlazłyśmy z koleżanką na przerwie na świeżo umytą podłogę w toalecie..... po kredę szli tylko najwięksi twardziele..... a co do afer, dawno temu też były, ale nikomu się w głowie nie miesciło, że takie zbrodnie przeciwko dzieciom w ogóle są możliwe i mają miejsce najczęsciej w bliskim otoczeniu..... a dzisiaj, kiedy obserwuję zastraszający upadek wszelkich wartości uniwersalnych ( nie tych religijnych) w ekspresowym tempie to sama mam oczy dookoła głowy, ale i najpierw się zastanawiam zanim cokolwiek zrobię i powiem, bo ani nie chciałabym być niesłusznie posądzona, ani na kogoś rzucić podejrzenia, bo obie ewentualności są wstrętne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie szkoda dzieci, którym już od najmlodszych lat wpaja się nieufność wobec obcych dorosłych. Ale z drugiej strony tyle się teraz namnożyło dewiantów, ze trzeba dmuchać na zimne.Co chwilę się słyszy o jakiejś aferze pedofilskiej. Strasze czasy.

      Usuń
    2. ano straszne..... Dziękuję za podpowieć, dorminoxu jeszcze nie wypróbowałam, od razu poszło z grubej rury i Pragiola miała mnie zwalić z nóg, a zwaliła co najwyżej kołdrę ze mnie.....

      Usuń
    3. i jeszcze mi się przypomniało, że jak będę w Krakowie to chciałabym się spotkać :) Nie wiem kiedy to nastąpi, ale dam znać! :)

      Usuń
    4. Anonimowy20:01

      Co prawda ja niealkoholowa, ale z przyjemnością wypiję z Tobą kawkę, albo inną herbatkę. Myślę, że to będzie bliżej października, ale nie obiecuję że w tym roku się uda. W przyszłym koniecznie przyjadę, odczarować mój Kraków i w końcu poznać go z innej perspektywy niż tylko Rynek i zapiekanki na Kazimierzu ;)

      Usuń
  10. Ja staram się ufać drugiemu człowiekowi i wierzyć w dobre intencje, ale gdzieś z tył głowy mam policjanta, który czuwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myślę,ze takie postępowanie jest sluszne.
      Ciekawe rzeczy na Twoim blogu, będę z niektórych korzystać.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  11. Bardziej pamiętam nauczycieli. W większości dobrze ich wspominam.

    Faktycznie teraz na niektóre osoby takie słowa robią wrażenie od razu negatywne. A przecież najpierw należy poznać osobę, zobaczyć jaka jest, a nie od razu coś sobie wymyślać. Dobrze, że ten pan woźny miał takie wsparcie i zaufanie.

    W sumie jak w Warszawie ma być spotkanie z Iwoną, to czemu nie. :) Jakbym miał gdzieś dojechać to pewnie też bym pojechał. Bo poza jedną osobą to wszystkich znam wirtualnie jeśli o mój blog chodzi.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia urodzinowe. :) Staram się przenosić te góry, tylko one coś nie chcą współpracować. Nie mniej mam nadzieję, że zmieni się parę rzeczy w moim życiu w najbliższym czasie na plus.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Pomysl spotkań mi się bardzo podoba, może kiedyś dojdzie do spotkańia w Krakowie. Kto wie?

      Usuń
    3. Na razie to nic nie mogę obiecać. Ale może w przyszłości, nikt nie wie jak to może się potoczyć wszystko.

      Dziękuję za życzenia. :) Jakoś specjalnie już nie świętuję urodzin, ani imienin. Jakoś tak mi się zrobiło.

      Pozdrawiam!

      Usuń

Archiwum bloga