W"Ach,długo jeszcze poleżę ,
w szklanej wodzie,w sieci wodorostów,
zanim nareszcie uwierzę,
że mnie nie kochano ,po prostu"
Maria Pawlikowska -Jasnorzewska
Wśród wielu magicznych miejsc Krakowa,jest jedno takie ,które mnie po prostu boli.To zapomniana Kossakówka ,dom rodzinny Kossaków,Juliana ,Wojciecha ,Jerzego .Wspomnienia z nim zawarte opisała w swojej książce pt.Maria i Magdalena,córka Wojciecha Kossaka ,Magdalena Starzewska ps.literacki Samozwaniec.Dom niegdyś tętniący życiem ,gromadzący pod swym dachem artystów ,dom otwarty ,dom -przystań dla wielu życiowych rozbitków i ukochane miejsce dwóch córek Wojciecha ,Marii/Lilki/i Magdaleny.To tam powstawały najpiękniejsze wiersze poetki ,to tam przyjeżdżała z dalekich podróży po świecie ,by nasycic się atmosferą rodzinnego domu ,pożartować z ojcem ,tym "królem życia" jak pisze o nim jego druga córka.To tam goiły się rany po burzliwym małżeństwie z Janem Pawlikowskim,a krakowski teatr wystawiał awangardowe jak na owe czasy dramaty poetki.To na Moście Dębnickim odbywała swe randki Magdalena z jakże poważnym adoratorem ,dziennikarzem krakowskiego "Czasu" Rudolfem Starzewskim.I stamtąd wyjechała Maria z mężem do Manchesteru ,aby już nigdy nie wrócić ...nigdzie.
Druga wojna światowa oszczędziła Kossakówkę.Ale nie oszczędziła je j mieszkańców.Ostatnia z rodziny Kossaków ,Simona ,córka Jerzego Kossaka ,brata Marii i Magdaleny usiłowała prowadzić w swym dawnym domu kawiarnię
.Dawno nie odnawiane ściany ,dosć ponure wnętrza ,chwasty zarastające ogród nie zachęcały krakowian do odwiedzania tego miejsca ,niedaleko wyrósł nowoczesny hotel Forum i to on zachęcał swoim blichtrem.
A dzisiaj?Kossakówka to ruina ,powybijane lub zatkane dyktą szyby ,wilgotne mury ,pleśń i grzyb.A obok Most Dębnicki po którym dzień.i noc suna samochody rozsiewając obłoki spalin ,obok DH Jubilat ,jeden z ostatnich ,krakowskich zabytków peerelu.Miasto nie chce Kossakówki ,bo nie ma pieniędzy na jej generalny remont ,idealista ,który ją kupił ,też ugiął się pod ciężarem inwestycji.I tak powoli niszczeje to miejsce ,niekochane ,jak Ofelia z tutułowego wiersza.Tylko że Ofelia miała nieśmiertelnego protektora jakim był Szekspir ,a Kossakówka nie ma tego szcześcia.
Ta notka pojawia się i znika .Co jest????
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że nie rozumiem włodarzy Krakowa. Byłem mieszkańcem jednego z wielkich miast Górnego Śląska. Teraz, gdy czasami mi przyjdzie tam jechać, po prostu trudno uwierzyć, jak bardzo tamte miasta pięknieją ( w tym również zabytkowe kamienice), a przecież paradoksalnie wielki przemysł, który kiedyś był głównym sponsorem, dziś już praktycznie na wymarciu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
cóż... wiele lat mieszkałem w Krakowie, ale nie zetknąłem się z Kossakówką. Może to błąd młodości, a przecież żyłem w ówczesnym układzie politycznym, zajęty studiami i sprawami młodości.
OdpowiedzUsuńUważam, że szkoda każdego zabytku, bo przeszłość choć ostatnio spychana jest ważna.
niestety człowiek w swojej ogromnej głupocie, zawiści, nienawiści zrujnował i nadal rujnuje to co było stworzone rękami naszych przodków w imię religii i ideologii.
wide... to co ostatnio robią Islamiści, a co robiły wojska francuskie w Alhambrze w Hiszpanii, zresztą na całym świecie.
pozdrawiam gorąco
Nawet ja mam ze sobą ten problem :) Nie dyskutuję ze sobą o czymś, co jest oczywiste. Myślisz, że dyskusja się rozwinie, jeśli napiszę: „masz rację”? Gorzej, jeśli faktycznie się z czymś nie zgadzam i pisałbym, że się zgadzam – to uczyniłoby mnie kłamcą. To, że mam inne spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, ani nie czyni moich oponentów moimi wrogami, ani nie świadczy o mojej złośliwości, czy próbie ośmieszania. Mnie naprawdę nie przeszkadza fakt, że Ty coś widzisz inaczej, ani, że masz inne zdanie, ba rzekłbym: byle takich jak Ty więcej. Śmiem twierdzić, że świat byłby strasznie nudny, gdyby wszyscy na wszystko mieli jednakowy punkt widzenia. Ja stawiam sobie tylko dwa warunki: po pierwsze nie obrażać i nie uciekać się do inwektyw, po drugie, zero wrogości a maksimum szacunku.
OdpowiedzUsuńJeśli jednak poczułaś się urażona – szczerze przepraszam i zapewniam, że na przyszłość Twoje komentarze będę traktował z większą ostrożnością.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Masz rację, na pewno wygodnictwo rodziców ma tu też pewną rolę. Jakby nauczyli odpowiednio wcześnie dzieci co jest zdrowe i jednocześnie dawali im śniadania do szkoły to pewnie byłoby lepiej w tej kwestii. Jakąś nadzieją są dzieci, które wypytywano w ,,Pytaniu na śniadanie" o to co w szkole jedzą. Spora część mówiła, że sałatki, owoce itp.
OdpowiedzUsuńJa tam nadal obawiam się co do możliwości kupowania niezdrowego jedzenia poza szkołą.
Co do zabytków to skupiamy się na niepewnych sprawach typu ,,Złoty Pociąg", a zaniedbujemy realnie istniejące miejsca.
Pozdrawiam!
Ehh, moja kochana stolica kultury. Problemem naszego miasta jest to, że Prezydent miasta stara się zrobić miasto, dla mieszkających więc przejmuje się tylko gospodarczymi sprawami. Rada miejska chce zrobić tylko na złość prezydentowi i dodatkowo zrealizować prywatne interesy. My mieszkańcy, albo nie mamy środków, albo nie jesteśmy w stanie się dogadać, żeby coś zrobić. Poszukiwanie inwestorów w tym kraju to wręcz koszmar.
OdpowiedzUsuńTo wstyd dla żyjących!
OdpowiedzUsuńAle cóż można, kiedy kołdra jest zbyt krótka (!?)
Pozdrawiam.
Witaj Livio w nowym miejscu i mam nadzieje, ze przekonasz sie do niego i je polubisz. Blogspot ma swoje fanaberie...Ja tez stracilam troche czasu i nerwow zanim urzadzilam sie tu na dobre ale nie do konca tak jak chcialam. Mimo to jest fajnie. Pare dni temu parkowalam na Pl. Kossaka. Zerknelam na Kossakowke... Serce sie kraje. Wycieto chaszcze, ktore ja przeslanialy i teraz dopiero widac w jak oplakanym jest stanie. Mysle, ze inwestora przerosly nie tylko koszty kapitalnego remontu ale i pewnie obostrzenia, wymagania itd ze str. konserwatora zabytkow. Szkoda bo moglaby to byc krakowska perelka. Przepraszam za brak polskich znakow i inne literowki. Pisze z telefonu bo zdechl mi lap. Jestem w rozpaczy bo stracilam wiele zdjec, min. Sprytusiow, ktorych wczesniej nie zabezpieczylam na dysku zew albo w tak popularnej dzis chmurze. Coz...za niedbalstwo i lenistwo trzeba placic. Pozdrawiam z Krakowa. W mojej czesci miasta pada. Super!
OdpowiedzUsuńwitaj kochana zawsze był moim czarodziejem potrafi wywołać u mnie pozytywne myślenie i kto by pomyślał ze to znajomość internetowa tez z bloga tylko jeszcze z miejsca przed interią
OdpowiedzUsuńNiestety wiele takich "perełek", jest w stanie rozsypki bo....brak kasy, brak gospodarza. Przepisy sobie, życie sobie rzepkę skrobie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam chłodnym wrześniem.:)
Brak gospodarza,z tym się wypada zgodzić
UsuńA spróbuj jeszcze raz :)
OdpowiedzUsuńChciałabym kiedyś odwiedzić Kraków i Kossakówkę...
Można powiedzieć "w końcu" się udało :) Pozdrawiam kochana :*
OdpowiedzUsuńKrakow piekne miasto
OdpowiedzUsuńSzkoda ,ze takie piekne miejsce niszczeje
Pozdrawiam cieplo ulka