Tegoroczne rozpoczęcie roku akademickiego na Uniwersytecie Jagiellońskim miało szczególnie uroczysty charakter.Nadzwyczajnym gościem był Prezydent Państwa ,przybyli równiez zaproszeni rektorzy i profesorowie z zaprzyjażnionych uczelni Europy i jak zwykle nasi przedstawiciele nauki.
Uroczystosc rozpoczeła się mszą św. w akademickim kościele św.Anny a stamtąd wyruszył pochód ubranych w togi profesorów do najnowocześniejszego z budynków UJ - Collegium Maximum.Nowoczesne amfiteatralne wnętrze ,pełna wizualizacja ,doskonała akustyka.Były przemówienia Prezydenta ,rektorów ,
zaproszonych gości.Było wzniośle ,patriotycznie ,naukowo i po polsku! Z dodatkiem nieodzownej przy takich uroczystościach łaciny.Nie było open ,sorry ,ok i temu podobnych zapożyczeń ,które już niestety stały się normą językową.
Pozwoliłam sobie umieścić na blogu kilka zdjeć robionych przez siebie komórką i z lekkim pośpiechem.Niech to będzie moje trzy grosze dorzucone do wszystkiego co juz pokazała Kronika Krakowska TV i napisali dziennikarze.
.
Z przyjemnością i wzruszeniem patrzyłem na Twoje zdjęcia, jako że byłem studentem U.J. w danej Polsce Ludowej.
OdpowiedzUsuńMoje studia mają złe wspomnienia z uwagi na mojego ojca, wojskowego, członka sztabu Generała Sikorskiego w U.S.A zaraz po wojnie.
Byłem szykanowany...
ech... stare wspomnienia
pozdrawiam ciepło
PS... codziennie idzie bezpośrednia transmisja od 10 na TVN Kultura konkursu Chopinowskiego
OdpowiedzUsuńwspaniała uczta duchowa
Ja za bardzo nie przepadam za wzniosłymi uroczystościami.Ale widać i takie są potrzebne.
OdpowiedzUsuńwzniosla uroczystosc
OdpowiedzUsuńodnosnie Twojej wizyty, kurteczka tez elegancko
pozdrawiam cieplo ulka
Piękny początek trudnej, wymagającej pracy... Pozdrawiam po przerwie (victoriaanin)!
OdpowiedzUsuńDzisiaj poruszył mnie do głębi Krzysztof Książek
OdpowiedzUsuńw jego wykonaniu nokturn a szczególnie scherzo długo trwało we mnie
można słuchać i płakać
Z tego co obserwuję po osobach co ze mną w grupie są na studiach, to raczej wszyscy wyrośli z jakichś takich młodzieżowych odzywek czy zachowań. Może wpływa na to fakt, że spora część z tych osób ma już poukładane życie rodzinne, a to na pewno dużo zmienia.
OdpowiedzUsuńAula wielka, nie ma co porównywać z moją uczelnią, mamy na niej dwie aule, ale żadna wielkością nie umywa się do tej UJ.
A dziękuję za uznanie. Ależ oczywiście w kwestii muzyki mogę tylko proponować jakieś piosenki ze stworzonej na potrzeby blogowe mojej listy ,,przebojów". Wiadomo, czasem wpasuję się w gusta innych, a innym razem się to nie uda. Szczególnie biorąc pod uwagę moje upodobania muzyczne, te bardziej niszowe. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że lubię posłuchać prawie każdego rodzaju czy gatunku muzycznego jak mam taką chęć.
Pozdrawiam!
MAJESTAT - piekna uroczystosc :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Livio :)
Miałem okazję swego czasu oglądać taką uroczystość i nie trudno się zgodzić z faktem, że budzi szacunek.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia o poranku :)
A Ciebie wśród nich nie ma ? Czy należysz do grona pracowników, czy b. studentów ? Jagiellonka, to Jagiellonka - nie byle AWF !
OdpowiedzUsuńSłucham koncertów szopenowskich, ci Azjaci, to mają opanowana technikę do perfekcji. Zresztą inni też . A Polacy ? Słuchałam Goździkiewicza (nie wiem, czy dobrze zapamiętałam nazwisko), Nowaka , ale nie wszystkich.
Liwio, moja droga, jesli rzeczywiście chcesz kupić książkę - to koszt 29,90 plus 5 zł wysyłka , ale podaj adres. Przesyłając książkę (jutro je dostanę ) podam konto. Bużka.
Napisz na mój mail: gdowgird@interia.pl
OdpowiedzUsuńJeżeli masz opory - zrezygnuj - nie jest to konieczność i nikogo nie namawiam.
Wybacz wścibstwo, ale ciekawa jestem, jaki wydział skończyłaś. jest tam np. kierunek muzykologia, czy to tylko w szkole muzycznej ? Bo skąd u Ciebie umiejętność gry na skrzypcach ? Ściskam
OdpowiedzUsuńNie ogarniam tego bloggera.
OdpowiedzUsuńNo ja wiem, wiem, ale nie ma czasu na takie porządne nauki, poza tym takie uczenie się kątem jest fajne ;)
Heh, piękne rozpoczęcie :) A gdzie Liiviia na fotkach? ;D
OdpowiedzUsuńDostałam, dzięki. Chylę głowę przed Twoją edukacją - dwa fakultety - to jest COŚ.
OdpowiedzUsuńNapisałam też do Ciebie na e-mail. Buźka.
no i nauka sie zaczęła:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Witaj Skrzypaczko ! Nie dałaś mi znać, czy dotarła do Ciebie książka , a jeśli tak, czy ją czytasz i powiesz, jak ja odbierasz ? Teraz coś wymyślili z tym profilem i nie wiem, jak mam się zakwalifikować, . Pozdrawiam. Gabi
OdpowiedzUsuńGabi ,odpisałam Ci na blogu Twym pt.Życie jest krótkie"
OdpowiedzUsuńWitam, myślałam, że zagubiła się, ale skoro znalazłaś ją, to OK. Wczoraj miałam przemiłą wizytę. Odwiedziła mnie jedna blogerka, Basia, z którą koresponduję od dawna. Zapowiadała, ze odwiedzi, ale kilka lat temu, a wczoraj spełniła obietnicę. Jest poetką, mieszka pod Łodzią, ma rodzinę, dzieci męża (on jej towarzyszył, ale nie odwiedził - tylko buszował po Wrocławiu, a potem po nią przyjechał i.. odjechali , z zamiarem odwiedzenia, po drodze, krewnego). Nawoziła kupę "żarcia" i gadałyśmy bez końca. Bardzo fajna kobitka.
OdpowiedzUsuńDlaczego piszę Anonim, no, bo po otwarciu jest napis: wybierz profil a tam nic do mnie ie nie pasuje, prócz Anonim, więc podpisuję Gabi, a klikam na anonim. W ogóle coś się namieszało, bo nie mogę napisać nowego posta. Przedtem ukazywały się ołówki i po kliknięciu nań otwierał się post, a teraz wygląda na to,że trzeba się zalogować, a co podam hasło to , jakoby, nie zgadza się . Piszę o nowe, a potem nie przyjmuje się ! No, zrobiono nas na szaro z tym blogspotem. Pa, pa Gabi
Liwio, wlałaś na moje, schorowane, serce balsam i dzięki Ci za to. Nie sądziłam, że moja opowieść spotka się z tak licznym, pozytywnym, odzewem. Pisałam z przerwami i trudno było powiązać wątki, ale okazało się, że to wszystko trzyma się "kupy". Tak, to moja, buntownicza, natura przysparzała mi tylu kłopotów plus wielce niekorzystne zrządzenia losu.Nie miałam przy tym nikogo bliskiego, kto mógłby mnie wesprzeć, nieraz w arcytrudnych chwilach. Zero człowieka. Wcale n ie jestem dumna ze swojej "dzielnoty". Byłoby mi łatwiej, gdybym była taka "mala" i kruchutka. Wtedy może, choć śmiem w to wątpić, znalazłby się jakiś mocarz, który wsparły tę biedna istotkę. Ale ja udawałam wielce samodzielną i dostałam za swoje. Nic to. Żywot się kończy, ale przynajmniej pozostawię ten niewielki dorobek mego życia książkę, przeistoczoną z bloga... I to dzięki administracji, która zlikwidowała ten portal. Zbieram recenzje, więc i Twoja umieszczę na nowym blogu "Życie jest krótkie". Ściskam. Gabi
OdpowiedzUsuń