niedziela

Gaude Mater Polonia








Tegoroczne rozpoczęcie roku akademickiego na Uniwersytecie Jagiellońskim miało szczególnie uroczysty charakter.Nadzwyczajnym gościem był Prezydent Państwa ,przybyli równiez zaproszeni rektorzy i profesorowie z zaprzyjażnionych uczelni Europy i jak zwykle nasi przedstawiciele nauki.
Uroczystosc rozpoczeła się mszą św. w akademickim kościele św.Anny a stamtąd wyruszył pochód ubranych w togi profesorów do najnowocześniejszego z budynków UJ - Collegium Maximum.Nowoczesne amfiteatralne wnętrze ,pełna wizualizacja ,doskonała akustyka.Były przemówienia Prezydenta ,rektorów  ,
zaproszonych gości.Było wzniośle ,patriotycznie ,naukowo i po polsku! Z dodatkiem nieodzownej przy takich uroczystościach łaciny.Nie było open ,sorry ,ok i temu podobnych zapożyczeń ,które już niestety stały się normą językową.
Pozwoliłam sobie umieścić na blogu kilka zdjeć robionych przez siebie komórką i z lekkim pośpiechem.Niech to będzie moje trzy grosze dorzucone do wszystkiego co juz pokazała Kronika Krakowska TV i napisali dziennikarze.
.

20 komentarzy:

  1. Z przyjemnością i wzruszeniem patrzyłem na Twoje zdjęcia, jako że byłem studentem U.J. w danej Polsce Ludowej.
    Moje studia mają złe wspomnienia z uwagi na mojego ojca, wojskowego, członka sztabu Generała Sikorskiego w U.S.A zaraz po wojnie.
    Byłem szykanowany...
    ech... stare wspomnienia
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. PS... codziennie idzie bezpośrednia transmisja od 10 na TVN Kultura konkursu Chopinowskiego
    wspaniała uczta duchowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy13:30

    Ja za bardzo nie przepadam za wzniosłymi uroczystościami.Ale widać i takie są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  4. wzniosla uroczystosc
    odnosnie Twojej wizyty, kurteczka tez elegancko
    pozdrawiam cieplo ulka

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny początek trudnej, wymagającej pracy... Pozdrawiam po przerwie (victoriaanin)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzisiaj poruszył mnie do głębi Krzysztof Książek
    w jego wykonaniu nokturn a szczególnie scherzo długo trwało we mnie
    można słuchać i płakać

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tego co obserwuję po osobach co ze mną w grupie są na studiach, to raczej wszyscy wyrośli z jakichś takich młodzieżowych odzywek czy zachowań. Może wpływa na to fakt, że spora część z tych osób ma już poukładane życie rodzinne, a to na pewno dużo zmienia.

    Aula wielka, nie ma co porównywać z moją uczelnią, mamy na niej dwie aule, ale żadna wielkością nie umywa się do tej UJ.

    A dziękuję za uznanie. Ależ oczywiście w kwestii muzyki mogę tylko proponować jakieś piosenki ze stworzonej na potrzeby blogowe mojej listy ,,przebojów". Wiadomo, czasem wpasuję się w gusta innych, a innym razem się to nie uda. Szczególnie biorąc pod uwagę moje upodobania muzyczne, te bardziej niszowe. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że lubię posłuchać prawie każdego rodzaju czy gatunku muzycznego jak mam taką chęć.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. MAJESTAT - piekna uroczystosc :)
    Pozdrawiam Livio :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałem okazję swego czasu oglądać taką uroczystość i nie trudno się zgodzić z faktem, że budzi szacunek.
    Pozdrowienia o poranku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A Ciebie wśród nich nie ma ? Czy należysz do grona pracowników, czy b. studentów ? Jagiellonka, to Jagiellonka - nie byle AWF !
    Słucham koncertów szopenowskich, ci Azjaci, to mają opanowana technikę do perfekcji. Zresztą inni też . A Polacy ? Słuchałam Goździkiewicza (nie wiem, czy dobrze zapamiętałam nazwisko), Nowaka , ale nie wszystkich.
    Liwio, moja droga, jesli rzeczywiście chcesz kupić książkę - to koszt 29,90 plus 5 zł wysyłka , ale podaj adres. Przesyłając książkę (jutro je dostanę ) podam konto. Bużka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Napisz na mój mail: gdowgird@interia.pl
    Jeżeli masz opory - zrezygnuj - nie jest to konieczność i nikogo nie namawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wybacz wścibstwo, ale ciekawa jestem, jaki wydział skończyłaś. jest tam np. kierunek muzykologia, czy to tylko w szkole muzycznej ? Bo skąd u Ciebie umiejętność gry na skrzypcach ? Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ogarniam tego bloggera.

    No ja wiem, wiem, ale nie ma czasu na takie porządne nauki, poza tym takie uczenie się kątem jest fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Heh, piękne rozpoczęcie :) A gdzie Liiviia na fotkach? ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Dostałam, dzięki. Chylę głowę przed Twoją edukacją - dwa fakultety - to jest COŚ.
    Napisałam też do Ciebie na e-mail. Buźka.

    OdpowiedzUsuń
  16. no i nauka sie zaczęła:)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy08:14

    Witaj Skrzypaczko ! Nie dałaś mi znać, czy dotarła do Ciebie książka , a jeśli tak, czy ją czytasz i powiesz, jak ja odbierasz ? Teraz coś wymyślili z tym profilem i nie wiem, jak mam się zakwalifikować, . Pozdrawiam. Gabi

    OdpowiedzUsuń
  18. Gabi ,odpisałam Ci na blogu Twym pt.Życie jest krótkie"

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy07:59

    Witam, myślałam, że zagubiła się, ale skoro znalazłaś ją, to OK. Wczoraj miałam przemiłą wizytę. Odwiedziła mnie jedna blogerka, Basia, z którą koresponduję od dawna. Zapowiadała, ze odwiedzi, ale kilka lat temu, a wczoraj spełniła obietnicę. Jest poetką, mieszka pod Łodzią, ma rodzinę, dzieci męża (on jej towarzyszył, ale nie odwiedził - tylko buszował po Wrocławiu, a potem po nią przyjechał i.. odjechali , z zamiarem odwiedzenia, po drodze, krewnego). Nawoziła kupę "żarcia" i gadałyśmy bez końca. Bardzo fajna kobitka.
    Dlaczego piszę Anonim, no, bo po otwarciu jest napis: wybierz profil a tam nic do mnie ie nie pasuje, prócz Anonim, więc podpisuję Gabi, a klikam na anonim. W ogóle coś się namieszało, bo nie mogę napisać nowego posta. Przedtem ukazywały się ołówki i po kliknięciu nań otwierał się post, a teraz wygląda na to,że trzeba się zalogować, a co podam hasło to , jakoby, nie zgadza się . Piszę o nowe, a potem nie przyjmuje się ! No, zrobiono nas na szaro z tym blogspotem. Pa, pa Gabi

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy16:44

    Liwio, wlałaś na moje, schorowane, serce balsam i dzięki Ci za to. Nie sądziłam, że moja opowieść spotka się z tak licznym, pozytywnym, odzewem. Pisałam z przerwami i trudno było powiązać wątki, ale okazało się, że to wszystko trzyma się "kupy". Tak, to moja, buntownicza, natura przysparzała mi tylu kłopotów plus wielce niekorzystne zrządzenia losu.Nie miałam przy tym nikogo bliskiego, kto mógłby mnie wesprzeć, nieraz w arcytrudnych chwilach. Zero człowieka. Wcale n ie jestem dumna ze swojej "dzielnoty". Byłoby mi łatwiej, gdybym była taka "mala" i kruchutka. Wtedy może, choć śmiem w to wątpić, znalazłby się jakiś mocarz, który wsparły tę biedna istotkę. Ale ja udawałam wielce samodzielną i dostałam za swoje. Nic to. Żywot się kończy, ale przynajmniej pozostawię ten niewielki dorobek mego życia książkę, przeistoczoną z bloga... I to dzięki administracji, która zlikwidowała ten portal. Zbieram recenzje, więc i Twoja umieszczę na nowym blogu "Życie jest krótkie". Ściskam. Gabi

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga