niedziela
Latarnie umarłych
Uczestnicząc ,chcąc nie chcąc ,w politycznych sporach ostatnich miesięcy , oglądając wiadomości ,czytając prasę ,chciałoby się uciec gdzieś w spokojniejsze miejsce. I nie jest to moja myśl odkrywcza .Już w 1835 roku Mickiewicz z Paryża wołał :
O tym że dumać na paryskim bruku
Przynosząc z miasta uszy pełne stuku,
Przekleństw i kłamstwa , niewczesnych zamiarów,
Za póżnych żalów ,potępieńczych swarów!
Bo co ma się stać , stanie się i bez mego udziału .Biernego , bo nie mam wpływu na nic .Może tylko na swoje życie.Ale też do czasu. Dlatego chciałabym dzisiaj napisać kilka zdań o człowieku , który z przeszłości Polski czerpał swoją siłę i wiedzę i który tą wiedzą , w sposób bardzo przystępny dzielił się z czytelnikami. I nie tylko historykami ,znawcami przeszłości z urzędu i wykształcenia , ale z każdym , kto chciał czytać jego ksiażki i słuchać jego wykładów dostępnych w wielu miejscach dla wszystkich.
Piszę tu o profesorze historii Michałe Rożku. Miał profesor swoją ukochaną kawiarnię w Krakowie , bo mieszkał w tym mieście od zawsze.Kawiarnia ta znajduje się przy plantach , niedaleko dworca i nosi nazwę " U literatów" Nie mylić z kawiarnią "Literacką" której niestety już nie ma. U tychże Literatów miał profesor swój stolik ,latem na zewnątrz w ogródku ,zimą w niewielkiej salce kawiarni. Każdy mógł przyjść ,usiąść przy stoliku profesora
najczęściej dostawiając sobie krzesło ,przysłuchiwać się rozmowom .Wystarczyło powiedzieć swoje imię i już. Mnie tam kiedyś przyprowadziła koleżanka , bo wydawało mi się ,że potrzebuję rekomendacji.Niepotrzebne były. Miał profesor niezwykłą charyzmę i dar zjednywania sobie ludzi najrozmaitszych profesji. A jak mówił ! Nie tylko o Krakowie i jego zabytkach ,których był niekwestionowanym pierwszym znawcą , ale o religiach , filozofii i życiu. A wszystko to w sposób przystępny.Nie brakowało żartów ,czasami niecenzuralnych kawałów . Na mojej letniej trykotowej bluzeczce mam jego podpis ...narysowany flamastrem rożek księżyca. Na plecach , na plecach ....
Od roku nie ma juz go z nami ...
Mam przed sobą jego książkę "Sekrety Krakowa" .Otwieram na stronie gdzie jest mowa o tzw. latarniach umarłych.Ich budowa wywodzi się z czasów kiedy w Krakowie pojawia się trąd , czyli z XIV XV wieku. Wobec zagrożenia budowano osobne szpitale dla trędowatych, leprozoria.Wprowadzenie tam chorego to smutny rytuał .Ubrany w zgrzebną szatę , z głową nakrytą kirem ,w otoczeniu rodziny wchodził w mury leprozorium by już nigdy za życia z niego nie wyjsć. Odprawiano mu też symboliczny pogrzeb , ubierano w tzw. łazarzowe szaty i do ręki dawano kołatkę.
I właśnie obok tych szpitali wznoszono latarnie umarłych ,kształtem przypominające latarnie morskie ,tylko mniejsze.Tlącym się stale światełkiem ostrzegała , by nie zbliżać się do tego miejsca.
W Krakowie do dzisiaj zachowało sie kilka takich latarni np.przy kościele św. Mikołaja ,przy ul Kopernika tzw . słup dębnicki przu ul. Konopnickiej ,czy kapliczka Boga Ojca przy starym cmentarzu podgórskim.
Treśc właściwa mojej notki wydaje się nie mieć nic wspólnego ze wstępem .Ale tylko pozornie.
Chodzi mi o ostrzeżenie .Ostrzeżenie jako takie.Skoro umiano sobie radzić w średniowieczu ,dlaczego nie można tego zrobić dzisiaj.A przed czym? O ,przed wieloma rzeczami ,które nam Polakom grożą. Każdy sam wie najlepiej .Dopóki brat przeciw bratu .... znamy to z historii ,a ona , jak wiadomo lubi się powtarzać .I na naszych oczach powtarza się ..
A przy okazji zachęcam do sięgnięcia do "Sekretów Krakow" profesora Rożka. Po Krakowie jak rok długi snują się wycieczki szkolne ,zagraniczne ,emeryckie ,integracyjne .Ciekawe czy w programie przewodnik ma wzmiankę o latarniach umarłych. Bardzo wątpię.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Witaj, jeszcze takiej nagonki na Piś nie było. To jakaś paranoja, jakaś kompletnie niezrozumiała nienawiść. Choć, kto śledził rządy PO-PSL może się domyślać, że zbyt dużo przekrętów i nieprawości, zaniechań, szastania pieniędzmi publicznymi się odbywało, by teraz spać spokojnie. Dopuścili do rządów ... nie chcę tu się zbyt drastycznie wyrażać, ale ludzi , dążących jedynie do utrzymania władzy (wiadomo, jakie ma się profity i możliwości korzystania z niej, nie bacząc na interes państwa i wszystkie swoje niecne czyny przekręcają, atakując PiS, choć jeszcze nie zaczął rządzić. A ja, o niczym innym nie marzę, jak o wyczyszczeniu z nich pola - dla możliwości uczciwej naprawy Rzeczypospolitej.
OdpowiedzUsuńWłaśnie kompletuję stos pism, jakie stosowałam do władz "demokratycznie" nam rządzącej przez 8 lat PO-PSL, gdzie ich minister Kamysz wystosował wszystkim domom opieki spolecznej rozporządzenie o ZAKAZIE JEDZENIU KOLACJI PRZED
GODZINĄ 18- tą. Głupszego i szkodliwszego dla starych ludzi NAKAZU nie spotkałam nawet w pewnym okresie komuny ! Pan Minister nie odpowiadał na takie pisma, choć teraz ma pełną gębę frazesów na temat poszanowania obywatela i przychodzenia mu z pomocą ! Otrzymywałam odpowiedzi od 4 dyrektorek departamentów. Żaden nie na temat. wyjątkowo głupie i niemerytoryczne tłumaczenia. Tak, na odczepnego. Pisałam do przewodniczącego Komisji od tych spraw, niejakiego Piechoty z PO, odpisał
sowami następnej , głupiej dyrektorki - sam nie zabierając głosu. I teraz wysyłam je do wglądu już nie do zadufanego w sobie ministra, a JEDYNIE przewodniczącego klubu. który z baranka przeistoczył się w wilka, bo , de facto, nim był, tylko zgrywał się na kulturalnego pana. . Nikt z nich nie potrafi pogodzić się z utratą ciepłej posadki. Rozpiera ich nienawiść i wszelkimi sposobami będą usiłować przywrócić sobie stołki.
Nie należałam nigdy i nie należę do żadnej partii. Mam zdrowy rozsądek i obiektywny ogląd od lat sceny politycznej . I nikt mnie ni wmówi, że ta ostatnia władza miała legitymację do rządzenia. Wszyscy uwikłani w jakieś afery, wygadywali chamskie teksty na temat państwa i tego czego nie zrobili, śmiejąc się z tego w kułak. Nie, ja ich nie akceptowałam, śledziłam poczynania i śmiem
powiedzieć - NIGDY TAKIEJ WŁADZY. A obecna będzie zwalczana przez nich z wszystkich sił, wszelkimi sposobami. Już się zaczyna . Po komunie - najgorsza z możliwych . Jak wiesz, walczyłam z takimi , nie bacząc na konsekwencje. I teraz
będę o tym mówić i wysuwać oskarżenia. Takim nie nastawia się policzka,a je się oddaje. Wiem, co mówię. Oj jestem zła, bardzo zła. Ciebie serdecznie pozdrawiam. Za wszystkie dobre słowa - dziękuję.
Za "byki" przepraszam. to z pospiechu.
OdpowiedzUsuńmysle ,ze kochasz swoje miasto Livio,coz Krakow jest piekny,tylko szkoda ze taki zanieczyszczony przez ten smog
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplo ulka
To bardzo ciekawe co piszesz! Spróbuję wypożyczyć z biblioteki tę książkę. Mało bywałam w Krakowie, ale marzy mi się wakacyjny wyjazd do tego magicznego miasta! Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo trzeba będzie pytać... Dokładnie tak. Zawsze podpowiesz mi coś dobrego ;) Dziękuję :*
OdpowiedzUsuńBuziaki :* Na przeczytanie książki nie mam niestety czasu :(
Mnie się kiedyś obiły o uszy "Latarnie umarłych", ale chętnie sobie wiedzę poszerzyłem. Dziękuje :)
OdpowiedzUsuńZaluje Livio, ze nigdy nie wspomniano o tych latarniach na wycieczkach do Krakowa, ktorych wczesniej sporo zaliczylam. Warto o tym wiedziec i dlatego zakupie te ksiazke w polskiej ksiegarni w Niemczech. Mam nadzieje, ze dla mnie ja sprowadza.
OdpowiedzUsuńBardzo serdecznie pozdrawiam :))
szkoda, że żaden z rządzących tak wnikliwie i mądrze nie interesuje się tymi sprawami, nie patrzy w przeszłość, żeby wyciągnąć jakieś wnioski i uchronić Polskę przed zagładą. ale oby to się zmieniło!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Cię ciepło i zapraszam do mnie :)
O coś do czytania i to z polecenia To na pewno przeczytam Dla mnie dzień bez czytania sie nie liczy i zawsze znajdę chociaż chwilkę by poczytać nawet gdy to jest ciemna noc :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o komentarz do mojej notki to Poproszę o adres meila wolała bym nie pisać w komentarzach numeru telefonu
Pozdrawiam serdecznie Julia dawniej wierszokletka30
a to bardzo ciekawe! :) nigdy nie słyszałam o takich latarniach.
OdpowiedzUsuńna studiach mamy wykłady z filozofii. prowadzi je Prof. Czarnecki. Pan już mocno zaawansowany wiekowo a wykłady prowadzi wspaniale.
Byłam parę razy w Krakowie, w tym roku też miałam być, ale w dniu wyjazdu trafiłam do szpitala. Ale już wtedy miałam tam jechać bez konkretnego planu co tym razem zobaczyć/pozwiedzać. Myślę, że powinien powstać przewodnik ( a może powstał tylko mi jakoś nie wpadł w ręce ) miejsc, zabytków, które są mało znane acz warte zobaczenia. Muszę zgłębić temat latarni umarłych i jak kiedyś jeszcze będę w Krakowie to być może znajdą się one na mojej liście tego co warto zobaczyć w Krakowie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Od razu skojarzył mi się równie znakomity, tyle że w innej dziedzinie nieżyjący już profesor Michał Kulesza. Zajmował się w swoich badaniach samorządem terytorialnym i pokrewnymi mu dziedzinami prawa administracyjnego. Nie miałem okazji być na jego wykładach, jednak sam fakt przywoływania niektórych jego tez dzisiaj coś niecoś wskazuje.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie opisujesz różne miejsca związane z Krakowem. Co do tych latarni prawdopodobnie dawno, dawno temu coś o nich czytałem. Niemniej masz rację, że większość wycieczek ,,odbębnia" się, prowadząc turystów pewnymi, utartymi szlakami.
Co do Leśmiana to przypuszczam, że jest chyba wszystko z jego dorobku poetyckiego, bowiem książka ma ponad 600 stron. Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy. Rok wydania 2014. Okładka zielona, z odrobiną żółtego, nad napisem ,,Dzieła wszystkie" jest podobizna Leśmiana. A tytuł zbioru to: ,,Dzieła wszystkie. Bolesław Leśmian. Poezje zebrane". Poszukaj w Empiku, bo tam znalazłem ten tom.
Wydaje mi się, że poezja stwarza nam w pewnej mierze pole do domysłów, poszukiwań, nawet jakiejś ,,zabawy" wraz z autorem w doszukiwanie się możliwych interpretacji. Leśmian powoduje u mnie bardzo dużo emocji, zwłaszcza wrażenie na mnie zrobił jego wiersz ,,Przyjdę jutro, choć nie znam godziny".
Pozdrawiam!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńGdyby można taką latarnię postawić w miejscu... gdzie kończy się uczciwość , a niegodziwość zaczyna...to byłoby dobre. Gdyby polityka była mniej pijana, mniej dominująca...widziałaby takie latarnie w każdym miejscu, gdzie władza poprzednia przekazuje pałeczkę następnej...i wyciągała mądre wnioski.
OdpowiedzUsuńPrzed chwilą czytałam ....Leśmiana. Dziwne...bo w komentarzu wspominasz o tym poecie. Mam jego "Poezje" w całości (Sad rozstajny, Łąka, Napój cienisty i Dziejba leśna), ale jest to wydawnictwo PIW, z 1965 roku, a dodruk był w 1973, nie II wydanie , ale dodruk. Dobrze, że wydano znów obecnie całość. To mój ulubiony poeta ...obok wielu innych.:)))
Dziękuję za przewodnictwo po Krakowie.:)
Serdeczności zostawiam.:)
Co z koncertami ? Coś przygotowujecie ? Coś się "pokićkało" z komentarzami i nie wchodzą, jak poprzednio. Gabi
OdpowiedzUsuńNa razie gramy Króla Rogera .Na zmianę z tym co już było w tym roku.Przygotowanie premierowego przedstawienia to praca przynajmniej na rok.
UsuńNic się u mnie nie pokićkało ,wszystko gra i komentarze wchodzą jak talala.
Okrutne czasy były dawniej . Bardzo ciekawy temat. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTrwałe symbole bytności ludzi niezwyczajnych
OdpowiedzUsuń- mogły być jeszcze trwalsze, gdyby Kraków
obok serc wrażliwych, miał jeszcze świeże powietrze (!)
Pozdrawiam serdecznie!
ja nis smutam Liwio,tylko ta moja glowa to taki maly wulkan ,z ktorego od czasu do czasu wydobywa sie lawa trudnych pytan...
OdpowiedzUsuńkupuje mandarynki codziennie...
trzymaj sie cieplo i uwazaj na siebie w te grudniowe dni ulka
Chętnie przeczytałbym książkę Rożka o sekretach Krakowa
OdpowiedzUsuńMoże uda się ją zdobyć w wypożyczalni.
Tajemnice miasta ukryte dla wielu
A latarnia umarłych cudna
Dobrze, że o tym napisałaś
pozdrawiam gorąco