niedziela

An nescis regibus longas esse manus....czyż nie wiesz,że ręce królów sięgają daleko.?

,        Taki napis widnieje na ścianie krypty Kazimierza Jagiellończyka na Wawelu. Króla ,który urodził się ze związku siedemdziesięcioletniego  Władysława Jagiełły i jego o pięćdziesiąt lat młodszej żony.
Przekonali się o prawdziwości tej maksymy uczeni ; architekci ,konserwatorzy zabytków , archeolodzy obecni przy otwarciu trumny króla po 500 latach ,przy okazji konserwacji Kaplicy Świętokrzyskiej w 1972r  Ówczesny włodarz Katedry Wawelskiej kardynał Karol Wojtyła pozwolił na otwarcie grobu.
         Król Kazimierz Jagiellończyk zmarł nie w Krakowie tylko w Grodnie  7 czerwca 1492 roku i zwłoki transportowano na Wawel przez dwa upalne tygodnie. Litwini ,oszczędni ,a może praktyczni włożyli  nagie królewskie zwłoki do sosnowej trumny ,dodano drewniane insygnia władzy ,trumnę zabezpieczono wapnem i ruszono do Krakowa by tam godnie pochować władcę. Istotnie ,ma król swój marmurowy nagrobek  wykonany przez Wita Stwosza.
                Ale  ,jak wspomniałam ,przy okazji prac konserwatorskich w Kaplicy Świętokrzyskiej ,otwarto królewski grób. Po pięciuset latach. Zbadano kości ,nie znaleziono nawet szczątków odzieży ,za to " wszystko " spowite było w pleśń.
Rok po otwarciu grobu i zejściu do niego umiera architekt Feliks Dańczak mężczyzna w sile wieku ,na wylew , potem główny specjalista od spraw konserwacji ,potem kierownik pracowni architektonicznej.......Klątwa Tutenchamona...?
Prace przy królewskim grobie trwały dwa lata ,w ciągu dziesięciu ,od chwili otwarcia grobu zmarło 15 osób.Umierali ludzie w sile wieku ,zdrowi , ci którzy byli najbliżej grobowca.
       Ale ta legenda ma swoje naukowe wytłumaczenie ,chociaz z drugiej strony zadziwia napis na ścianie krypty. Ręce królewskie sięgają daleko ......,albo bardziej dostępnie - nie wolno naruszać spokoju umarłym.
A prawda jest równie przerażająca .W pleśni rozwinął się rakotwórczy grzyb , który wcześniej zagnieżdził się w kolanie  żywego jeszcze króla. I to on był przyczyną śmierci. W dusznym , upalnym  , zatęchłym powietrzu trumny rozprzestrzenił się bardzo szybko.Kropidlak zielony, a produktem jego przemiany materii był inny grzyb  aflatoksyna. 
A po otwarciu trumny okazało się ,że te rakotwórcze grzyby nie umarły,mało tego uaktywniły się, zebrały swoje żniwo i pozbawiły życia nieświadomych niczego naukowców.
Bakterię unicestwiono .

Na Wawelu wielokrotnie badano i porządkowano groby królewskie ,ale nigdy wcześniej coś takiego się nie wydarzyło. 
Może warto więc nie zaglądać zbyt głęboko .Dzisiaj , pod dużą  częścią płyty Rynku  znajduje się muzeum . Można oglądać całe fragmenty średniowiecznej zabudowy ,można zważyć się na wadze  na której ważono płody rolne ,tylko teraz ta waga ,szybciutko,komputerowo przelicza funty na kilogramy . Można tez oglądać poukładane na kupkę kości dawnych mieszkańców  oraz czaszki  pięknie wypolerowane .A na zakończenie podrózy pooglądać widowisko o ,jakżeby inaczej   , smoku wawelskim ,któremu głosu użyczył  Jerzy Trela .         
 A więc do zobaczenia w Krakowie!
 
      Tekst żródłowy. Zbigniew Święch  - Klątwy ,mikroby i uczeni. 

22 komentarze:

  1. nawet nie wiesz,jak chcialabym tam byc , pozdrow ode mnie Livio swoje piekne miasto,kiedys bywalam tam czesto na wycieczkach
    sciskam Ciebie serdecznie buziaki ulka

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałaś? Mam na myśli oczywiście "Drogę do wyzwolenia" :) Jakie wrażenia?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brrrrr ... ciarki na plecach :) Jak to dobrze Livio, ze urodzilysmy sie w czasach jasnych, w ktorych o mrokach tamtych wiekow mozemy tylko porozmawiac przy stoliczku z kawka :)
    Calusy :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że wszystko co Wańkowicza, trudno się czyta, bo język jakby archaiczny i styl wypowiedzi erudyty lat międzywojennych. Akurat "Tworzywa" nie mam w swojej biblioteczce, choć na pewno czytałem (też archaiczne czasy), ale jest tu biblioteka, zapytam i pewnie jeszcze raz powrócę do tej lektury.
    Na Interii360 pisałem sporo recenzji, i nawet mi szkoda, że ją likwidują.
    Wrócę tylko jeszcze do scjentologii. Jak dla mnie to przykład schematu rodzenia się religii. Dobry, wygadany demagog, odrobina niewyjaśnionych zjawisk i do tego grupa naiwnych, łatwowiernych. Reszta powstaje już sama z siebie.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Klątwa Tutenchamona...?
    Jakże świetny jest ten Twój tekst, jak bardzo oddaje to co zdawałoby się być nieodgadnioną tajemnicą od wieków.
    Świat człowieka pełny jest od milionów lat niesamowitych wydarzeń i tylko odkopywane szczątki odsłaniają nieco tajemnicy...
    Cieszę się ogromnie, że mam taką wspaniałą znajomą z blogów, która niezależnie od muzyki, potrafi znaleźć tak ciekawe rzeczy związane z Krakowem.
    Teraz, kiedy jestem już przed odejściem, wspomnieniami błądzę po jego ulicach, bo przecież przez wiele lat tam się błąkałem.
    Można tylko podziwiać Twoją inwencję.
    Pozdrowienia cieplutkie posyłam

    OdpowiedzUsuń
  7. aj tam ,oj tam droga Livio czy wszystko w naszym zyciu musi pachniec fiolkami,bywaja dni kiedy trzeba szpetniej zaklac,pod postacia takiego baka mozna wiele rzeczy ukryc
    a on sam nawet nie wiesz jakim jest waznym elementem naszego zycia,ja przekonalam sie o tym po operacji,kiedy nie chciano mnie do domu wypisac z tego wzgledu,ze go nie puscilam,a kiedy nadszedl ten wielki dzien pielegniarki bily brawo,moze bedziesz sie smiac ,ale to on jest wyznacznikiem prawidlowego funkcjonowania naszego organizmu i oznaka ze wszystko jest ok wiec
    pozdrawiam cieplo i sorka ze zniesmaczylam przy samym poniedzialku,ale mysle ze mi wybaczysz
    pozdrawiam cieplo ulka

    OdpowiedzUsuń
  8. Daglezja20:59

    Umarli mają prawo do spokoju...ta prawda jest ponadczasowa.
    Wiele na ten temat czytałam, niemniej Ty przedstawiłaś to bardzo szczegółowo i realnie...bez zbędnych niedopowiedzeń.
    Ileż spraw "nie rozumianych" po czasie zostaje wyjaśnione przez naukę. Ech...wiele jeszcze przed nami.:)
    Cieplutkie pozdrowienia.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciesze sie ,ze sie odniesmaczylas
    tak jest Szefowo ,bede twarda,tylko ,ze to tak nie do konca moja osobista bajka
    pozdrawiam cieplo ulka

    OdpowiedzUsuń
  10. masz racje romantycy sa bardziej ciekawi , masz szczescie ,ze znajdujesz ich na swojej zyciowej drodze,buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. www.wiatrslow.pl

    może pożegnanie ?

    OdpowiedzUsuń
  12. a czytalas moj pierwszy u Niego glupkowaty wpis,plakalam jak bobr i nie wiedzialam,co czynie,mysle,ze nam wybaczy,w kompa wpisalam www.wiatrslow.pl i wyskoczyla mi strona ...tworczosc Ryszarda Kulejowskiego zatrzymane w slowach ,szukaj przez google na pewno dotrzesz,powodzenia
    pozdrawiam cieplo ulka

    OdpowiedzUsuń
  13. ale wiesz co wcale nie jest wykluczone,ze to wlasnie Rysio jest autorem tej piosenki

    OdpowiedzUsuń
  14. sprobuj w wyszukiwarke google wpisac
    tworczosc Ryszarda Kulejowskiego zatrzymane w slowach
    przed chwila tak sprobowalam i odnalazlo strone

    OdpowiedzUsuń
  15. ciesze sie ,ze bylam pomocna
    pozdrawiam cieplo ulka

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiem Ci tu, choć nie jestem pewien, czy chodzi o poziom mojego bloga czy też poziom dyskusji? W pierwszym przypadku trochę ta opinia mnie dziwi, bo ten blog dotyczył zawsze spraw polityczno-społecznych. Chyba, że znacznie obniżyłem poziom, ale to nie mnie oceniać. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że się starzeję.
    Jeśli chodzi o poziom dyskusji, uważam, że i tak mam szczęście jak do tej pory (odpukać w niemalowane drewno), nie mam do czynienia z typowym hajtem, z którym dyskusji bym nie podjął w żadnym wypadku. To, że poziom jest taki a nie inny, w tym wypadku w znacznej części decydują komentujący. W opisie bloga dałem przyzwolenie wszystkim, nawet do ostrej krytyki moich treści.
    Pozdrawiam jak zwykle z uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaką stroną anglojęzyczną? :)

    Liiviia, "tajnezapiski" to Ty? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już wiem! Pod ostatnim komentarzem wpisałam zły adres www ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowita historia, aż ciarki po plecach przechodzą. Tyle lat, a zabójca pozostał przy życiu i jeszcze się uaktywnił zbierając śmiercionośne żniwo wśród tylu ludzi.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Do podziemi rynku wybieram się od początku ich udostępnienia i jakoś dotrzeć nie mogę. W Krakowie bywam do kilku razy w roku, ale zawsze coś wypada. Za jakiś czas przeniosę się znacznie bliżej tego miasta więc jest szansa. Uwielbiam Kraków. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. W przyrodzie nic nie ginie - zatwierdzam komentarze ponieważ zdarzyło się ze regularnie jakiś bot podsylal mnustwo spamu pod adresem bloga. O cierpliwość upraszam - staram się często zaglądać i sprawdzać czy aby ktoś nie pozostawił kilku słów os siebie :).
    Nie mam adresu jej bloga i strasznie żałuję - Kiedy umieszczalem link to on funkcjonował. Obawiam się, że ciężko będzie ją znaleźć - pod warunkiem że jeszcze pisze.
    Kraków jest cudny przyznaje - cóż też mi się kojarzy z wiadoma osoba , a to za sprawą jej znajomości Krakowa i pokazanie właśnie jego mistycyzmu.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe. Przecież wielu ekshumuje się zwykłych śmiertelników, którzy umierają na różne trefne choroby i nikt z tego powodu nie ginie... Czytałam niedawno na ten temat, ale obecnie to się bagatelizuje. Dzięki, że choć Ty mnie odwiedzasz. Potem pytasz dlaczego nie piszę. Ale kiedy nie ma zainteresowanych, albo czytają zza węgła - nie ma sie ochoty na pisaninę. Ścikam

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga