Czy ja wiem, już raz przystępowałem do sesji w podobnym stanie jak bałem się w kontekście bliskiej mi osoby. Niepewność z tamtych chwil nie przekreśliła moich umiejętności przekazania wiedzy na pisemnych egzaminach, nie przekreśliła i teraz. Nawet chyba takie warunki powodują wzrost mobilizacji u mnie. Choć wolałbym, by nie powstawały nigdy w takich okolicznościach towarzyszących.
A dzięki za słowa uznania. :)
Na razie czeka mnie chyba wycieczka do Łodzi, choć pewnie przyjdzie zaczekać na decyzję parę dni. Mam pobrać stamtąd materiał do powtórnych badań, bo pani doktor nie spodobał się opis histopatologiczny. Pewne jego elementy są mało wiarygodne np. dotyczące grasicy czy przytarczyc, gdzie w wypisie ze szpitala nie ma słowa o tym.
Co do muzyki to szczególnie zwróciłem uwagę na początek jak publiczność zaczyna śpiewać przed wokalistką, a ona nie wie do końca co się dzieje. :) Bardzo wyjątkowa sytuacja.
To bardzo wzruszające i piękne! Dziękuję. U mnie smutno, tak jak Ty napisałaś "Czasem serce, czasem krzyż". Jak się pozbieram, pewnie wrócę. Tu znowu zacytuję Twoje słowa "Nic nie wysycha szybciej od łez!" Serdecznie pozdrawiam.
Dla mnie haniebne jest samo wyciąganie teczek po tylu latach. Tak jak napisałem na blogu u mnie, winnych wielu masakr robotników, górników nie skazano, a wywleka się materiały na Wałęsę. Nie wiadomo teraz niemal nic o tamtych latach, pamięć ludzka jest zawodna przecież. A i ewentualny podpis Wałęsy na jakimś dokumencie mógł zostać wymuszony za pomocą np. groźby. A w Fakcie opisali o Janie Pawle II. Ale nawet nie miałem ochoty czytać tego artykułu. Bo nie żyjących powinno się już zostawić w spokoju, nawet jak popełnili za życia błędy jakieś.
Zaliczony! :) Byłam też w Twoim Krakowie. Jestem zakochana! Jest tam tak pięknie!! :) Jeszcze nigdy nie byłam aż tak pod wrażeniem jakiegokolwiek miasta :) Zabierz mnie kiedyś do siebie ;)
No i poplakalam sie Livio.
OdpowiedzUsuńDziekuje Ci za co wzruszenie ...
Caluje ...
Zasłuchałam sie i wzruszyłam, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńNie ukrywam, pieśń mi się podoba. A jeszcze bardziej nastrój i reakcja widowni.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Czy ja wiem, już raz przystępowałem do sesji w podobnym stanie jak bałem się w kontekście bliskiej mi osoby. Niepewność z tamtych chwil nie przekreśliła moich umiejętności przekazania wiedzy na pisemnych egzaminach, nie przekreśliła i teraz. Nawet chyba takie warunki powodują wzrost mobilizacji u mnie. Choć wolałbym, by nie powstawały nigdy w takich okolicznościach towarzyszących.
OdpowiedzUsuńA dzięki za słowa uznania. :)
Na razie czeka mnie chyba wycieczka do Łodzi, choć pewnie przyjdzie zaczekać na decyzję parę dni. Mam pobrać stamtąd materiał do powtórnych badań, bo pani doktor nie spodobał się opis histopatologiczny. Pewne jego elementy są mało wiarygodne np. dotyczące grasicy czy przytarczyc, gdzie w wypisie ze szpitala nie ma słowa o tym.
Co do muzyki to szczególnie zwróciłem uwagę na początek jak publiczność zaczyna śpiewać przed wokalistką, a ona nie wie do końca co się dzieje. :) Bardzo wyjątkowa sytuacja.
Pozdrawiam!
To bardzo wzruszające i piękne! Dziękuję.
OdpowiedzUsuńU mnie smutno, tak jak Ty napisałaś "Czasem serce, czasem krzyż". Jak się pozbieram, pewnie wrócę.
Tu znowu zacytuję Twoje słowa "Nic nie wysycha szybciej od łez!"
Serdecznie pozdrawiam.
Magiczny nastrój koncertów...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dla mnie haniebne jest samo wyciąganie teczek po tylu latach. Tak jak napisałem na blogu u mnie, winnych wielu masakr robotników, górników nie skazano, a wywleka się materiały na Wałęsę. Nie wiadomo teraz niemal nic o tamtych latach, pamięć ludzka jest zawodna przecież. A i ewentualny podpis Wałęsy na jakimś dokumencie mógł zostać wymuszony za pomocą np. groźby. A w Fakcie opisali o Janie Pawle II. Ale nawet nie miałem ochoty czytać tego artykułu. Bo nie żyjących powinno się już zostawić w spokoju, nawet jak popełnili za życia błędy jakieś.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Zaliczony! :) Byłam też w Twoim Krakowie. Jestem zakochana! Jest tam tak pięknie!! :) Jeszcze nigdy nie byłam aż tak pod wrażeniem jakiegokolwiek miasta :) Zabierz mnie kiedyś do siebie ;)
OdpowiedzUsuń