Andre Rieu postawił na muzykę klasyczną co wcale nie znaczy poważną.Każdy, komu słoń nie nadepnął na ucho, rozpoznaje po kilku taktach znane operowe czy operetkowe arie, pieśni najsławniejszych kompozytorów świata /gdybym ja była słoneczkiem na niebie/ radosne, głoszące miłość do Boga i świata pieśni religijne i szalone nuty walców znad Dunaju.Muzyka ,taniec, dobre wino i śpiew to jego artystyczne credo.
A wśród swojej orkiestry sam pogodny, uśmiechnięty, zgrabny w swoim wytwornym, czarnym fraku, z nieodłącznymi skrzypcami -Andre./Z gęstej falistej czupryny,skrzypiec, wieku i charyzmy przypomina mi Wodeckiego/
Scenografia przepiękna.Każdy wykonywany utwór ma swoje tło.Modry Dunaj prześwietlony słońcem ,Akropol, wieże zamku w Alpuharze /kto pamięta-broni się jeszcze z wież Alpuhary,Almanzor z garstką rycerzy....Hiszpan za miastem zatknał sztandary,jutro do szturmu uderzy" A.Mickiewicz - Konrad Wallenrod.
jak wygląda zwierz alpuchary????/
złote kopuły moskiewskich cerkwi, rzymskie fontanny.
A publicznosć ? Nikt ze sceny ani z widowni nie wołał "kocham was" "jak się bawicie" głosuuujemyyy"
Były za to łzy wzruszenia ,przytulanie ,pocałunki,taniec i toasty.Co kraj......
Publiczność zróżnicowana wiekowo ,najwięcej osób w wieku średnim i poniżej.Ale było też dużo fantastycznych, młodych ludzi .Bawili się wszyscy bo ta muzyka jest dla wszystkich, którzy potrafią dzięki niej uczestniczyć w zbiorowej radości.
Nie, nie byłam wczoraj w Holandii. To krótka relacja z transmisji koncertu na żywo pokazywana w kinie Kijów w Krakowie.
Reasumując, piękny koncert ,cudowna muzyka ,wspaniali wykonawcy.
Lubimy to samo, mamy w domu 4 płyty tej orkiestry z koncertów na całym świecie i od czasu do czasu robimy sobie taki spektakl w domu. Obraz świetny, bo odtwarzany z blue ray. Nie ukrywam, że chciałabym być tam, wśród widzów pod sceną.
OdpowiedzUsuńUwielbiam tych ludzi za poczucie humoru, słuchaczy za znajomość utworów i fantastyczny udział w spektaklu.
Jak to cudownie słuchać sobie ulubionej muzyki we dwoje!
UsuńRieu bywa w Krakowie, będzie i w tym roku ,chyba w pażdzierniku, ale bilety bardzo drogie.Poza tym inna atmosfera, zamknięta hala koncertowa/nomen omen Arena/
Dlatego odpuszczam sobie u nas niektóre imprezy, które mają się odbywać w hali widowiskowo-sportowej...
UsuńMieszkam w Roermond, w Limburgu, którego Maastricht jest głównym miastem. Lecz oglądam transmisje z koncertów Andre Rieu z całego świata - w telewizji...
OdpowiedzUsuńByć tam, śmiać się, płakać i tańczyć z innymi na Vrijhof... póki co - nieosiągalne dla mnie marzenie... od blisko 18-tu lat. Ale czym bylibyśmy bez marzeń?
A wiesz,że kiedy pisałam o Maastricht to myślałam o Tobie?
UsuńTransmisje telewizyjne to luksus naszych czasów.Nie wszędzie chciałabym być "na żywo" ale tam na pewno.
Rieu jak dla mnie zbyt ekstrawagancki, ale robi świetną robotę, popularyzując muzykę i sprawiając ludziom radość :-) Każde miasto i nawet małe miasteczka coraz częściej wynajdują coś, jakąś atrakcję, która wypełnia letnie miesiące,ale trzeba do tego ludzi z pasją.
OdpowiedzUsuńCo do ekstrawagancji to nie wiem..może też dlatego ,ze mieszka w zamku i jest z tego dumny.
UsuńAle robi coś wspaniałego i kocha to co robi.Jest autentyczny .
Andre Rieu byl kilka razy w Australii, ale nie bylam na zadnym koncercie, tylko dlatego ze zrobilam sie po prostu 'oklapnieta' to jakichkolwiek imprez, ale widzialam transmisje w TV, Andre jest uwielbiany tutaj.
OdpowiedzUsuńTransmisje telewizyjne są na wysokim poziomie technicznym.
UsuńCały świat go podziwia za to co i jak robi.
Poszłabym na jego koncert, stolik niedaleko sceny,schłodzony szampan i elegancki mężczyzna.
U mnie w mieście też kino często nadaje takie transmisje, także baletów i spektakli teatralnych. To naprawdę godne uwagi seanse.
OdpowiedzUsuńMiło jest siedzieć sobie wygodnie w klimatyzowanej sali i oglądać.
Usuńjestem nim zachwycona;D
OdpowiedzUsuńDobry jest i potrafi rozgrzać publiczność.
UsuńLubię, oglądałam niestety tylko w telewizji. Muzyka nie jest moją mocną stroną, słuchać lubię, kiedyś chodziłam na koncerty, teraz tylko płyty. Jednak "na żywo" odbiera się inaczej.
OdpowiedzUsuńPamiętam Alpuharę, mama umiała to na pamięć i deklamowała mi, do dzisiaj pamiętam dreszczyk na plecach.
Muzyka 'na żywo'dostarcza więcej emocji niż ta z odtwarzacza.W Kr. jest teraz dużo koncertów w kościołach, niekoniecznie stricte sakralnej.Ale!Niektóre są bezpłatne, większosć jednak 'za biletami'
OdpowiedzUsuńOprócz 'zwierza alpuchary' pamiętam jeszcze
-jak miał na imię Wojski?
-Natenczas
Z przyjemnością odsłuchałam motywu muzycznego z filmu "Dr Żiwago", bo to też mój ulubiony. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńA książka też wspaniała.
Usuń