Niedawno poznałam panią, która jest członkiem właśnie takiego zespołu i serdecznie zapraszała do knajpki w której występuje. Wczoraj był piękny, letni, ciepły wieczór i uznałam, ze to właśnie ten czas w którym można spokojnie zasiąsć przy lampce wina na Kazimierzu.
Są dwa place, Plac Nowy i plac przy ulicy Szerokiej gdzie dosłownie na parterze każdej z kamienic mieści się jakiś lokal, bądż lokalik. A w letnie wieczory roi się od ludzi, pomimo wyśrubowanych cen, trudno bylo o wolny stolik.Było...bo nie jest. Przy ulicy Szerokiej pustki, nie ma turystów, nie ma bogatych bisnesmenów z młodymi żonami i wypasioną elektroniką, nie ma autokarowych wycieczek. Do słynnej synagogi Temple mało kto wchodzi choć drzwi szeroko otwarte. Ale wstęp drogi..
Restauracyjka, którą wczoraj odwiedziłam, mieści się przy ul.Szerokiej 20 i nazywa się Esterka/ tak, reklamuję/ Co trzeci stoik w ogródku zajęty, kelnerzy, w sumie dwoje ich było, trochę się nudzą.Ludzie zamawiają piwo, wino, frytki, sałatki, rzadko wjeżdża na stolik poważniejsze danie w rodzaju gęsiego pipka czy czulentu. Zespół gra i to jest urocze. Nie zawiesili działalności pomimo marnych zarobków. Bo oni tę muzykę lubią, czują i nie odwalają chałtury. Kto chce to słucha, potakuje w rytm, bije brawo. I jest zadowolony.Może to nie jest muzyka słuząca za tło do przeżywania miłosnych uniesień,namiętności i bólu, ale jest przyjazna, łagodna,rytmiczna.
Za to w górskich i nadmorskich miejscowościach turystycznych tłumy.
OdpowiedzUsuńMnie by się bardzo spodobał taki niezatłoczony Kazimierz, bo jak ostatnio byłam, to nie dość, że upał to jeszcze mnóstwo ludzi...
Fajnie spędziłaś wieczór :)
Byłam w Zawoi, ludzi mało, na szlakach pusto, polecam:-)
UsuńMoże dlatego, ze nie ma kolejki na szczyt, nie ma lokali z dyskotekami i sklepów jak w galerii handlowej.
Za to jest przyroda, cisza i góry...
Dziękuję. Zobaczyłam w sieci- pięknie tam.
UsuńOdwiedziłam niedawno Kraków, faktycznie pusto:-)
OdpowiedzUsuńKraków od zawsze był pełny, dlatego pustka smuci.
UsuńZabrzmiało wakacyjnie..
OdpowiedzUsuńChciałabym tam być...
Zmieściłby się cały rybny..
UsuńRzeczywiście trochę mniej ludzi, chociaż na Wawrzyńca przy budzie z frytkami nie było gdzie usiąść.
OdpowiedzUsuńOstatnimi czasy już wolałam Podgórze, chociaż i tam robiło się ciasno. Lody różane tylko tam.
Zapomniałam nazwę ulicy, ale kolejka za lodami jak w tym roku w Chorwacji do lokalu wyborczego. Lody pyyyyszne i warte odstania.
UsuńMasz pewnie na myśli lody przy Starowiślnej. Fakt, kolejki tam kilometrowe.Nigdy tam nie jadłam lodów.
UsuńNajlepsze lody na świecie były w Nowym Targu! A jakie duże porcje!
Tak, w Nowym Targu u Żarneckich. I pączki, które nie mają sobie równych. Szkoda, że tak rzadko tam bywamy
UsuńTak! i ja mówię, gdzie w Krakowie jadłam najlepsze.
UsuńA na świecie to jednak Włochy górą!!!
A tak, Włochy i ta ogromna różnorodność smaków.
UsuńEwa, a te lody różane to gdzie w Podgórzu?
UsuńSchodzisz z Rynku Podgórskiego w stronę Bernatki (po prawej kamienica z jeleniami), wzdłuż uliczki po lewej stronie jest mały sklepik spożywczy z szyldem "Lody domowe". Zaraz przy wejściu jest niewielkie stoisko z lodami.
UsuńLubię Kazimierz. Miło nam się tam spaceruje z Ciccino. Zwłaszcza teraz gdy nie ma dzikich tłumów. A jeśli chodzi o knajpki to zdecydowanie wolę te przy ul. Szerokiej niż przy Placu Nowym.
OdpowiedzUsuńMoim skromnym zdaniem lody ze Starowiślnej to najlepsze lody w Krakowie:-) Skuś się Livio;-)
Serdeczności.
Też bardzo lubię Kazimierz..ale, niektóre knajpki są po prostu brudne. Nie wskazujac palcem na kultową Alchemię.
UsuńA na lody na Starowiślnej wypadałoby w końcu wpaść.
Bardzo się cieszę, że korzystasz z życia i odwiedzasz ulubione miejsca w rodzinnym mieście. Ja tak dawno nie byłam w ulubionych miejscach stolicy, że nie umiałabym wskazać ani miłej knajpy ani smakołyków. Buziaki.
OdpowiedzUsuńStaram się być aktywną, ale to bardzo utrudnione przez mniejszą odporność i ograniczenia ze względu na zarazę. Ciężko jest mi się z tym pogodzić.
UsuńByłam w Krakowie 2 dni temu po to tylko, aby nacieszyć sie jego atmosferą. Pojechałysmy z koleżanką aby posiedziec w knajpkach i spotkać się z jedną z użytkowniczek blogosfery. Cały dzień był bardzo udany, spotkanie cudowne, i ta pogoda... Fantastyczny Kraków, ale... tak, jak piszesz, ludzi malutko... Pozdrawiam, Pola
OdpowiedzUsuńNie byłam nigdy w Krakowie. Jednak często myślę żeby się tam wybrać. Może kiedyś mi się uda :)
OdpowiedzUsuńKraków zaprasza i ofiaruje niezapomniane wspomnienia.
Usuń