Wróciłam kilka dni temu z pięknej wycieczki na Kresy Nadbużańskie lezące po polskiej stronie nad Bugiem.W wielu miejscowościach byłam po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni; krajobraz zupełnie inny niż ten małopolski, znany mi od dawna.
Puławy, ogrody ksiażece oglądane przez pryzmat deszczu, przenikliwy krzyk pawi spacerujących wokól pałacu Czartoryskich, sale muzealne pełne portretów, ksiąg, bibeltów, starych mebli i nagrobnych wieńców. W jednej z sal swojego pałacu Anna Czartoryska zgromadziła właśnie takie wieńce, kunsztownie i misternie plecione z gałązek czy drutu ozdabiane wstążkami, świeczkami, owocami jarzębiny i głogu.Czas odcisnął na nich swoje piętno, ale przez wieki są dowodem pamięci bliskich.
Drohiczyn, historyczna stolica Podlasia sięgająca swoim powstaniem do XI wieku, położona nad Bugiem.W Drohiczynie kręcono takie filmy jak Panny z Wilka, Nad Niemnem, Sanatorium pod Klepsydrą.Miasto ciche i spokojnem życie tam toczy się powoli, zamknięte w ramach codziennych zajęć mieszkańców.Nie ma pubów, dwie kawiarnie czynne do 20-tej. Za to łąki nadbużańskie w całej krasie kwiatów i traw, rzeka płynie leniwie i spokojnie, z kościołów i cerkwi rozbrzmiewją dzwony wołające na modlitwę katolików i prawosławnych. Na trasie zaczynają się pojawiać coraz częściej cerkiewki, jak np, w Mielniku , Koterce .Nie można ominąć Świętej Góry w Grabarce, największego sanktuarium wyznawcow prawosławia.Na wzgórzu jest ponad dziesięć tysięcy przyniesionych przez pielgrzymów krzyży, każdy krzyż to jedno ofiarowanie i jedna prośba.
Trasa prowadzi wzdluż granicy polsko- białoruskiej, blisko miejsca koczujących uchodżców. Pomiędzy drzewami gęstego sosnowego i miesznego lasu widać mundury żołnierzy straży granicznej.Przejeżdżamy spokojnie.
Kodeń, dawna posiadłość Sapiehów, panorama przełomu Bugu, Pratulin, miejsce w którym podczas akcji przymusowego przyłączenia unitów do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w 1874 roku zostało rozstrzelanych 13 unitów.
Janów Podlaski, stadnina koni arabskich.Koniki na wybiegach,jedne skubią trawę, inne chodzą w kieracie by ćwiczyć mięśnie nóg i nie pozwolić na zrogowacenie kopyt, jeszcze inne pozują do zdjęć, które im tu robią wszyscy. Do stajen nie można wchodzić, panuje pryszczyca. za to w sklepiku z pamiątkami kupujemy gadżety z wizerunkami koników każdej maści. Sklepik oblężony przez turystów. Szejków arabskich z workami naftowej kasy nie widziałam.
Włodawa, Horodło, Dubienka, Hrubieszów- miasta, ktore zapisały się naszej historii- bitwa pod Dubienką dowodzona przez Tadeusza Koścuszkę, kopiec usypany na pamiątkę unii w Horodle.Trasa prowadzi przez wspaniałe lasy, sosnowe, mieszane, jodłowe. Po lewej stronie Bug.
Bełżec- obóz zagłady i muzeum martyrologii; w obozie zginęło w ciągu niespełna roku ok.600 000 Żydów z Lubelszczyzny, Podlasia i terenów dzisiejszej Ukrainy. W obozie zagłady nie czekała na więżniów karorżnicza praca, czekała ich tylko śmierć zaraz po opuszczeniu wagnów. Nie ma baraków, bo nie byly potrzebne, tylko krematorium, gaz, rażenie prądem. Na ścianach muzeum zdjęcia więżniów, całe rodziny żydowskie jeszcze sprzed wojny z których nie został nikt.Gablota z butami, przeważają damskie i dziecine.Na ogromnej tablicy przedrukowane z niemieckiej gazety słowa Gebbelsa-
To Żydzi wywołali wojnę. Karzemy ich ciężko, ale na to zasłużyli.
Zmienia się granica, teraz jest polsko-ukraińska. Mijamy Narol, Horyniec Zdrój,Rodruże. Wszędzie cerkiewki, jedne z pozłacanymi kopułami inne rozpadające się, opuszczone. Wokół cerkwi cmentarze, omszałe krzyże, zatarte litery, czasem zasuszony bukiecik..
Zamość- pomnik Jana Zamojskiego, ratusz, Katedra Zmartwychwstania Pańskiego, rynek z podcieniami , a w nich malutkie, urocze kawiarenki pełne kwiatów i książek.Pada deszcz, ale w katedrze trafiam na wspaniały koncert organowy, który rekompensuje pogodową zmienność.
Z kulinarów; pierogi horynieckie ze śmietaną, babka ziemniaczana.
W lipcu byłam w Janowie Podlaskim byłam w stadninie piękne konie i gdy ja byłam tłumów nie było i to było piękne spokój cisza
OdpowiedzUsuńTeren stadniny jest rozległy, to ludzie nie bardzo przeszkadzali. Najtłoczniej było w sklepiku z pamiątkami i w mini kawiarence.
UsuńAle masz rację, okolica piękna i warto tam przyjechać.
Dobra ściągawka, bo w przyszłym roku obiecałam sobie wschód, koniecznie!
OdpowiedzUsuńObóz zagłady sobie daruję, po Sztutowie i Oświęcimiu mam dość...
Gorąco namawiam na taką podróż; okolica przepiękna, lasy ciągną się dziesiątkami kilometrów, spokój, życie tam jakby zwolniło. A moja ściąga wka na pewno się przyda.
UsuńObóz w Bełżcu to ta kropla dziegciu w beczce miodu.Ale nie jedż tam.
Jeszcze nigdy nie byłam w tamtych stronach, chociaż bardzo o tym marzę. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego co najlepsze z okazji dzisiejszego Dnia Bloggera.
OdpowiedzUsuńTwoje marzenie musi się spełnić!
UsuńNie wiedziałam, że dzisiaj Dzień Blogera, ale dziękuję za życzenia i Tobie życzę samych pięknych notek( które i bez życzeń są piękne) i komentarzy życzliwych , bez hejtu.
Z lekka nie na temat
OdpowiedzUsuńPolski kościół w Brukseli, Dominikanie, parafianie w 90% na miłych posadach w strukturach UE, zamożni, wykształceni, otwarci na świat.
Kazanie głosi ksiądz przyjezdny z Polski. Grzmi na UE, na wykorzystywanie Polski i Polaków, na konieć grożnym, dramatycznym głosem krzyczy - A CO?! ZIEEEEMI W DROHICZYYYYNIE BRAKUUUUJE????
Żenada do entej potęgi, ale od tamtej pory na hasło Drohiczyn słyszę te słowa;)
I popsuł obraz tego pięknego, z tradycjami miasta.
UsuńBardzo
UsuńOd tej pory myślę o tym miejscu jak o zaścianku bez przyszłości
Wstyd!!!
OdpowiedzUsuńTen wstyd dotyczyl wpisu Rybki:)
UsuńPiekna wycieczka! Milego dnia, Liiviio:)
OdpowiedzUsuńTo ja - Irmina:)
UsuńByło pięknie. A dzisiaj się dowiaduję, że zaplanowana grubo wcześniej ta sama wycieczka tylko od 10 września się nie odbędzie. Strefa przygraniczna z Białorusią zamknięta.A tyle ludzi chciało jechać.
UsuńTak, pięknie tam. I jeszcze Hanna nad Bugiem (niedaleko Kodnia), z pięknym kościółkiem, z obrazem w ołtarzu mającym niezwykłą historię...
OdpowiedzUsuńDawniej to była cerkiew prawosławna, obraz wieziono uroczyście do kościoła katolickiego, a tu nagle konie stanęły dęba i nie chciały iść. Do cerkwi w Hannie konie zgodziły się zawieźć obraz:)
Prawda, czy nie prawda, historia piękna. Opowiedziana w całości ze szczegółami brzmi lepiej. (Opowiedziana nam w zeszłym roku przez Panią Wójt gminy Hanna, która jest bardzo zaangażowana w historię, odkrywanie zabytków)
Ella-5
A dlaczego te konie nie chciały do kościoła katolickiego jechać tego nie wiadomo. Ale to chyba nieistotne. Może Matka Boża z obrazu chciała mieszkać w Hannie :)
UsuńA obraz i wcześniej miał długą historię...
Ella-5
Przejeżdżaliśmy przez Hannę i przedwodnik opowiadał historię obrazu.
UsuńI Jabłeczna z męskim klasztorem prawosławnym, pięknym, wśród zieleni...
OdpowiedzUsuńI długie spacery nad Bugiem...
Ella-5
W Jabłecznej też byliśmy, cudnie tam.
UsuńNie chciałam za wiele pisać, aby nie zanudzać, ale cieszę się, ze znasz tereny o których piszę.
Pozdrawiam miło.
Byłam w zeszłym roku i się zakochałam. Tylko spływ Bugiem nie wyszedł... (nie miał kto z nami płynąć, a bałyśmy się same)
UsuńElla-5
Podobno Bug to zdradliwa rzeka, udaje łagodną, a ma głębie i wiry.
UsuńW Grabarce były nasze dzieci, Teściowa z Ciocią też często jeździły... My jednak jak już, to na górę Jawor... w nasz ukochany Beskid Niski. Jednak wschód mnie ciągnie, a nigdy jakoś nie było po drodze...
OdpowiedzUsuńTwój opis jest bardzo zachęcający :)
Zachęcam do odwiedzenia tych stron wiosną; podobno cudownie kwitną bzy i jest ich jak morze. Cieszę się, ze zdązylam przed zamknięciem tych terenów przed turystami.
UsuńByłam w Puławach i Zamościu wiele razy. Także w Drohiczynie. To wyjątkowe miasta bo kresy nadbużańskie to specyficzna kraina.
OdpowiedzUsuń/pisałam o tych miejscach w ostatniej książce pt: "Mój kraj nad Wisłą"...
Potwierdzam to co napisałaś, wyjątkowe piękno, cisza i lasy. A w lasach opuszczone i zaniedbane domki kempingowe, nieraz bardzo ładne z ganeczkami i mini ogrodkiem.Tych ośrodków wczasowych mijaliśmy po drodze bardzo dużo.
UsuńPięknie to opisałaś, przez chwilę poczułam się częścią tego krajobrazu... może masz rację, może powinnam wrócić do pisania, pewnie byłoby mi łatwiej i lżej na serduchu, tylko czy ja je jeszcze mam?... ścisk i cmok :*
OdpowiedzUsuńPewnie, ze masz. Nawet jak oddałaś je komuś, to i tak jest Twoje.
UsuńMiło było Cię czytać więc zastanów się nad powrotem.
to prawie moje lubelskie niebo :)
OdpowiedzUsuńNo proszę, witam Cię Dorotko.
UsuńBardzo się cieszę, że wycieczka Ci sie udała. Opisałaś to tak pięknie i plastycznie, że każdy, kto przeczytał, chciałby tam pojechać. Uściski.
OdpowiedzUsuńMilo mi, że Ci się podobał opis. Przynajmniej tak moglam przybliżyć piękno tej okolicy.
UsuńAle mnie zaciekawiłaś 😃
OdpowiedzUsuńDzieki.
Dałam przeczytać mężowi,mam nadzieję,ze uda nam sie wiosną pojechać w tamte strony 😃👍
Ja tylko coś się na tych terenach przygranicznych zmieni politycznie, to jedżcie koniecznie. A wiosną, kiedy kwitną nadbużańskie łąki musi być cudownie.
Usuń