Z konieczności, nie z wyboru.
Terminy do dermatologa to lekko licząc trzy -cztery miesiące na NFZ. A czas naglił, gdyż zaniepokoiła mnie pewna zmiana na operowanej i naświetlanej piersi, do tego nerwy co to jest?
Komercyjnie, 250 zł za 15 minut, diagnoza- róża, maść robiona na smarowanie, antybiotyk. To nic takiego- powiedziała p.doktor. Po tygodniu było jeszcze gorzej, to co było pod jedną piersią znalazło się już pod drugą i na brzuchu, swędziało i piekło okropnie. Więc kolejna wizyta i tej samej p.doktór, tym razem tylko 230 zł , bo już nie byłam pacjentem pierwszorazowym. I kolejny antybiotyk, dwa kolejne smarowidła , badanie krwi. Wyniki badania w normie, skora trochę się poprawiała.Od początku czułam się bardzo słabo, wyjście na 3 piętro to był nie lada wyczyn, piekielne, afrykańskie upały, w mieszkaniu pozasłaniane okna, duchota.
Trzeci raz poszłam do p.doktor po otuchę i pewność, ze choroba ustępuje. Zapewniła mnie, że tak. Za kolejne 230zł. Po dwóch dniach wszystko wrociło, wysypka, swędzenie. Kolejnym lekarzem komercyjnym , innym, była p.doktor z jednej z przyszpitalnych przychodni.Ta kosztowała tylko 150 zł. Nie obejrzała wcale piersi od której wszystko się zaczęło, tłumacząc, ze nie będzie wchodzić w kompetencje innemu lekarzowi, skoro stwierdził różę, zajęła się skórą pod drugą i na brzuchu i postawiła kolejną diagnozę- grzybica skóry. Dostałam tabletki przeciwgrzybicze i mazidło.Wizyta trwała 10 minut. Tabletki i mazidło nie pomogły. Zaczął się drugi miesiąc chorowania Szukamy dalej..., zięć znalazł w internecie /a tam zatrzęsienie komercyjnych usług/ kolejnego dermatologa. Cena 250 zł jest stała w tych wszystkich lux czy uni medach. Poszłam, zamiast 15 minut lekarka trzymała mnie pół godziny, przeprowadziła dokładny wywiad, pooglądała i postawiła kolejną diagnozę- alergiczne, kontaktowe zapalenie skóry. Zapisała maść do zrobienia, po której się już tak strasznie nie drapię , tabletki..i kazała przyjść do siebie za trzy dni...do przychodni w której też pracuje na NFZ! do kontroli. Byłam wczoraj, jest minimalna poprawa, aż wierzyć mi się nie chce ...Nie chcę zapeszyć.
O rany!
OdpowiedzUsuńIle diagnoz?!?!!!!
Namęczysz się kochana, ile stresu i pieniędzy to kosztuje:((
Niech już będzie dobrze
Marzę o tym.
UsuńTrzymam kciuki. Ach, ci lekarze...
OdpowiedzUsuńPierwszy raz się spotykam z trzema różnymi diagnozami i oby ostatni.
UsuńTrzymam kciuki i wysyłam ciepłe myśli. Oby była poprawa!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Livio:)
Dziękuję bardzo.
UsuńTak bywa, a co to znaczy nie wchodzić w kompetencje innego lekarza, to skandal, przecież każdy może się pomylić!
OdpowiedzUsuńJa zawsze zadaje sobie pytanie, czy tak samo każdy z lekarzy potraktowałby kogoś z rodziny?
Oby ta diagnoza była trafna!
Rodzina to zupełnie coś innego niż szary pacjent.
UsuńTrudno to skomentować, te kosztowną wędrówkę po lekarzach. Oby w końcu diagnoza była trafna, a leki pomogły
OdpowiedzUsuńCodziennie dokładnie się oglądam, czy czegoś nie przybywa, ale na szczeście nie.
UsuńJedyne co mi się kojarzy to mój przypadek jak zrobiłem sobie za zgodą Staruszka tatuaż z henny. Po jego zejściu zrobiła mi się w jego miejscu poważna alergia. Po pierwszej wizycie u pani dermatolog dostałem leki, w których była neomycyna, na którą jak się okazało jestem uczulony. Dopiero wizyta u zaprzyjaźnionej pani dermatolog i maść na zamówienie sprawiły, że wszystko się poprawiło. Tak samo było z półpaścem, dobrze, że poszedłem właśnie do tej lekarki, bo dzięki niej wszystko przeszło w miarę dobrze (poza powracającymi nerwobólami).
OdpowiedzUsuńŻyczę poprawy w takim razie.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Dziękuję. Nawet nie wiesz jak bardzo czekam na poprawę.
UsuńNo cóż, wygląda na to, że najlepiej zarabia się na pacjentach... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńŻebyś wiedziała, ze tak!
UsuńPozdrawiam serdecznie.
Trzymam kciuki za poprawę. Serdecznie pozdrawiam. Iwona Zmyslona.
OdpowiedzUsuńJuż jest lepiej, na szczęście.
Usuń