środa

Moja recenzja książki Nadieżdy Mandelsztam " Wspomnienia"

 Od tygodnia nie mam już gipsu, a ortezę tylko do wychodzenia na zewnątrz, na razie jeszcze nie wychodzę, a po mieszkaniu chodzę powoli, tylko w opasce uciskowej. Rtg wykazał, że kostki w stopie się zrosły, ale wszystko jest jeszcze bardzo świeże. A rehabilitację z NFZ mam przyznaną na ..listopad. trzeba sobie radzić inaczej.

       Wspomnienia tom III Nadieżdy Mandelsztam to historia ostatnich lat życia jednego z największych poetów Rosji XXwieku- Osipa Mandelsztama. Jest to  również surowa ocena stalinizmu jaki zapanował po rosyjskiej rewolucji w 1917 roku. Wielka czystka zaowocowala, przepelnionymi więzieniami i łagrami, śmiercią milionów ludzi, głodem, upadkiem wartości moralnych, utratą wolności słowa i myśli. Homo sovieticus opanował kraj, wszechobecny stał się strach, podsycany opowieściami tych, którym udało się przejsć drogę przez mękę. Przerażenie wzbudzają wielogodzinne przesłuchania, kiedy nawet nie wiadomo o co pytają.

Anna Achmatowa pisze:

A za kolczastymi drutami,                                                                                                                        mój sobowtór człapiąc butami                                                                                                                od lat idzie na przesłuchanie...

Majową nocą do mieszkania Osipa i Nadieżdy Mandelsztamów załomotali agenci z Łubianki i.Mogło to oznaczać rewizję ,przesłuchanie, zesłanie. Tym razem pretekstem do rewizji i aresztowania był wiersz Mandelsztama, zaczynający się od słów :

Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi..

a w czwartym wersie czytamy:

Tolko słyszno kriemlowskiego gorca,      

duszegubca i mużykoborca ( tylko słychać kremlowskiego górala, mordercę walczącego z chłopami)                                                                                                                                               Na osobisty rozkaz Stalina w mieszkaniu Mandelsztamów przeprowadzono całonocną rewizję, po czym za kilka dni skazano poetę na trzyletnie zesłanie, najpierw do Czerdynia, a następnie do Woroneża. Na zesłaniu mogła przebywać z nim żona, przeciwko krórej, nie znależli na razie nic obciążającego. Dzień wcześniej, jakby przeczuwając zagrożenie , Nadieżda wyniosła większosć rękopisów męża i ukryła wśród zaufanych ludzi.

Mandelsztam się bał.. wyobrażnia podsuwała mu okrutne sceny z przesłuchań, bicie, tortury..chciał uciec od życia w niebyt, miejsce, gdzie nie widziałby i nie słyszał niczego, nic nie czuł. I uległ tej pokusie rzucając się z okna , w rękach Nadieżdy, chcącej go ratować, została tylko marynarka..Ale oprócz zwichnięcia barku i psychiki nic mu się nie stalo. Został jeszcze kilka dni w szpitalu z etykietką obłąkanego. 

W Woroneżu bylo zimno, biednie i głodno; czasem mieli jedno jajko na dwoje, malutki pokoich w większym pokoju u obcych,, koślawe łóżko i poezję. Mandelsztam pisał, częściej układał strofy w myślach, potem je recytował, a żona uczył się tych wierszy na pamieć. Krążyły w odpisach, trafiały nawet do Moskwy, podobały się.Mandelsztam stawał się popularny, niektórzy pamiętali go sprzed rewolucji. Ale to wszystko było tajne, skrywane.Tymczasem trzeba bylo żyć, zdobywać pieniądze, pożyczać od takich samych biedaków jak oni .Ludzie ratowali się jak mogli, Mandelsztamowie żyli na skraju nędzy.

Nadieżda pisze:                                                                                                                                     OM nigdy nie cieszył się posiadaniem  dodatkowej pary spodni .Zawsze  znajdował się ktoś, kto nie miał ani jednej pary.                                                                                                                      Ostre woroneskie zimy domagały się noszenia kożuchów .Poeta chodził w żółtym skórzanym płaszczu, szorstkim i twardym. Kiedyś ktoś podarował mu kurtkę podbitą psim futrem. Nie chcial jej nosić, ale mróz  zwyciężył.                                                                                                             Nie mógł znieść kolejnych przesłuchań, krzyczał, płakal, mówił bez sensu- w rezultacie został oskarżony o działalnosć kontrrewolucyjną, co równalo się dalszej tułaczce po kraju.

Ale bywały dni i noce spokojne, wtedy czytał (niezmiennie Dantego) pisał, recytował, uczyl żonę swoich wierszy; to jej pamięć przechowala ogromną ich część .Przychodzili zaufani   znajomi, rozmawiano, żartowano. Po trzech latach mogli opuścić Woroneż i wrócili do Moskwy, chociaż tam im nie wolno bylo. Przez rok tułali się po wynajmowanych pokojach, szukali pomocy w organizacjach wspierających poetów , chcieli żyć w ludzkich warunkach, a nie jak zaszczute zwierzęta. A Stalin nie zapomniał.. Po roku względnej  wolności przyszło nagle kolejne aresztowanie i zesłanie na Kołymę. W tę podróż wyruszył samotnie, na Kołymę nie dotarl, zmarl po drodze  "na serce"    w łagrze Wtoraja  Rieczka pod Władywostokiem. Pochowany został w zbiorowym grobie z setkami innych nędzarzy, nikt nie wie gdzie, nie odnaleziono grobu. Nadieżda długo szukał dokumentów potwierdzających jego śmieć, , były niejasne, jakby podrobione. Uwierzyła, kiedy wróciły wysłane wcześniej pieniądze z powodu śmierci adresata.

Od tego czasu celem życia Nadieżdy było ocalenie spuścizny literackiej mężą , doprowadzenie do druku jego wierszy, uznanie go przez literacki świat za wybitnego twórcę. Poświęciła na to czterdzieści dwa lata swojego wdowieństwa.

Wstęp do pierwszego, paryskiego wydania Wspomnień napisał Josif Brodski, amerykańsko - rosyjski poeta, noblista, który do końca życia Nadieżdy był jej przyjacielem i sojusznikiem w walce o miejsce Osipa Mandelsztama w gronie najwybitniejszych twórców.   Po ukazaniu się Wspomnień drukiem ( Nadieżda zaczęła pisać mając sześćdziesiąt pieć lat) pojawilo się wiele osób, zarzucających autorce  pisanie nieprawdy i oskarżanie systemu o samo zlo i zbrodnie  .W wyniku czego posiadanie książek Nadieżdy Mandelsztam zostalo uznane za ścigane prawem przestępsto.                                          

    I jeszcze dołączę piękną piosenkę Jacka Kaczmarskiego, która jest poetyckim zapisem losu twórcy w stalinowskim reżimie.


https://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/zmartwychwstanie-mandelsztama/

7 komentarzy:

  1. Anonimowy15:23

    Komentarzem do recenzji niech będzie dwuwiersz z "Przeglądu wojski" Mickiewicza:
    "Biedny narodzie, żal mi twojej doli
    Jeden znasz tylko heroizm-niewoli"
    Senex

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy11:12

      To Ustęp do lll cz.Dziadow

      Usuń
  2. Anonimowy15:25

    Dobry, ważny, potrzebny tekst.
    ACL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy21:48

      Podobnie jak Archipelag Gułag,,-Solzenicyna

      Usuń
  3. Anonimowy11:15

    Oprócz wzruszenia i bezsilnej złościi wścieklości na nieludzki rodzaj "cywilizacji ruskiej" , tym razem w wersji sowieckiej, ten artykuł skłania do zadumy i refleksji.Jak wielr wysiłku musieli i muszą nadal dokonywać prymitywni władcy naszego sąsiada, aby zdławić wolną myśl , wolność i wszelkie szanse cywilizacyjne swojego kraju w imię zwykłych, prywatnych interesów.
    Sławek

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, nie słyszałam, ale zapowiada się ciekawie. Droga Liiviio, z okazji świąt życzę Ci pokoju, spokoju i nadziei. Niech zmartwychwstały Chrystus wejdzie w Twoje życie i w serce i w nich pozostanie. Radosnego świętowania!

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy10:24

    Jesteś wspaniała, że zawsze piszesz o ciekawych ludziach, często nieznanych większości . Stalinizm był straszliwym okresem w historii, ale teraz jest jeszcze gorzej. Majowo pozdrawiam. Iwona Zmyslona.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga