sobota

a was? Awas.

Niedawno blogerka Lucynacje i Czabajki,świetna dziewczyba napisała na blogu taki wierszyk
  Gdy Ci smutno ,gdy ci żle ,to łososia wpierdziel se.
A ja ,gdy mi smutek i apatia wychodzi uszami ,otwieram you tube i niezmiennie zachwyca i śmieszy dialog pomiędzy Fronczewskim,profesorm i studentem Gruzinem o imieniu Awas.Humor słowny jest czytelny dla nas,którzy uczyliśmy się rosyjskiego.Np. moje córki ,uczone angielskiego ,absolutnie nie czuły blusa.
Więc ten rewelacyjny , z inteligentym poczuciem humoru , nie prostacki ,jakich dzisiaj mamy wiele ,majstersztik słowa dedykuję moim rówieśnikom ,tym starszym i tym młodszym. Myślę,ze większość go zna,
Znacie?
Znamy.
No to posłuchajcie.

18 komentarzy:

  1. UWIELBIAM TEN SKECZ!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam i takze uwielbam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No oczywista, że pamiętam, najbardziej podziwiałam kunszt aktorski, jak oni się pocili, kręcili jak piskorze...ich mimika i gesty, lepsze od tekstu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uczyłam się rosyjskiego, nadal nieźle sobie z nim radzę:) Skecz znam i miło było go sobie przypomnieć.
    Pozdrawiam Livio.

    OdpowiedzUsuń
  5. Klasyka ktora ciagle smieszy.
    "gruzuje u nas suzin"

    Mam troche takich 'perelek' na relaks.

    OdpowiedzUsuń
  6. No i uśmiałam się serdecznie, pomimo szarugi i deszczu za oknem. Oczywiscie, że pamietam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy mieliśmy inna poczucie humoru? Dzisiaj salwy śmiechu wzbudza słowo na 'k' w połączeniu z kopniakiem w du

      Usuń
  7. Dziękuję, to była mocna pigułka humoru z dawnych lat. Obaj panowie jeszcze w wielkiej formie. Ech, ta dawne kabarety, współczesnych nie trawię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, gdzie te niegdysiejsze śniegi..

      Usuń
  8. To super monolog!!! Dziękuję, że mi przypomniałaś! Też tęsknię za kabaretem na wyższym poziomie, niż często obecne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezapomniane kabarety Olgi Lipińskiej.

      Usuń
  9. Miło mi Livio, że pamiętasz Sprytkę:) A Negrecito żyje i ma się świetnie ale niestety nie z nami:( To przykra sprawa, którą traktuję jak osobistą porażkę. Po kastracji zrobił się agresywny wobec mnie i zaczął mnie atakować. Pomimo różnych podjętych przez nas działań sytuacja się pogarszała i musieliśmy mu znaleźć nowy dom. Ta kastracja to był błąd:( Ale ja Ci tu marudzę o kocie, a Ty masz własne problemy...
    p.s. zdjęcie profilowe to fragment muralu z Malagi. i ta dziewczyna ani trochę nie jest do mnie podobna ale bardzo mi się podoba:)
    Ściskam Livio:)

    OdpowiedzUsuń
  10. to ja dodatkowo wężykiem, wężykiem i podejdę do tartaku Rozenzweigowej...

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga