Noc Poezji w Krakowie, w sobotę 6 paziernika. Lubię 'bywać' na onych z racji upodobań, klimatu i artyzmu wykonawców. W tym roku zawiodlam się na całej linii.
Teatr Loch Camelot , z tradycjami , zawsze piękne i mądre spektakle ,doskonała oprawa muzyczna.
W tym roku na Noc Poezji przygotowano ' Z tamtej strony lustra , poezja śpiewana do tekstów Herberta i Śliwiaka' Wydawało się, że będzie pięknie.Nie było.
Najpierw dwudziestominutowy poślizg, zdarza się, choć nie powinno, potem wyszla pani i powiedziała co wiedziała. A wiedziala mało , albo nie chcialo jej się mówić.To 'mało' było na tyle małe , że zapamiętałam prawie w całości.
' Witam państwa ....ble ble
Herberta wszyscy znają , dobry poeta , a Śliwiak jest mniej znany.Mieszkal w Krakowie, potem zachorowal i umarł.Znacie jego wiersze ,ale nie wiecie, ze to jego.Zaraz się dowiecie.
A Alicję w Krainie Czarów znacie? Bo to nie będzie Herbert i Śliwiak , tylko Alicja.Tylko nikom w Wydziale Kultury nie mówcie.'
Zgasła większość świateł i kolejno wychodzili na scenę modzi ludzie z notatkami z których czytali wiersze lub z nutami i skrzypcami , czy gitarą i śpiewali. Przez póltorej godziny ,bez zapowiedzi kto zacz i co śpiewa.Oczywiście można bylo rozpoznać autorów, ale nie zawsze, facet czytający fragmenty z Alicji dykcyjnie był nie najlepszy.I tak się przeplatał Hebert , Śliwiak i Alicja , bez komentarza , bez słowa wiążącego, bez zapowiedzi wykonawcy
Potem , cyk, światło i pani przedstawia wykonawców .Okazalo się ,ze słuchaliśmy wierszy również jednego z nich.
A muzyka czyja - pada pytanie z widowni
A muzyka różna- odpowiada pani , nie wymieniając ani jednego z kompozytorów.
Wyszłam z poczuciem,że , taki piękny w zamyśle pomysł , można było tak spieprzyć./pardon/
Żal ogromny...
OdpowiedzUsuńBrak respektu dla ludzi, którzy przyszli przeżyć piękny wieczór.
Chociaż... mam takie wrażenie, że za kulisami nastąpiła jakaś katastrofa i przypadkowi, nieprzygotowani ludzie próbowali "uratować"(?) spektakl. Ale to też można było zasygnalizować. Choćby na końcu....
Życzę serdecznie innych, udanych wieczorów :-)
Ten spektakl to porażka.
UsuńDziękuję za życzenia, w jesieni na pewno jeszcze coś ciekawego będzie.
Może spektakl "robiony" naprędce, bo coś komuś wypadło? A może miało oryginalnie, a wyszło jak wyszło?
OdpowiedzUsuńSmutne to, gdy nastawiamy sie na ucztę duchową, a wychodzimy z niesmakiem...
Pewnie bylo tak, jak mówisz, ale sprytny i obyty prowadzący potrafiłby wybrnać z sytuacji.
UsuńPewnie robione na chybcika, w ostatniej chwili...
OdpowiedzUsuńI jeszcze wyciągnęłam znajomych...
UsuńHm... Takie eventy pozostawiają niesmak. Ale najbardziej dziwi mnie ta odpowiedź "muzyka różna"... Przecież wiadomo, że znajdą się w takim miejscu ludzie zainteresowani.
OdpowiedzUsuńTeż bylam zaskoczona .A muzyka była bardzo dobra w większości.
UsuńOj to rzeczywiscie mialas rozczarowanie.
OdpowiedzUsuńChala i tyle, a mialo być muzycznie, p[oetycko i lirycznie.
UsuńPara w gwizdek, bo zapowiadali ucztę nie byle jaką. Ktoś schrzanił, może chciał dobrze. Szkoda.
OdpowiedzUsuńBardzo się zawiodlam
UsuńTo rzeczywiście przeżyłaś rozczarowanie.
OdpowiedzUsuńSzkoda.
Nie spodziewałam się tego, teatr zawsze był na poziomie.
UsuńHmmm, ewidentne lekceważenie słuchaczy-widzów, a tym samym odpychanie od poezji.
OdpowiedzUsuńTo było po prostu niedopracowane,
oby tylko jednorazowo.
Pozdrowienia zostawiam Liiviio:-)
Ten teatr zwsze był dobry reżysersko i aktorsko.A odstawili nieprzemyślaną chałę.
UsuńA może to był jakiś eksperyment, mający na celu zbadać reakcję publiczności na taką formę spektaklu? Tak sobie tylko 'gdybam' Livio. I nie zmienia to faktu, że przedstawienie zostało położone Publiczności pozostał niesmak, rozczarowanie i poczucie zlekceważenia, a przecież nie tego oczekiwała lecz uczty dla zmysłów.
OdpowiedzUsuńŚciskam!
Publiczność w większości byla zawiedziona, a chyba nie o to chodziło.Myślę,że Loch Camelot w najbliższym czasie się zrehabilituje.
Usuńkurcze...rozumiem Twoje rozczarowanie
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
Może następnym razem ędzie lepiej?
Usuń