Jego pochodzenie /ojciec pułkownik Armii Czerwonej, matka tłumaczka z jęz, niemieckiego/ pozwalało mu na więcej niż innym. Studiował aktorstwo, grał w słynnym moskiewskim Teatrze na Tangance, pisał niepokorne pieśni,sławił wolność człowieka. Kruszył mury, deptał zakazy. Zachrypniętym głosem śpiewał o potrzebie przyjażni, miłości, swobody i godnej śmierci.Krzyczał.
Żył za szybko, za mocno, zachlannie, jego serce nie wytrzymywało...
Narkotyki, alkohol, nieszczęśliwa miłość, ciągłe poszukiwanie sensu w tym zwariowanym życiu.I wielka sława.
'Kiedy śpiewał, drżało powietrze i płonął świat wokół'
Boże, zatrzymaj moje konie......
..
'Poczekajcie moje konie, poczekajcie trochę,
Na cóż Bogu śmiertelny ten cwał?
Jakież to konie narowiste przytrafiły mi się,
Ani życia dokończyć, ani skończyć swą pieśń.
............................................................................
Wodą konie napoję, dośpiewam swą pieśń,
Nim na Styksu zamglony przeprawię się brzeg'
Włodzimierzowi Wysockiemu poświęcony był wczorajszy wieczór w pubie Pod Kurantami, a Paweł Orkisz i jego muzycy zaprezentowali piękny koncert.Należało to mi się, po niewypale w Lochu Camelot.
Artystyści wyczarowali Rosję, urodę jej krajobrazu i cierpienie ludzi żyjących pod batem i pod butem.W tej samej pieśni przeplatał się język rosyjski z polskim, swobodnie i lekko,prawie niezauważalnie.
Moj przyjaciel nie wrócił z wojny....
'Wszystko teraz inaczej, zatrzymał się czas,
nawet niebo w pochmurnym nastroju.
Wciąż te same: powietrze i woda i las,
tylko wczoraj nie wrócił on z boju.
Często siedział i milczał, podśpiewywał nie w takt,
lub zaczynał rozmowę o swoim,
Zawsze wstawał o świcie i przeszkadzał mnie spać,
raptem wczoraj nie wrócił on z boju.
Dzisiaj w czarne pustkowie zamienił się świat,
zrozumiałem, że nas bylo dwoje,
Że płonące ognisko zagasił mnie wiatr,
kiedy wczoraj nie wrócił on z boju'
Miłość towarzyszyła mu całe życie, i ta spełnina, łagpdna, i ta pełna mrocznej namiętności i ta największa, ostatnia...
'Tu łapy gałęziom potrząsa wiatr
tu ptaki szczebioczą trwożliwie,
tu gdzie Ty, dziki niedostępny las
i ucieczka stąd niemożliwa.
Czeremchy jak płótno na wietrze niech schną,
łzy deszczu opadną na duszę,
Wszystko jedno, ja i tak zabiorę Cię stąd ,
do pałacu z balkonem na morze '
pisał do Mariny Vlady
Ale wiodącym, nadrzędnym tematem jego pieśni jest wolność człowieka. Otoczonyprzez urzędniczy reżim, zniewolony, bez głosu, bez twarzy- jak wilk osaczony w dzikich ostępach domaga się swobody.
'
śmiertelny bieg, skrwawiony śnieg, nadziei brak,
Charkoczą wściekłe psy, my nie mamy prawa
granicy przejść, czerwonych rozwieszonych flag,
.
Brak mi tchu i na oślep uciekam,
Wsiąka krew w biały śnieg, czarny piach.
Nauczyłeś się dziś od człowieka:
życia chęć jest silniejsza niż strach'
Moje konie narowiste,moje credo, moje życie.Ile jeszcze wytrzymam w tym galopie?
'Koniom woda i sól
Pieśniom miłość i ból.
Ile czasu los da,
Może dzień, może dwa'
Oj, przypomniałaś mi młode lata i zachłyśniecie się poezją śpiewaną. Miałam płyty Wysockiego, ale lubiłam tez interpretacje jego utworów przez polskich aktorów.
OdpowiedzUsuńPrawdziwe ognisko, a nie gril, gitara,a nie słuchawki.
UsuńNasze dzieci nie wiedzą nawet ile stracily.
A przy ognisku repertuar poważny, ale nie tylko.Pamiętam wesołe przyśpiewki w rodzaju:
'Czy normalny zdrowy student
Raz w tygodniu, chociaż z trudem?
Ale skądże, ale nie ,
On w stołówce żywi się'
Bardzo do mnie przemawia ta poezja w jego piosenkach, ta moc, ta pasja!!
OdpowiedzUsuńPoezja śpiewana, czyli dwa w jednym, przemawia do mnie bardzo!
UsuńTaki koncert to piekne, wzruszajace przezycie.
OdpowiedzUsuńMuzyczna uczta dla duszy.
Za tydzień idę na Cohena.
UsuńZazdroszczę koncertu.
OdpowiedzUsuńWysockiego się słuchało, Wysockiego się śpiewało...
Przy ognisku, z gitarą, z przyjacółmi.Czasami z tym jedynym,na ten czas, oczywiście.
UsuńCzytałaś pewnie /a jeśli nie to koniecznie przeczytaj/ książkę Mariny Vlady pt: "Wysocki czyli przerwany lot". Pokazana tam jest druga twarz tego wyjątkowego i wybitnego człowieka.
OdpowiedzUsuńA Wysockiego do dzisiaj słucham.
O książce słyszałam, ale nie czytałam.Nadrobię.Dziękuję.
UsuńKocham klimaty literatury rosyjskiej.
Schronisko w Dolinie Chochołowskiej, przepełnione i cowieczorny na schodach koncert grupy studentów. Śpiewały młode wilki o obławie i inne utwory też. Nigdy nie zapomnę tej atmosfery, to był koniec lat siedemdziesiątych...
OdpowiedzUsuńEwa, musiało w tej Chochołowskiej być cudownie!
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPo ostatniej wtopie taka uczta dla zmysłów po prostu Ci się należała, Livio:) Nie jestem znawczynią twórczości Wysockiego ale jego przepity i przepalony dymem papierosowym głos, którym z zapamiętaniem śpiewał swoje pieśni rozpoznam wszędzie.
OdpowiedzUsuńŚciskam Livio:)
Wczoraj miałam posłuchać Cohena tamże, ale przez komunikację miejską nie zdażyłam,jechałam z Klinów a korki wszędzie ogromne.Moglabym się wprawdzie spóżnić, ale tego nie lubię.
UsuńPosłuchałam na you tubie.
oj ja tez nie zamienię okularów na soczewki
OdpowiedzUsuńja lubie okulary uważam je za taki ozdobę cos na wz.or bizuteri a nie ujmy
moje miasto tez rozkopali wygląda starówka teraz jak tor motokrosowy porażka
Wykopki i błoto to jest to!
Usuńnoc, gitara i ognisko - broń Boże grill. budzisz piękne wspomnienia. dziękuję. na ogień można było patrzeć całą noc i nie nudził się. a przy gitarze trudno o za długą noc.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz
UsuńCoś mi mówi nazwa Loch Camelot, muszę powiedzieć, że raczej pozytywnie mi się kojarzyła, a tu taka sytuacja. Ważne jest to, że tym razem artystyczne doznania były na odpowiednim poziomie. Swoją drogą muszę nadrobić swoje kulturalne braki i wybrać się na koncert albo do teatru. Bo same książki to jednak za mało.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Camelot to w legendach arturiańskich/o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu/ to zamek w którym mieszkał król rtur i jego żona Ginerwa.
UsuńKraków ma dużo takich ciekawie nazywanych miejsc, np Kabaret Loch Camelot znajduje się w Zaułku Niewiernego Tomasza przy ul.św. Tomasza.
Miałeś wspaniałe wakacje,W Hiszpanii byłam kilka razy, ale tylko w Katalonii,
Malowanie rzecz piękna, pisanie wierszy również/czytam Twoje wiersze/ a grasz na czymś?/oprócz nerwów/
Też pozdrawiam serdecznie.
Bardzo dawno nie byłem w Krakowie, poza tym nie miałem pojęcia, że pojawiają się tam tak ciekawe zestawienia nazw miejsc i ulic.
UsuńW porównaniu do Andaluzji to co widziałem w Katalonii jakoś przyblakło. Może poza Barceloną, która naprawdę zachwyca właściwie każdym elementem.
Kiedyś trochę komponowałem, a właściwie składałem takie cegiełki z próbkami rożnych dźwięków w całość. Przyznaję od razu, że wychodziło nawet coś ciekawego z tego, jednak po którymś z kolei numerze uznałem, że zaczynam się powtarzać, liczba tych cegiełek była ograniczona, a nie było możliwości modyfikowania ich. Poza tymi zmaganiami na komputerze, z muzyką mam tylko do czynienia jako jej odbiorca.
Pozdrawiam!