Ja jestem noc czerwcowa, królowa jaśminowa.....pisał Gałczyński zachwycając się krótkimi jak mgnienie, jasnymi i pachnącymi nocami czerwca. Stukot kół zaczarowanej dorożki niosący się przez uśpione miasto pod błękitnym niebem, księżyc jak bałałajka i wszechogarniająca radość z trwania tej chwili...z możliwością natychmiastowego wpadnięcia na dużą wódkę do Hawełki.
Dzisiaj wszystko zostało jak było...jest księżyc i gwiazdy, pachnie jaśmin i lipy, które się trochę pospieszyły, po Rynku stąpają konie już nie jednej, ale kilkunastu dorożek.Konie w pięknej uprzęży, na kożle często panie w melonikach, ale w dorożkach na próżno szukać poetów.Dorożki są dla turystów z rodzinami lub wolnych strzelców szukających kolejnej knajpy. Zapach jaśminów miesza się z dymem smażonych potraw, dudni techno, gra Cygan do kotleta i wesoło jest.Kraków się bawi.
Dni Krakowa, Noc Teatrów, Noc Tańca i tak w ogóle dużo atrakcji. Trzeba wyjść z domu, zachłysnąć się pięknem, uczestniczyć.Trwaj chwilo, carpe diem i takie tam.
Odnotowuję; Loch Camelot, Teatr Stary i jeszcze raz Teatr Stary.
W Lochu Historie rodzinne - składanka humorystycznych tekstów o pewnej z lekka zwariowanej rodzince z Krakowa, której protoplaści to szewczyk Dratewka i niejaka Marzanka, a póżniej już leci do c.k. miasta Kraków .Barwne typy stryjka profesora, cioci Kloci z popołudniową herbatką, wuja radcy, cioci, która wszystkim dawała. Prowadzenie w stylu piwnicznym, lekko, z humorem, inteligentnie.
Teatr Stary- Nowa Scena- Paw Królowej wg książki Doroty Masłowskiej.Opowieści celebrytów, którzy są znani z tego, że są znani. Tekst podawany szybko jak pędzące tenisowe piłki, na pierwszy rzut ucha prymitywny,. Pełen wulgarnych słów i gestów, mowa ciała i słowa klucze to ich sposób porozumiewania się.Aktorsko znakomite. Na widowni dużo młodych ludzi, wyglądali na licealistów. Kulturalni, bez idiotycznych podśmieszków, komentarzy, zadowoleni i umyci.
Teatr Stary- Scena Kameralna-Panny z Wilka
Bardzo lubię Iwaszkiewicza, film w reżyserii Wajdy też widziałam wiec trochę się bałam teatralnej inscenizacji tego opowiadania. Nic podobnego! Spektakl pięknie utrzymany w konwencji lat dwudziestych z pannami w falbaniastych sukienkach, ich fascynacją młodym korepetytorem ...ale i niepohamowaną, młodzieńczą zmysłowością. Wilko przechowało najpiękniejsze wspomnienia mlodości, a powrót do miejsc i ludzi po piętnastu latach jest wielkim rozczarowaniem. Panny to mężatki i matki i chociaż można jeszcze rozpalić na nowo ich uczucia to ciało już nie to. Nie ma jedwabiu ramion, aksamitu bioder, rzecznego zapachu długich włosów.
Panowie, szanujmy wspomnienia.
Jest też piosenka że słowami Gałczyńskiego
OdpowiedzUsuńBardzo ja lubię
Kocham czerwiec i te ciepłe wieczory...
A co do kultury, to nie mam czasu czerpać, za to tworzę z moim chórem i to mi ratuje życie psychiczne
Każda odskocznia jest dobra, a chór to sama przyjemnosc.
UsuńMnie też nie jeden raz urzekła "królowa jaśminowa", nagromadzenie wydarzeń dla ciała i dla ducha, stawia przed wyborem, bo wiele dzieje się jednocześnie i stąd wiele umyka. Umiem już sama chodzić na koncert, do kina, na wystawy, do teatru jeszcze nie.
OdpowiedzUsuńLubię chodzić w towarzystwie, ale do kina pojdę sama i nawet sprawia mi to przyjemnosć.A na koncerty bardzo często chodzę sama.
UsuńZ teatrem gorzej bo w czasie przerwy nie ma do kogo zagadać.
Kiedyś moim ulobionym miesiącem był sierpień, taki dojrzały i dostatni, teraz wolę czerwiec, szczególnie taki ciepły.
Krakowskie dorożki już raczej dla zagranicznych turystów. Ubiegłego roku zapytałam o cenę przejażdżki, pozostało nam tylko fotkę zrobić...
OdpowiedzUsuńByła ostatnio powtórka Panien z Wilka, przyjemnie sie oglądało w upalny dzień czerwcowy:-)
Ja nigdy nie pytałam o cenę dorożki, nigdy też nie jechałam nią po Krakowie. Za to w Zakopanem tak.
UsuńZ Panien emanuje kobiecosć i zmysłowość, Ruben na ich tle wygląda blado.
Film Wajdy oczywiście ;)))
OdpowiedzUsuńNo jasne, dzięki.
UsuńPozdrawiam Ciebie i Kraków. Trochę zazdroszczę tych kulturalnych możliwości.
OdpowiedzUsuńIwonko, dziękuję za pamięć, napiszę na priv.
UsuńCzęsto marzę o czerwcowej nocy w Krakowie. Najpierw sztuka Wielkiego Mistrza w jednym z teatrów, potem spacer Plantami a potem posiady na Rynku w towarzystwie innych Wielkich a także Piotra Skrzyneckiego...
OdpowiedzUsuńWszystko jest do zrealizowania. Za rok w czerwcu, może Wyspiański,potem planty ten odcinek koło Uniwersytetu Jagiellońskiego, potem wódka w Ogródku Piwnicy pod Baranami w towarzystwie żywych i duchów. Do "brązowej" figury Skrzyneckiego przepijają wszyscy, przysiadają na ławeczce, wtykają do ręki kwiaty i..papierosy.
UsuńZapraszam na duchową ucztę!