na deskach teatru im. J.Słowackiego. Powieść trudna w odbiorze, film na pograniczu thrilleru i horroru, spektakl mroczny jak średniowieczne okrucieństwo w imię Boga. Zakapturzeni mnisi z opactwa Benedyktyów w Alpach /austriackich, włoskich?/ , chóralne modły,asceza, rozpusta i śmierć podstępna i wyrafinowana. Nie ma mordercy, jest tylko ofiara trucizny, sztyletu, domniemanego samobójstwa.
Muzyka jak szmer górskich strumieni, słowa wypowiadane cicho i celnie.Nad glowami widzów ekran z tłumaczonym tekstem po angielsku i po ukraińsku.Bilbordy przybliżające to wszystko co dzieje się na scenie, a scenografia jak ze średniowiecznego obrazu. Dużo tekstu, polszczyzna przeplata się z łaciną. Reżysersko wypunktowane oskarżenia przeciwko zbrodniom Wielkiej Inkwizycji, przeciwko nadużyciom władzy kościelnej, bogactwu kościołów, dewiacjom .
Zło jest stare jak sam diabeł , odwieczne, nieskończone..
Widziałem tylko film i byłem nim zachwycony. Przede wszystkim grą aktorów i mroczną scenografią. W fabule zaś dochodzenie do wyjaśnienia zbrodni bez możliwości jakie dają dzisiejsze techniki śledcze.
OdpowiedzUsuńJuż tak na marginesie, trzy dni wcześniej byłem na recitalu Kariny Skrzeszewskiej – mała scena Teatru im. J. Słowackiego.
Film jest bardzo dobry, też mi się podobał, przedstawienie teatralne już mniej.
UsuńPrzyjeżdżaj częściej do Krakowa!
A jednakk chcialabym tę inscenizację zobaczyć...
OdpowiedzUsuńMoże mi się uda jak będę jesienią w Krakowie?
Na pewno jeszcze jesienią będą grali, ciekawa jestem jakie będziesz mieć zdanie o spektaklu.
Usuńksiążkę czytałam kilkakrotnie, fil oglądałam dwa lub trzy razy, ciekawa jestem spektaklu...
OdpowiedzUsuńTo tylko przyjechać i zobaczyć! Lubisz podróżować więc nie ma problemu.
UsuńPrzy okazji musisz odwiedzić opactwo Benedyktynów w Tyńcu pod Krakowem, z XI wieku, może tam snują się jakieś pokutujące dusze.
Ciekawe czy uda mi się dotrzeć do teatru tego lata...
OdpowiedzUsuńNo pewnie!
UsuńFilm widziałam, więc chciałabym porównać ze spektaklem...
OdpowiedzUsuńWg mnie w tym porównaniu spektakl przegrywa. Bardzo trudno i właściwie niepotrzebnie 'przerabia' się dobrą prozę, siłą rzeczy połowy jej nie ma w teatrze.
UsuńKsiążka mnie zachwyciła, przeczytałam potem kilka pozycji na temat odstępstw i wszelkiego rodzaju interpretacji przez krytykowane w książce odłamy (mało co pamiętam, dawno to było), film widziałam, nawet podobał mi się, chociaż spłycony bardzo.
OdpowiedzUsuńNie lubię przenoszenia na scenę dzieł literackich, to nie to przeżycie.
Ta proza zdecydowanie nie jest sceniczna. Wydaje mi się,że przedstawienie mialo na celu dodanie krytycznego głosu na temat kościoła.
UsuńKsiążkę przeczytałam więcej niż raz, film z Sean'em Connery'm w roli Wilhelma obejrzałam kilkukrotnie-wciąż pozostaje jednym z moich ulubionych. Niedawno obejrzałam serial, a teraz ciekawa jestem tego spektaklu. Nie pozostaje mi więc nic innego jak pójść do teatru:-)
OdpowiedzUsuńSerdeczności Livio!
O serialu nic nie słyszałam.
UsuńNie każdą prozę da się wcisnać do teatru.