czwartek

Światłość i mrok



 

Zobaczyłam niedawno na wystawie księgarni książkę Małgorzaty Niezabitowskiej, przeczytałam notkę na skrzydełku okładki i postanowiłam ją kupić i przeczytać.
Małgorzata Niezbitowska, dziennikarka, reporterka Tygodnika Solidarność, od 1989r, po wolnych wyborach, rzecznik w rządzie Tadeusza Mazowieckiego . Długowłosa, młoda blondynka, zawsze uśmiechnięta, zajęła miejsce sybaryty Urbana. Zawsze lubiła pisać, eseje, reportaże, szkice owieściowe.
Jej ostatnia książka Światłość i mrok jest opowieścią o niepokornej miłości.Akcja rozgrywa w 1939 roku w małej wiosce na Wołyniu, a głównymi bohaterami są młodzi ludzie uwikłani w nieodpowiednią miłość; no bo jak to : Chasydka Chana i jej umiłowany-  syn polskiego dziedzica, ukraiński chłop i panienka z dworku? Na Wołyniu jest jeszcze pozorny spokój, sąsiedzkie biesiady, wspólne, choć różnojęzyczne pieśni.. Czasami wymnknie się złe slowo, ostry rodzicielski zakaz, dotyczący różnic społecznych i majątkowych, jeszcze nie narodowościowych, jeszcze nie...
Młodzi bohaterowie są pełni buntu wobec zastanych norm, próbują się im przeciwstawić; wątek stary jak świat wykorzystany przez autorkę w pięknej scenerii zielonego i srebrnego Wołynia.
W Świetle i mroku-pisze autorka-zrobilam ogromny research, by odtworzyć świat, który zniknął, i przez splatające się losy Polaków, Żydów i Ukraińców pokazać Kresy tuż przed ich unicestwieniem w całej ich malowniczości i skomplikowaniu.
Jest taki obraz Rembrandta pt.Żydowska narzeczona - młoda, piękna, bogata kobieta o zamyślonej twarzy i delikatnym uśmiechu, a obok niej mężczyzna, trochę starszy, poważny, odpowiedzialny, z dobrego, żydowskiego domu. Bo trudno sobie wyobrazić,by jej wybranek był innego wyznania. 
Ale XXwieku? Czy u boku Chasydki Chany stanie jej piękny, wymarzony i wyśniony goj Jan? Może zdążą zaręczyć się przed czasem, nim świat zawali im się na głowy, a nacjonalizm pozwoli usprawiedliwić najgorsze zło? 
Powieść jest nostalgiczna, melancholijna, a jężyk zróżnicowany.Mamy do czynienia ze zwrotami ukraińśkimi, jidisz, polską gwarą, podkreślającymi koloryt i wielokulturowość Wołynia, tego gdzie Ikwy srebrne fale płyną. Bo one płyną nadal...

14 komentarzy:

  1. Irmina15:35

    Pamietam Niezabitowską, kiedy objela stanowisko rzecznika rzadu Mazowieckiego (podobala mi sie, i z urody, i jako rzecznik, mowila ladnym jezykiem polskim, z sensem). Pozniej widywalam ja czasami, ale nigdy nie przypuszczalam, ze moze pisac tez powiesci. Zapowiada sie ciekawa lektura i z tego, co napisalas, wynika, ze warto przeczytac. Jesli znajde, postaram sie kupic lub pozyczyc i przeczytac. Pozdrawiam, mam nadzieje, ze wyzdrowialas i czujesz sie ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto przeczytać, ksiażka jest klimatyczna .
      Czuję się już dobrze, tylko, jak każdego, męczą mnie upały.
      Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  2. Nie tylko wyznanie może dzielić. Małżeństwa międzynarodowe to też trudny temat.
    To tak na marginesie
    Piszesz tak ładnie, że sama powinnaś napisać powieść

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uznanie, ale powieści chyba bym nie napisała. Lubię krótsze formy.

      Usuń
  3. Pięknie potrafisz zachęcić do lektury.
    No i dla mnie tematyka bliska i ważna, wszak jestem owocem mieszanego małżeństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym bardziej namawiam do przeczytania, a wiem, że dużo czytasz.

      Usuń
  4. Anonimowy11:09

    Powieść zapowiada się ciekawie, zwłaszcza że, jak piszesz autorka zrobiła wnikliwy research, to ważne.
    Wkradł Ci się błąd w nazwisku premiera, ale nie dziwota, tyle Morawieckiego wszędzie...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, dzięki za zwrócenie uwagi na błąd! Już poprawiam

      Usuń
  5. Rozumiem że warto tę książkę przeczytać..... więc z pewnością przeczytam.... bo tereny na których historia się dzieje są mi bliskie poprzez moich rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi rodzice i dziadkowie też związani byli z Kresami. A książkę dobrze się czyta.

      Usuń
  6. Faktycznie, okładka przyciąga uwagę. Myślę, że kiedyś sięgnę po tą książkę, bo lubię czytać o Wołyniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, musiałam sobie w głowie poszukać jej twarzy, nazwisko znane, ale nie wierzyłam swojej pamięci. Dziekuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka jest inna; w powodzi polskich kryminałow i trihllerów wyróżnia się kulturą języka, brakiem wulgaryzmów i plastycznymi opisami przyrody.

      Usuń

Archiwum bloga