Znowu siejemy w Polsce B jest jedną z trzech wielkich, reporterskich książek pisarza, ostatnim elementem triady Na tropach Smętka i Sztachet. Pisana w latach 1937- 1938 nigdy nie została wydana w całości. Zaplanowane wydanie w 1939 roku przerwał wybuch wojny, potem też nie było lepiej. W PRL-u nie pisano o Kresach, a Wańkowicz uznany z powodu Smętka za piewcę Polski szlacheckiej , tym bardziej nie mógł wydawać .Niektore reportaże udało mu się przemycić publikując na emigracji, Ziele na kraterze, Anoda i Katoda, to było jednak za mało , .Reportaży były setki, w wielu były fotografie i mapy.
Trzydzieści lat po napisaniu ksiażki Znowu siejemy..autor mający wówczas siedemdziesiąt siedem lat, przekazał rękopis Bibliotece im. Ossolińskich we Wroclawiu, z nadzieją na jej wydanie, kiedyś, po latach.
W pięćdziesiątą rocznicę śmierci pisarza, w 2024 roku ukazało się pierwsze wydanie książki, kompletne, nie okrojone przez cenzurę, kiedyś usunięte fragmenty zaznaczone są szarym paskiem Wydawcami książki sa prof. Urszula Glensk i Grzegorz Nowak, z wykształcenia i pasji znawcy pisarza.
Co takiego zawarł Melchior Wańkowicz na ponad siedmiuset stronach reportaży, że tak trudno było wydać je wcześniej? Otóż, wszystko co chciał, bez względu na politykę, cenzurę, układy .Pisał o ludziach i ich pracy, opisywał szlacheckie dworki z alejami wysadzanymi lipami, biedne, wiejskie chaty, o bogactwie jednych i skrajnym ubóstwie drugich, o dziedziczkach w jedwabnych peniuarach i dziewczynach z kołtunem, będącej w kolejnej ciąży...której sprawcą był często mąż owej w jedwabiach. A nad nimi szumiała litewska puszcza, ta mickiewiczowska i ta wcześniejsza, gedyminowa. A las ostatecznie kupił Żyd, wcześniej był boski..
Wańkowicz nie był wrażliwcem, nie rozczulał się nad dolą i niedolą innych -choc ty siadłszy, płacz (białorus) tylko próbował podsunać konkretne rozwiązania, czasami jego realizm był drastyczny-małe, wiejskie chłopaki, dzikoludki dziuplaste z tego gatunku zwierzusiów, co snują się polami dżdżystymi w płachcie namokłej, zasmarkanej , z dziurami jak talerze w parcianych portkach, z brzuszynami rozdętymi ziemniaczaną łupiną.Jedyną atrakcją jest ogólniedostępna wódka i różni wykolejeńcy, których los zesłał na polską Syberię, żyją drugim, kolorowym życiem..
Wielości reportaży towarzyszy ich różnorodność. Częstym tematem jest granica, ta najbliższa z ZSRR. Litwą i Łotwą .Przy każdej przemyt, rozboje, trupy. Innymi są sąsiedzkie spory o ziemię , bijatyki, zabawy, wesela, pogrzeby. Przewijają się znane z historii nazwiska, obrazy.
Kiedy po latach, z dorosłą już córką Martą odwiedzi znane z dzieciństwa i młodości miejsca, powrócą wspomnienia, nostalgia, ale i żal, że tak mało się tam zmieniło po kilkudziesięciu latach. Tylko drzewa, rówienniki litewskich kniaziów, drzewa Świtezi, Ponar, Kuszelewa...
Na osobną uwagę zasługuje kresowa archaiczna polszczyzna Wańkowicza, wielopiętrowa składnia, wtręty litewskie i białoruskie. Zawsze rozpoznawalny styl. Czy pisarz mitologizowała Kresy? Na pewno tak, ale było ti jego szczególne miejsce na ziemi.

Ty także masz ogromny sentyment do Kresów, dlatego nie dziwi mnie, że te reportaże Cię zauroczyły. Wańkowicz, to świetlana postać w naszej literaturze, a tak niesprawiedliwie potraktowana. Dobrze się stało, że dwoje mądrych pasjonatów podjęło się wydania tego dzieła. Zapisałam sobie i jeżeli uda mi się namówić kogoś z rodziny na wizytę w księgarni, to ją kupię. Dziękuję za komentarz pod najnowszym postem i życzę udanych dni. Uściski.
OdpowiedzUsuńKsiążkę kupilam bezpośrednio od wydawców; byli obecni na Dniach Kultury Kresowej w w lipcu tego roku, które odbyły się w miejscowości Lubaczów na Podkarpaciu. Pewnie można ją zamowić przez firmy wysyłkowe księgarskie. W normalnych księgarniach nie widziałam.
UsuńNo to mnie zmartwiłaś, bo wiesz, że ja nie umiem kupować przez internet. Komentarzem pod najnowszym postem mnie rozpieściłaś, a inni poszli w Twoje ślady. Uściski.
UsuńBardzo ciekawa recenzja. Jak dla mnie lepiej, że nie mitologizuje i tak jak Iwona podziwiam pasję redaktorów za opiekę nad tym dziełem.
OdpowiedzUsuńWańkowicz jest mało czytany, nie ma go w lekturach. Kiedyś były "Szkice spod Monte Cassino" ale chyba już zostały usunięte.A prozę ma świetną.
UsuńNiby były na liście nieobowiązkowej, ale u mnie nikt nie korzystał...
UsuńMelchior Wańkowicz - wyjątkowa postać w historii polskiej literatury. I Twoja recenzja też bardzo zachęcająca do sięgnięcia po tą pozycję. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKsiążka ma prawie 700 stron, ale czyta się ją dobrze. Ja lubię wszystkie powieści i reportaże o Kresach Wschodnich.
Usuń