Psychoza ogarnęła mieszkańców Krakowa.Kto mógł ,wyjezdżał.Krakowianie zostawili miasto puste ,jak ongiś mieszkańcy Moskwy przed armią Napoleona.
Nie spełniłysię ,na szczęście ,te najgorsze scenariusze.
Życie wraca do normy ,teraz rozliczenia ,finansowe i moralne.
PS.Gdybym mogła ,też wyjechałabym na ten czas z Krakowa.
Livio! Po pobycie w Krakowie wiem, że w tym pięknym mieście mieszkają wspaniali ludzie! Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńNa szczęście te przyjemności mnie ominęły. Zresztą i tak mój wiek...
OdpowiedzUsuńNo cóż ... teatr religijny się skończył, dobrze że dobrze ...
Mam nadzieję, że specyficzny klimat tego wspaniałego miasta nie ucierpiał.
Jak Twoje skrzypce Livio ? dajesz radę grać ?
Pozdrawiam cieplutko
Ja mam wrażenie, że organizatorzy ŚDM są bardzo rozczarowani, że nie było żadnych prób zamachu. Naprędce nagłaśnia się trzy przypadki rzekomego zagrożenia. Ciekawym, co z tego wyniknie?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Liwio, bardzo Cię wspieram i jestem pewna, że wygrasz z wrogiem - chorobą. Odpisałam Ci na moim blogu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam i ściskam.
i te rozliczenia będą ciekawym teatrem. a może kabaretem...
OdpowiedzUsuńi te rozliczenia będą ciekawym teatrem. a może kabaretem...
OdpowiedzUsuńi te rozliczenia będą ciekawym teatrem. a może kabaretem...
OdpowiedzUsuńWybacz za wścibstwo ale widziałem Twój komentarz u Kresowianki i się zmartwiłem Twoim stanem ogólnym. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś zmieni na lepsze z czasem.
OdpowiedzUsuńPrzez ten cały czas żyłem ze wstrzymanym oddechem czy nic się nie wydarzy. Szczególnie w czasie tej wielkiej mszy papieskiej.
Pozdrawiam!
Jak mam czyiś link u siebie zapisany to staram się zaglądać, nawet bez komentowania zawsze.
OdpowiedzUsuńZgadzam się co do ŚDM, logika nakazywała odpędzenie od siebie złych myśli, w końcu parę tysięcy policjantów, żołnierze i wolontariusze wiedzieli po co tam są. Ale w obecnej dobie, w strachu przed terroryzmem logika jakoś schodzi na drugi plan.
Kurczę w mikroskopijnej skali poznałem to co masz przed sobą jak przyszło mi się zmierzyć z moją ostatnią chorobą. Mam nadzieję, że te swoiste lekarstwa dla duszy jakimi są książki i muzyką choć trochę pomagają w tych ciężkich dla Ciebie chwilach. Jak znajdziesz czas to zawsze zapraszam do mnie. :)
Pozdrawiam Cię serdecznie!
niektórzy pewnie chcieli by tam być inny woleli wyjechać
OdpowiedzUsuńCieplutkie pozdrowienia znad morza Liiviio.:)
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=VWPACef2_eY
Livio! Pozdrawiam serdecznie z miejsca skąd pochodzą "Strachy na Lachy". Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuń