W przypływie desperacji usunęłam blog.Potem kilka dni trwało zanim udało mi się go przywrócić.
Walczę z depresją ,ale ona jest silniejsza.Pokonała mnie ,nie wstaję z łóżka ,nie ubieram się ,nie chcę nikogo widzieć.Nie jem wiele ,bo nie mam siły gotować ,a nawet jak mi córki ugotują to po ich wyjściu wywalam to do ubikacji.
Nie mam woli życia ,a mam dla kogo żyć.
Nie trafiłam ,jak dotąd na dobrego psychiatrę ,choć polecanych mam multum.
Nie radzę sobie .Przepraszam.
To nie są żarty!
OdpowiedzUsuńDo terapeuty marsz!
Gdzieś miałąm świetną opowiść dzoewczyny po raku o depresji właśnie po leczeniu, szkoda, że mi zaginął
Ale to się zdarza nie tak rzadko i trzeba leczyć kochana!!
:**
Spójrz wokół... słońce świeci.
OdpowiedzUsuńPrzytulam.
Wyjście z depresji to najczęściej długa droga.
OdpowiedzUsuńIdź do specjalisty, koniecznie.
Czasem trzeba połykać tabletki ze słoneczkiem, żeby to słońce w końcu zobaczyć nawet w pochmurny dzień. To jest możliwe!
Idź!
Trzeba dać sobie szanse pomóc.
:***
Moja mama od lat choruje na depresję. To podstępna choroba, trudna. Daj sobie szansę. Znajdź odpowiedniego lekarza i trzymaj się mocno myśli- że masz dla kogo żyć. Ściskam!
OdpowiedzUsuńNie musisz przepraszać!
OdpowiedzUsuńNie miałam nigdy depresji, stany podobne, to może i bywały... nie wiem więc co mądrego Ci poradzić. Jeśli jesteś w stanie zmusić się i napisać cokolwiek, to jeszcze jest nadzieja...
Szarość za oknem na wszystkich źle działa, ale nawet gdy nos na kwintę, zawsze pomagają spotkania i rozmowy, przynajmniej niektórym.
Liiviio, mam bliską osobę, która na to cierpi. Kiedy ja widzę gwiazdy, ona błoto na ulicy itd. Nie możesz pozostawać sama. Nie może być monotonii w Twoim życiu. Wstań, zrób makijaż, kup coś ładnego, spotykaj się koniecznie z ludźmi, którzy Cię nie denerwują. Idź na spacer, patrz na przyrodę, zapewniam Cię, to najlepsze lekarstwo, słuchaj muzyki, ale błagam nie zamykaj się w domu, nie krzywdź siebie i swoich najbliższych. Liiviio, tak bardzo chciałabym być pomocna:-)
OdpowiedzUsuńEch mała, poszalej
Masz ciagle mało lat
Coś zapal i nalej
Tak mało dał ci świat
Baw się wreszcie zapałkami
Niech cię sparzy żar
Nie siedź w domu wieczorami kiedy kusi bal
Ech mała, poszalej
Garściami bierz co chcesz
Takie życie mała
Takie jest
Cieplutko pozdrawiam. :-)
Bez farmakologii ty Ty sobie nie poradzisz. Psycholog-terapeuta nie pomoże.
OdpowiedzUsuńJak ja Cię rozumiem.
OdpowiedzUsuńChyba wszystko już napisane zostało wyżej.
OdpowiedzUsuńJak znajdziesz siły i ochotę możesz napisać do mnie maila, adres pewnie masz, ewentualnie ja mogę do Ciebie napisać.
I według mnie nie masz za co przepraszać. Na początku zdziwiłem się czemu nie ma bloga, a dziś już wiem.
Pozdrawiam!
Livio nie poddawaj się 😀 Są tu osoby które bardzo się martwią o Ciebie 😘 Jesteś silną osobą wiem o tym 😘a jeśli będzie trzeba to wsiądę w pociąg i przyjadę do Ciebie 😘
OdpowiedzUsuńnik chris horse.
OdpowiedzUsuńWynocha.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
UsuńUsunęąm już ok 50 wpisów tego powyżej.
OdpowiedzUsuńNie wiem ,czy nie będę zmuszona właczyć moderacji.Teksty są obsceniczne a ich autor ,niestety ,ale z Kobierzyna.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Usuń@_@ Widziałem część wczoraj z tych wpisów.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie moderacja to sensowna droga, zwłaszcza przy takich sytuacjach.
Pozdrawiam!
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Usuń... a ja rozumie ciebie doskonale..i najgorsze sa porady typu.. slonce za oknem swieci ...itp itd ..
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
UsuńRównież zauważam objawy depresji u siebie, ale muszę być silna...Dla najbliższych, dla siebie...
OdpowiedzUsuńPewnie mało to da ale zostawiam buziaka dla Ciebie. :-*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
.. Liiviio, zazwyczaj zaglądam do Ciebie tak bezszelestnie
OdpowiedzUsuńi tak cichutko, czytam i nie zostawiam śladu, czasem po prostu 'nie mam siły' aby napisać, lecz tym razem robię wyjątek .. nie jesteś sama Liiviio, od wielu lat borykam się z depresją .. staram się, jak mogę, być silna, ale jak wiadomo bywa z tym przeróżnie :
raz na wozie, raz pod wozem ..
- jestem myślami z Tobą, pozdrawiam Cię najserdeczniej
i najcieplej, oczywiscie trzymam kciuki abyś poczuła się lepiej!
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
UsuńLivio kochana :*
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jak znajdziesz siły, chęć i natchnienie będę mógł przeczytać kolejną Twoją notkę o muzyce, sztuce czy tym podobnych sprawach, bo bardzo intrygująco potrafisz pisać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
I zostawiam buziaka. :-*
OdpowiedzUsuń:) Polecam się na przyszłość.
OdpowiedzUsuńTo nie naciskam w takim razie i też mam nadzieję na poprawę u Ciebie.
A to miło czytać w takim razie.
Pozdrawiam!
Musisz szukać porady u lekarza i to szybko,Wiem coś o tym ,bo mój mąż chorował na depresje,nie wstawał z łózka ,nie chciał jeść ,nie spał i dopiero odpowiedni lekarz specjalista i leki mu pomogły dojsć do siebie.Musisz się ratować,poproś córki ,żeby poszły z tobą do lekarza ,bo samej Ci będzie trudno.
OdpowiedzUsuńPrzenoszę na Twój blog tradycję podpatrzoną u Rybki z Wymuszonego bloga i przesyłam dużo mocy dla Ciebie.
OdpowiedzUsuńI tradycyjny buziak jeszcze :-*
:)
Pozdrawiam!
Jak tam się masz?
OdpowiedzUsuńTrzymaj tradycyjnego buziaka. :-*
Pozdrawiam!
Zajrzałam i zaniemówiłam!!! Kochana ratuj się, masz propozycje leczenia, proszę, skorzystaj!
OdpowiedzUsuńMyśl o najbliższych, dla siebie i dla nich bądź zdrowa!!!
Bardzo serdecznie Cię ściskam i pozdrawiam!!!