poniedziałek

Dziewczyny z Wołynia


"Skalpowanie, wydłubywanie oczu, obcinanie języków.Oderżnięcie małym dzieciom rączek i nóżek, a następnie porzucenie korpusika w polu, by skonał."
      "W wigilię nacjonaliści ukraińscy wpadli w momencie, gdy domownicy siedzieli przy świątecznym stole.Ojcu oderżnęli głowę, położyli na stół, a jego przerażonej rodzinie kazali dalej jeść wieczerzę. Oczywiście póżniej oni też zostali uśmierceni"
       " Moją siostrzyczkę, półtoraroczną Janinkę zakopali żywcem w ziemi"
"W lutym 1944 roku w Ihrowicy ukraińscy nacjonaliści dokonali rzezi na polskiej ludności cywilnej, której ofiarą padło sto trzydzieści osób.Nieszczęsnych Polaków porąbali siekierami, albo rozstrzelali, obejścia puścili z dymem"

Przytoczone powyżej fragmenty pochodzą z ukazanej się niedawno książki Anny Herbich pt.Dziewczyny z Wołynia. Są wspomnieniami kobiet, którym jako jedynym z całej rodziny udało się cudem  przeżyć.Były tropione, bite, gwałcone.Uciekały z malutkimi dziećmi na rękach, a drogę oświetlały im łuny pożarów.

Autorka słuchała i spisała ich losy w formie rozmowy-wywiadu..Każdej z dziewięciu kobiet zadawala to samo pytanie, czy wybaczyły zabójcom swoich rodziców.I każda odpowiedż brzmiała NIE.

          11lipca 2018 roku mija 75 lat od ludobójstwa jakiego dopuścili się na swoich sąsiadach, Polakach, nacjonaliści ukraińscy.
Przywódcy Polski i Ukrainy nawołują do pojednania obu narodów.Ale jednocześnie wiedzą,że to jeszcze nie ten czas.Jak może być skoro na Ukrainie stawia się pomniki Stefanowi Banderze, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów?.W zachodniej części Ukrainy na każdym kroku można zobaczyć czarno-czerwone sztandary.Kult UPA się odradza i nasila.
Natomiast polski rząd otworzył na oścież granicę z Ukrainą.Polska daje  pracę, możliwość bezpłatnego studiowania; żaden z ukraińskich studentów nie płaci nic za mieszkanie w akademiku, a miejsca w nim dostają wszyscy./Piszę o akademikach UJ/
A na Ukrainie Lachów nie lubią...może z wyjątkiem Heleny Kurcewiczówny, która bez pamięci pokochała pana Jana Skrzetuskiego.Ale to było dawno, a Sienkiewicz był kolorystą.

22 komentarze:

  1. Nie byłam w stanie obejrzeć filmu i zawsze w takich sytuacjach zadaję sobie pytanie - skąd w ludziach tyle okrucieństwa?
    Przecież ci wszyscy ludzie nie byli psychopatami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzałam bardzo dawno temu "Ogniomistrza Kalenia" z Wiesławem Gołasem. Tak bardzo przeżyłam pokazywane tam sceny, że "Wołynia" świadomie nie obejrzałam. W swojej książce Andrzej Łapicki napisał, że Ukraińcy przesłuchujący w czasie wojny Polaków byli w wymyślaniu tortur okrutniejsi od Niemców. Gdziekolwiek ruch nacjonalistyczny się odradza jest groźny i należałoby tłumić to w zarodku, bo historia niestety lubi się powtarzać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film "Wołyń" pokazuje zaledwie cząstkę tego koszmaru.Książka jest obszerniejsza w przedstawianiu tragicznych wydarzeń.
      Polecam i film i książkę, aby nikt nam,Polakom, nie wmawiał,że tego nie było.Polecam wrażliwym również.

      Usuń
  3. Teraz juz wiem o co chodzilo mojej mamie.
    Dawno temu, mialam moze 16 lat, po obejrzeniu filmu w TV plakalam nad zgwalcona dziewczyna przez kilku Niemcow (druga wojna swiatowa), zanosilam sie takim placzem ze nie bylo konca, mama probowala mnie uspokoic i powiedziala miedzy innymi, ze Ukraincy byli okrutniejsi od Niemcow, nie chcialam sluchac, nie pytalam co to znaczy.
    Liiviia, dziekuje Ci za ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze oglądnij na you tubie film "Wołyń" polskiego reżysera Smarzowskiego.
      Pozdrawiam Cię, Mari.

      Usuń
  4. Zło dobrem zwyciężaj

    Nie wszyscy lubią Ukraińców w Polsce, wielu kręci noskiem i okazuje im wielką pogardę

    Ktoś musi przerwać łańcuch nienawiści
    Nie cofniemy czasu
    Trzeba pamiętać, ale nie ma co rozpamiętywać i zaogniać złych relacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię o nienawiści i pogardzie ale nie mówię też o przyjażni.Nie można jej tworzyć na siłę.

      Usuń
    2. Ale nie można się też na nią zamykać.

      Nie uważałabym się za chrześcijanke myśląc że zgoda jest niemożliwa.
      Miłuj bliźniego swego. Bez warunków wstępnych. .

      Usuń
    3. Wynaturzony morderca moich bliskich nigdy nie będzie moim przyjacielem.Nigdy nie otworzę mu drzwi swojego domu.
      Oprawcy z b.Jugosławii na których ciążą zarzuty ludobójstwa, siedzą wprawdzie ,ale też nie ustają w apelacjach.Skrytobójcza wojna, zabijanie w imię religii bezbronnych to ludobójstwo ./
      Rybko, pozostajmy każda przy swoim, bo każda z nas ma dużo argumentów w obronie swojego zdania.
      PS.Nigdy nie chciałabym być adwokatem , natomiast prokuratorem z przyjemnością.

      Usuń
    4. Najciekawsza jest wymiana poglądów wtedy kiedy są różne
      Mam nadzieję że Cię nie obrażam czy coś pisząc co myślę?

      Pani z Ukrainy sprzątająca w polskich domach jest może i wnuczką oprawcy. Nie mogę jej winić za winy przodka.
      A co gorsza. Chciałabym umieć wybaczyć nawet najgorszemu wrogowi. .

      Usuń
    5. I żeby nie było wątpliwości
      jestem za sparwiedliwością, wyłąpywaniem bandytów i za karaniem ich najssurowiej!!Albo raczej - najsprawiedliwiej!

      Usuń
    6. Nie ma mowy o żadnym obrażaniu!
      Najgorszemu wrogowi nie chciałabym umieć wybaczyć.

      Usuń
    7. muszę się nad tym zadumać...

      Usuń
    8. widzisz Liviia, moja rodzina od strony taty dom straciła w wyniku podpalenia przez Polaków, zostali w 47 roku przesiedleni, czyli wygnani, zaznali zła i dobra w tamtym czasie od jednych i drugich, ale mimo trudnej historii ( trzeba też sięgnąć po tę wcześniejszą, żeby choć odrobinę zrozumieć, nie usprawiedliwić, ale znać genezę tego zła), nigdy nie żywili nienawiści i potrafili się przyjaźnić, bo to nie naród jest zły, a poszczególny człowiek, grupa...

      Piszesz, że to nie czas? Tyle lat po? Z takim podejściem, faktycznie nie dziwię się, że w powiecie przemyskim coraz trudniej się żyje mniejszości, a było już normalniej. Bo wiesz, w Polsce nacjonalizm też kwitnie, dostają przez to nasi sąsiedzi nie tylko ze wschodu, ale i z zachodu. I takie stwierdzenie, że Ukraińcy nie lubią Lachów, funkcjonowało owszem, kiedyś... dziś to generalizowanie. Świat się zmienia.
      ech...
      obarczać winą dzieci za ich dziadków, dla mnie jest niepojęte, szczególnie że niewielu z nich (tych oprawców) przeżyło.

      Usuń
  5. Nie odwazylam sie pojsc do kina na "Wolyn", a teraz w niedziele obejrzalam w tv I potem spac nie moglam... W glowiesie nie miesci, ze czlowiek czlowiekowi moze zgotowac taki los:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać może....
      Historii nie da się wymazać z pamięci.Choć niektórzy usilnie się o to starają .

      Usuń
  6. Moi rodzice zdążyli uciec razem z moją starszą pół-roczną siostrą.Ale to nie był Wołyń, tylko Gródek Jagielloński koło Lwowa. Ale tam też się zaczynała rzeż...
    Poświęciłam tej historii pierwszy rozdział mojej pierwszej książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Grodek Jagielloński znam z opowiadań mojej babci i jej siostr ze Lwowa.Pamiętam nawet fragment piosenki "..bo tam na Gródku lud się zbiera, bo nam na Gródku...
    bo tam prowadzą dezertera ...."
    tylko tyle mam w pamięci z tej piosenki.
    Taka piękna, bogata ziemia a tyle na niej krwi od wieków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasy są dość niejasne, bo nie wiadomo kto do końca stoi za pomnikami czy flagami. W telewizji sieje się propagandę, a ja nie lubię prania mózgów. Nie można też brać całego narodu jako jeden obyczaj i jedna opinia. Mam sporo znajomych Ukraińców, sami mówią o tym, że niedobrze się dzieje i przez to spokoju od szykan nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie im dalej jesteśmy od takich historii, w sensie, że w naszej rodzinie nikt nie zginął w tamtym czasie z rąk tych czy innych zbrodniarzy wydaje się nam, że można mimo wszystko zbudować nowe relacje między narodami. Według mnie ciężko o relację w sytuacji, gdy na Ukrainie tak jak piszesz i podają też media nadal czci się tamtych żołnierzy uznając ich za bohaterów.

    Jeśli chodzi o moją rodzinę to kilku jej członków od strony Rodzicielki zostało zamordowanych przez hitlerowców, a Dziadek ze strony Staruszka był w niewoli niemieckiej, na szczęście on przeżył czas wojny. Podświadomie jakoś nie za bardzo pałam do Niemców uczuciami, jednak wiem, że pewne relacje z nimi powinny być. Chociaż z kolei u nich stawianie się ponad inne narody choćby w UE też utrudnia takie nawiązanie innych relacji niż teraz.

    Znikam ale w poniedziałek dopiero.

    Już Sanok mam zapisany jako podstawę zwiedzania w czasie pobytu tam. Poza tym jeszcze zobaczymy Rymanów, okolice tego miasteczka, jakieś muzeum wsi łemkowskiej o ile dobrze pamiętam i pewnie jeszcze jakieś mniejsze miejscowości w okolicy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga