A na tym rynku w Krakowie
domy stanęły na głowie....
I nie tylko domy. W ramach powrotu do poprzedniego życia chcialam, po trzech miesiącach , pospacerować sobie po krakowskim rynku. Cztery przystanki tramwajem, przejście ul.Szewską i już jestem Z daleka widzę pomnik Adama Mickiewicza, czyściutki, nie oblepiony przez wycieczkowe dzieci. Żaden też srający gołąb nie siedzi wieszczowi na glowie. Bo gołębi jakby mniej, na razie nie ma ich kto dokarmiać i nie depczą ludziom po nogach.
Kilka ogródkowych knajpek otwartych, frekwencja umiarkowana, plastikowe sztućce, kelnerzy w maseczkach, Cyganie nie grają do ucha.Marnie.
Kwiaciarki są, wielobarwne kwiaty prawdziwe i sztuczne też, wianeczki dla dziewczynek sypiących kwiatki w czasie czewcowych nabożeństw, inne, okazjonalne oraz wianuszki nagrobne. Z umiarkowanm pośpiechem snują się ludzie....tubylcy? Z okolic Krakowa?
Na ogromnej płycie rynku nie śpiewają zespoły i soliści, nie grają kapele, nie tańczą młodzi i starzy.Jest cicho, za cicho. Nie kłębi się różnobarwny, różnojęzyczny i nie zróżnicowany wiekowo tłum. Nie ma grilla, waty cukrowej,piwa z beczki,słodyczy.
Przed Muzeum Narodowym nie ma wycieczek, w głowie rzeżby Mitoraja nie chowają się dzieci, a przed maleńką kawiarenką vis a vis zadumany Piotr Skrzynecki nie trzyma w dłoni kwiatka.
Ale jest nowość. Na płytę rynku wjechały rowery, hulajnogi i inne dwukołowe pojazdy.Dostawcy pizzy śmigają bezszelestnie, młodzieńcy na hulajnogach wyjeżdzają niespodziewanie zza pleców.
Trzeba uważać by nie zderzyć się z kołem.
Nie ma dorożek....
To jeszcze nie jest dobry czas.
'Hej na krakowskim rynku maki i powoje!
OdpowiedzUsuńChłopcy i dziewczęta malowane stroje!'.
I ja mam nadzieję, że wkrótce będzie 'po staremu' bo to jak jest teraz wcale mi się nie podoba i bardzo mnie przygnębia.
Do rynku mam zdecydowanie dalej niż Ty.
Zdrówka Livio.
Chociaż nie byłam zachwycona tlumami, wycieczkami ,wrzaskami i zapachami grilowanej kielbasy i boczku, to jednak ta cisza i marazm przeraża.Jakby zapowiedż, że tamto nie wróci .Taki był rynek stanu wojennego .
UsuńJesteś!!!
OdpowiedzUsuńBrakowało mi Ciebie!
Niech wraca normalność!
Jak miło czytać takie słowa.
UsuńMiałam psychiczny dól z którego powoli się wygrzebuję.
Najgorsze jest to, ze nic mnie nie cieszy, natomiast smuci wiele.
Mam nadzieję że jesteś zaopiekowana w tym temacie? Depresja to bardzo poważna rzecz!
UsuńLeczenie przez telefon na krótko dało dobry efekt. Czekam na osobisty kontakt.
UsuńSercem z Tobą❤
UsuńWszędzie jest dziwnie, jakby wszyscy bali się, że za chwilę znów wszystko wróci...
OdpowiedzUsuńChyba masz rację, strach nie tak łatwo opanować, tym bardziej, że statystyki wcale nie są optymistyczne.
Usuńa ja lubię najbardziej taki pusty krakowski rynek... od moich nastoletnich czasów, takiego nie widziałam...
OdpowiedzUsuńA to jesteś pierwszą ze znanych mi osób, którym taki rynek się podoba..
UsuńJa też nie lubię zapełnionego krakowskiego rynku.
OdpowiedzUsuńAle jeśli chodzi o ten dobry czas to jeszcze nie prędko nadejdzie...
Wypełniony tłumem rynek wielokrotnie mnie denerwował, ale ten pusty przeraża...że już tak zostanie.
UsuńOd czegoś jednak każdy z nas powinien zacząć wracać do życia. Ja próbowałam, ale mi nie wyszło. Czy spróbuję ponownie? Tego jeszcze nie wiem, ale Ciebie ściskam serdecznie.
OdpowiedzUsuńŻyczę , aby kolejny powrót był już udany,
UsuńW zasadzie to niewiele potrzeba, by poczuć się szczęśliwym.
Jeszcze nie byłam na Rynku, Plantami przeszłam i podobały mi się prawie puste. Nie lubiłam tłumów i zgiełku, ale z tego co widzę to jednak powoli wraca stare. Na pewno inne niż było.
OdpowiedzUsuńMiło, że jesteś, niepokoiłam się.
Tłumy na Rynku były nie do zniesienia, ale się z nimi zżyliśmy. Pustka była przerażająca, ale już powoli wraca znane zło.
UsuńDziękuję za troskę. Nigdy nie przypuszczałam, że mogę być typem depresyjnym. A jednak!
W Krakowie nie byłem już chyba z 10 lat.
OdpowiedzUsuńW Warszawie za to dziwnie tłoczno w niektórych miejscach. Ludzie chyba zapomnieli już co niewidocznego nam zagraża. Szkoda tylko, że w ten sposób mogą narazić innych.
Pozdrawiam!